fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Kolizja autobusu w Warszawie: Kierowca nie był czysty

Fotorzepa/ Piotr Nowak
Badanie krwi kierowcy autobusu, który spowodował wypadek w Warszawie potwierdziło, że był pod wpływem narkotyków - pochodnej mefedronu.

Śladowe ilości amfetaminy zaraz po zdarzeniu wykazało badanie policyjnym narkotestem (ze śliny). Młody, 25-letni kierowca, który dopiero od miesiąca jeździł dla spółki Arriva (uprawnienia do jazdy autobusami zrobił w maju br.) pracującej na zlecenie warszawskiego ZTM, miał zeznać na policji, że ostatnio zażył amfetaminę 3 lipca – a ta utrzymuje się w organizmie przez kilkanaście godzin. Teoretycznie feralnego dnia był więc „czysty”.

Z badania krwi wyszło jednak co innego – zażywanie środka, który osłabia koncentrację i po którym nie wolno kierować pojazdem. Opinię zlecono biegłemu z zakresu toksykologii (to zewnętrzny ekspert w tym zakresie, nie angażowano laboratorium policyjnego).

„Opinia z zakresu badań toksykologicznych potwierdziła obecność substancji psychotropowej pochodnej mefedronu – wpisanej do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w stężeniu wskazującym, że kierowca prowadził autobus po użyciu narkotyków (...) – poinformowała w środę Mirosława Chyr, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodała, że prowadząc w takim stanie kierowca popełnił również wykroczenie (za jazdę po użyciu "alkoholu lub podobnie działającego środka" grozi areszt i 5 tys zł grzywny).

Kierowcę czekają poważne kłopoty - wszczęte przez prokuraturę śledztwo dotyczy bowiem spowodowania przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, oraz posiadania substancji psychotropowej. Jak się okazało, w mieszkaniu 25-latka policjanci znaleźli niewielkie ilości narkotyków i za to (oprócz spowodowania wypadku) także dostanie on zarzuty.

„W toku przeprowadzonych czynności zabezpieczono substancję psychotropową w postaci amfetaminy, a także akcesoria, które mogą być wykorzystywane przy zażywaniu narkotyków. Prokuratura oczekuje na pełne wyniki badań toksykologicznych zabezpieczonych dowodów” – stwierdza prok. Chyr.

25-latek kierując autobusem na warszawskich Bielanach staranował cztery zaparkowane wzdłuż ulicy samochody, w efekcie, jedna osoba została ranna. Obecny przypadek, stwierdzenia narkotyków u kierowcy stołecznego autobusu, jest drugim w ostatnim czasie.

Narkotest to proste, podręczne urządzenie, które wskazuje jedynie na możliwość obecności w organizmie człowieka substancji odurzających. Dla potwierdzenia tego wymagane jest już laboratoryjne badanie krwi – zaznacza Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji. Z kolei jak tłumaczy nam Agnieszka Żyłka, rzeczniczka katowickiej policji, zawsze po teście na narkotyki kierowcę z wypadku kieruje się na badanie krwi. – Tylko ten wynik ma znaczenie dowodowe i procesowe – wskazuje Żyłka.

Z policyjnych statystyk wynika, że kierowcy „po narkotykach” zdarzają się do 30. roku życia, starsi sięgają po alkohol. Kilka lat temu Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii robiło badania wśród kierowców na ten temat. Wyniki były zaskakujące. Osoby ankietowane nie widziały niebezpieczeństwa w zażywaniu narkotyku i kierowaniu autem. Jak mówiła nam Bogusława Bukowska, wicedyrektor Biura, kierowcy zawodowi czasem wręcz przyznawali, że amfetamina poprawia sprawność, koncentrację, pomaga zwalczyć zmęczenie, pobudza.

Tyle że po amfetaminie jeździ się brawurowo, a kiedy poziom narkotyku spada, następuje totalny spadek koncentracji. Pierwszy przypadek kierowcy autobusu po amfetaminie miał miejsce dwa lata temu w Zabrzu. 22-letni kierowca potrącił na pasach 62-letnią kobietę. Był po zażyciu „amfy” w dużych ilościach

Po drugim wypadku spowodowanym przez młodych kierowców z Arrivy w ciągu ostatnich dni (w pierwszym kierowca był po narkotykach – zginęła kobieta) stołeczny ratusz zawiesił umowę z firmą na świadczenie umów. Firma apeluje o zmianę prawa, by móc testować kierowców pod kątem narkotyków, tak jak dzieje się to w przypadku alkoholu (autobusy są wyposażone w alko-lock).

Sprawa wywołuje również polityczne reperkusje. W środę Cezary Tomczyk, szef kampanii Rafała Trzaskowskiego, zarzucił kłamstwo „Wiadomościom” i „państwu PiS” za informowanie, że kierowca był pod wpływem narkotyku. Po południu swój wpis na Twitterze usunął.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA