fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybór przewodniczącego RE

Polska oddala się od Unii Europejskiej

123RF
Największe kraje Wspólnoty chcą budować Europę wielu prędkości. Awantura o Donalda Tuska temu sprzyja.

Nasz kraj zaczyna tracić w Unii grunt pod nogami. W poniedziałek w Wersalu spotkają się przywódcy Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Najprawdopodobniej poprą Donalda Tuska na drugą kadencję na czele Rady Europejskiej. To będzie wstęp do poparcia Polaka już przez wszystkie kraje UE w Brukseli w czwartek. Nasz rząd, który postawił na Jacka Saryusza-Wolskiego, znalazłby się wówczas w bezprecedensowej izolacji.

Z sondażu „Rzeczpospolitej" wynika zresztą, że tylko 27 proc. Polaków widzi Saryusza-Wolskiego na czele Rady Europejskiej. 54 proc. woli Tuska a 19 proc. – innego kandydata.

Ale z Wersalu mogą dojść także inne bardzo niepokojące sygnały dla Polski. Ambicje Francuzów, gospodarzy szczytu są poważne. – Chcemy wylansować nową dynamikę polityczną, która pozwoli przywrócić wiarę w Europę – mówią źródła w Pałacu Elizejskim.

Kilka dni temu przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przedstawił pięć opcji przyszłego rozwoju Unii, od utrzymania status quo po budowę struktur całkiem federalnych. W Wersalu „wielka czwórka" postawi na opcję trzecią: budowę Unii wielu prędkości, w której grupa krajów „o większych ambicjach" będzie mogła we własnym gronie pogłębić współpracę w wybranych dziedzinach. Na początek mowa jest o obronie, polityce azylowej, ale także tzw. unii kapitałowej. Francuzi naciskają też na pogłębienie strefy euro.

Powstanie Unii wielu prędkości prowadziłoby do zasadniczego osłabienia pozycji politycznej, ale też gospodarczej Polski. Nagle moglibyśmy się znaleźć w strefie, gdzie prowadzenie biznesu nie będzie już tak korzystne jak „w sercu" Wspólnoty.

Przez długi czas takiej koncepcji sprzeciwiała się Angela Merkel. W obliczu paraliżu Unii i ona zdaje się jednak skłaniać ku Europie wielu prędkości, choć, jak mówią „Rzeczpospolitej" źródła rządowe w Berlinie, pod warunkiem że w każdej chwili do „twardego jądra" będą mogły przystąpić kraje, które na razie pozostaną poza nim – jak Polska. Zmiana stanowiska Niemiec przesądza o przyjęciu nowej koncepcji na marcowym szczycie UE w Rzymie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA