fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Były senator PiS chce walczyć z "tęczowymi dewiantami"

Senat
Wyrzucony z szeregów Prawa i Sprawiedliwości senator Waldemar Bonkowski z Kaszub rozpoczął swoją kampanię wyborczą. Na jego banerach pojawiły się m.in. hasła o „dyktaturze tęczowych dewiantów" czy „przedsiębiorstwie Holokaust".

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że dołoży starań, by obraźliwe plakaty Bonkowskiego przestały zaśmiecać przestrzeń publiczną.

Waldemar Bonkowski będzie walczył o reelekcję z własnego komitetu. Został wyrzucony z PiS na początku sierpnia.

Wniosek o jego wykluczenie złożył rzecznik dyscypliny partyjnej, Karol Karski. W lutym 2018 roku senator Waldemar Bonkowski został zawieszony w prawach członka PiS i klubu parlamentarnego PiS.

Rzecznik partii poinformowała wówczas, że zadecydował o tym prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Przyczyny nie podano, ale chodziło m.in. o aktywność senatora w mediach społecznościowych.

Polityk z Kaszub zapowiedział jednak, że wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych jako kandydat niezależny.

- Decyzja o moim wyrzuceniu nieprzypadkowo została podjęta teraz. Zbliżają się wybory. Jestem niewygodny dla lewicowych mediów, które przed każdymi wyborami odgrzewają na mój temat kłamstwa. Będę ubiegał się jednak o reelekcję jako kandydat niezależny. Taką decyzję podjąłem jeszcze przed podaniem informacji o wyrzuceniu mnie z partii – mówił na początku sierpnia senator Bonkowski.

Już rozpoczął swoją kampanię. Jego banery wyborcze z nienawistnymi hasłami pojawiły się m.in. w Bytowie. Można na nich przeczytać m.in. "nie dla Bałkanizacji Polski - Gdańsk, Kaszuby, Śląsk są polskie!", "Państwo polskie powinno chronić dzieci przed tęczową homopropagandą LGBT, gender i sodomitami!", "Mamy wolność i demokrację. Dyktatury tęczowych dewiantów nie chcemy !!!" oraz "Przedsiębiorstwu Holokaust dziś musimy powiedzieć - NIE !!!Sojusz z USA, bazy amerykańskie - Tak, ale nie za szantaż zapłaty przez Polskę odszkodowań za zbrodnie niemieckie. Liczyć powinniśmy głównie na siebie, pamiętajmy, jak byliśmy osamotnieni w 1939 roku".

Jak zauważa Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych Bonkowski przez lata był wiernym żołnierzem PiS.

- Taki niespecjalnie rozgarnięty, za to jak trzeba to bezkompromisowo "przyp...oli". Że bez sensu to już była kwestia wtórna, ważne że wiedział komu – zauważa Ośrodek.

I przypomina czym wcześniej wsławił się były już senator PiS. Było to m.in. bicie żony i grożenie jej pistoletem czy wypowiedź:  „Nie chcę obrazić polskich chlewni. Jakbyście z salonu weszli do chlewa. Nie! Bo w polskich chlewach jest czysto. Syf, kiła i mogiła! Tych ludzi nie da się ucywilizować" - o uchodźcach.

Kontrowersje wzbudzały też jego plakaty z hasłami: "Dziś lesby, geje, jutro zoofile, kto pojutrze?", "Sodomie i Gomorze mówimy NIE, dewiantów trzeba leczyć a zboczeńców izolować!". A w Sejmie o prezydent Gdańska mówił "frau Dulkiewicz", bo "Gdańsk staje się miastem proniemieckim" .

- Ktoś taki zasiada w Senacie! Przez lata jego wyskoki nie przeszkadzały PiS-owi, dopiero przed wyborami postanowili pozbyć się go, bo stawał się zbyt niewygodny – uważa Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

I zapowiada, że dołoży starań, by obraźliwe plakaty Bonkowskiego przestały zaśmiecać przestrzeń publiczną.

Informacja o najnowszych plakatach Bonkowskiego wywołała szereg komentarzy w sieci. - Gdy zobaczyłam, to wczoraj mało mnie szlag nie trafił. W Bytowie może liczyć na niewielki poklask. Poprzednie wybory u nas przerżnął, niestety w okręgu wygrał. Mam nadzieję że te banery nie będą długo zaśmiecać mojego miasta – napisała mieszkanka Bytowa. Inna dodała: - Okropny, zły, pełen nienawiści człowiek, a wszystko z miłości do Boga.

O miejsce w Senacie będzie walczył też Janusz Sanocki, który w 2015 roku został posłem z list Kukiz'15, a po objęciu mandatu nie wszedł do klubu. W sierpniu 2019 objął funkcję przewodniczącego nowo powstałego koła poselskiego Przywrócić Prawo.

Kilka dni temu głośno było o nim, gdy awanturował się w Urzędzie Wojewódzkim w Opolu. Nie chciał się wylegitymować przed wejściem do opolskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. Zamiast tego wyłamał jedną z bramek. Z urzędu wyprowadziła go policja.

Poseł Sanocki tłumaczy swój start do Senatu tym, że „nie chce wikłać się w partie polityczne, które jego zdaniem ograniczają samodzielność".

- Ja się zdecydowałem i moi koledzy dlatego, żebyśmy uzyskali taką dźwignię polityczną na ten postulat. Nawet jak polegniemy, tak jak tych "300 Spartan", ale polegniemy broniąc prawa naszych rodaków do demokracji i te nasze postulaty zostaną wprowadzone w obieg publiczny – tłumaczył poseł w Radiu Opole.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA