Widziane z regionu

Od Piątej Alei do Nowego Światu

Floriańska w Krakowie – druga najdroższa handlowa ulica w Polsce.
shutterstock
Na nowojorskiej Piątej Alei czynsz wynosi 28 tys. euro za metr rocznie, na warszawskim Nowym Świecie – 1 tys. Ale ulice handlowe ostro podgryza internet.

Zmiany na rynku handlowym w USA powoduje głównie rosnąca potęga platformy Amazon, która już dawno przestała być sklepem internetowym. Stała się ogromną platformą z milionami ofert. Konkuruje o klientów cenami, ponieważ nie musi ponosić kosztu wynajmu sklepów, ale też czasem dostawy – wiele kategorii produktów trafia do klienta jeszcze tego samego dnia, którego zostało złożone zamówienie. Amazon w jednym miejscu łączy także tysiące sprzedawców z najróżniejszych sektorów i jest realną konkurencją dla wszystkich sektorów rynku.

Ostatnią ofiarą błyskawicznej ekspansji Amazona jest sieć handlowa Sears, czyli prawdziwa legenda branży, istniejąca od końca XIX w. W latach 60. XX w. firma była największym sprzedawcą detalicznym na świecie i na stałe weszła do krajobrazu zwłaszcza mniejszych miast i  przedmieść aglomeracji. To typowy przykład wielkiego hipermarketu, choć bez żywności. Firma sprzedaje bowiem zarówno sprzęt elektroniczny, jak i akcesoria domowe, motoryzacyjne oraz odzież.

Amerykański rynek handlowy odczuwa konkurencję sprzedawców internetowych. W 2017 r. zamkniętych zostało 10 tys. sklepów detalicznych, w tym roku stało się to już udziałem 3,8 tys. Proces restrukturyzacji czołowych grup trwa. Największą i najbardziej znaną firmą w tarapatach jest Toys R US, jeszcze niedawno największy sprzedawca zabawek na świecie. Sklepy zamykają też takie niedawne potęgi, jak odzieżowy GAP, który w III kwartale miał 7 proc. spadku sprzedaży. Koncern wciąż ma ponad 3,7 tys. sklepów na świecie, jednak jego sieć systematycznie się kurczy. Po słabych wynikach kwartalnych firma podała, że chce zamknąć kolejnych kilkaset nierentownych placówek.

Wszystko wskazuje na to, że konkurencja handlu tradycyjnego z internetowym jeszcze się nasili. Już ponad 50 proc. Amerykanów, rozpoczynając jakiekolwiek zakupy, najpierw wchodzi na stronę Amazona.

W Polsce podobnie

Nasz rynek również zmierza w tym kierunku. Handlowców chcących spróbować sił w dynamicznie zmieniającej się branży internetowej jest coraz więcej. Jak wynika z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska polski rynek e-commerce tylko w pierwszych sześciu miesiącach br. wzrósł o blisko 1 tys. podmiotów.

Firma podaje, że od stycznia do końca czerwca w Polsce zarejestrowano ponad 4 tys. sklepów internetowych, a wyrejestrowano ich 3,1 tys. Po raz pierwszy zarejestrowana liczba sklepów internetowych wzrosła powyżej 30 tys.

Amerykanie, podobnie jak konsumenci na całym świecie, zmieniają swoje zwyczaje zakupowe. Jednak wielkim sieciom z tego kraju trudniej jest przystosować się do tej zmiany. Dla tradycyjnego handlu sposobem na wykorzystanie internetowego boomu jest zaproponowanie konsumentom zakupów w sieci, połączone z odbieraniem przedmiotów w sklepie. W ten sposób unikają kolejek i nie płacą za dostawę. To możliwe w Europie, ale trudne w USA, ponieważ wielkie hale handlowe są tam zazwyczaj mocno oddalone od centrum. Dlatego klienci wolą kupować w internecie, ale z dostawą do domu.

Czy w Europie taki scenariusz się powtórzy? – Obserwujemy znaczne spowolnienie tempa wzrostu handlu elektronicznego, dlatego uważamy, że udział sprzedaży internetowej w Wielkiej Brytanii, który osiągnął 27 proc., jest nie do powtórzenia w żadnym innym europejskim kraju. Oczekujemy, że w przypadku wszystkich europejskich podregionów rok 2025 będzie rokiem przełomowym, a wydatki na zakupy internetowe osiągną wtedy punkt wskazujący na dojrzałość rynku – mówi Etienne van Unen, który w firmie doradczej Colliers współzarządza działem ds. sprzedaży detalicznej w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Azja).

Autorzy raportu podają, że Amazon zaczyna w coraz większym stopniu odchodzić od pierwotnego modelu handlu internetowego i staje się dostawcą rozwiązań technologicznych i usług logistycznych z własnymi sklepami, które oferują szeroką i elastyczną gamę marek i produktów. Jednak nie poprawi to znacznie sytuacji borykających się z poważnymi problemami posiadaczy tradycyjnych obiektów handlowych.

– Sam wzrost płac i wydatków nie uratuje branży tradycyjnych powierzchni handlowych, gdyż prawdopodobnie nie przełoży się na realne zwiększenie popytu na taką powierzchnię. Branża nieruchomości handlowych nie może po prostu czekać, aż dynamika sprzedaży online spadnie, a duże marki internetowe zaczną otwierać więcej sklepów – mówi Paul Souber, który w Colliers współzarządza działem ds. sprzedaży detalicznej w regionie EMEA. – Niezbędne są radykalne działania. Zbędnej powierzchni należy się pozbyć poprzez wyburzanie obiektów, przekształcanie ich w budynki mieszkalne bądź przeznaczanie na inne potrzeby – dodaje.

W USA centra handlowe już są wyburzane, w Polsce nie i raczej się na coś takiego nie zanosi.

Luksus też odczuwa zmiany

Wpływ internetu widoczny jest na świecie w  bardzo prestiżowym segmencie handlu, jakim są ulice handlowe. W Polsce jest on słaby, ponieważ akurat na naszym rynku ten sektor nigdy się nie wykształcił, a model, jaki powstał u nas, jest bardzo daleki od wzorów z innych państw. Nawet na najdroższych ulicach handlowych w Polsce trudno szukać butików marek luksusowych, które na całym świecie stanowią trzon najemców w tego typu lokalizacjach. Dzięki wysokim marżom butiki takie są w stanie płacić niebotycznie wysokie czynsze i inwestować krocie w standard wykończenia sklepu.

Na najdroższej ulicy handlowej świata, czyli Górnej Piątej Alei w Nowym Jorku, średni czynsz za metr kwadratowy lokalu wynosi 28,3 tys. euro. Wiceliderem zestawienia firmy Cushman & Wakefield jest Causeway Bay w Hongkongu ze stawką 25,7 tys. euro za 1 mkw. rocznie. Na trzecie miejsce awansowała londyńska New Bond Street ze stawką 16,2 tys. euro. Kolejne pozycje to też lokalizacje europejskie – 13,5 tys. euro na Via Montenapoleone w Mediolanie oraz – dopiero piąte – paryskie Pola Elizejskie.

W wielu lokalizacjach czynsze spadają. Przyczyna jest prosta – choć marki luksusowe bardzo niechętnym okiem patrzą na e-handel, to jednak nawet wbrew własnej woli muszą się na ten segment otworzyć i sprzedają w ten sposób coraz więcej produktów, np. młodszej klienteli. Prowadzi to do spadku zapotrzebowania na stacjonarne lokale, których prowadzenie jest kosztowne.

– Pomimo napływających z mediów wielu negatywnych informacji globalny rynek handlowy nadal dynamicznie się rozwija, odpowiadając na zmiany technologiczne i demograficzne na całym świecie. Najbardziej prestiżowe lokalizacje cieszą się największym zainteresowaniem międzynarodowych marek – mówi Darren Yates, autor raportu i dyrektor działu badań rynku handlowego w firmie Cushman & Wakefield, odpowiedzialny za Europę, Bliski Wschód i Azję.

Floriańska na drugim miejscu

Polskie lokalizacje na tym tle są bardzo ubogimi krewnymi. Najdroższą ulicą handlową w Polsce jest warszawski Nowy Świat ze stawką czynszu nieco ponad 1 tys. euro rocznie za 1 mkw. Próżno na nim szukać jednak butików, sklepów jest niewiele, a i tak dominują marki z segmentu popularnego. Zdecydowanie najwięcej lokali wynajmuje sektor gastronomiczny: od kawiarni i barów po restauracje.

Marki luksusowe lata temu próbowały działać w takich lokalizacjach, ale w przeciwieństwie do innych państw europejskich dzisiaj najwięcej luksusowych marek można znaleźć w centrach handlowych – w tych najbardziej prestiżowych w Warszawie, Krakowie, Poznaniu zazwyczaj zajmują specjalną część galerii. W Warszawie działa dom handlowy Vitkac z czołówką globalnych marek luksusowych. Swój sklep ma w nim także Louis Vuitton, który preferuje lokale przy ulicach handlowych, ale w Warszawie nie znalazł w tym segmencie odpowiednio atrakcyjnej lokalizacji.

Na innych ulicach handlowych w Polsce widać podobne podejście najemców. Spośród dziesięciu najdroższych lokalizacji w kraju połowa jest w stolicy. Wiceliderem jest jednak krakowska Floriańska ze stawką czynszu 900 euro za 1 mkw. rocznie. Paradoksalnie taki profil najemców na polskich ulicach handlowych oznacza, że mogą one mniej odczuć zmiany w zachowaniach konsumentów i rosnący udział handlu internetowego w sprzedaży detalicznej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL