fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Prezydenta nie można sprowadzać do roli notariusza - wyrok TK

Andrzej Duda
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Podpisanie ustawy przez głowę państwa to nie tylko ceremoniał – stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

Trybunał orzekł, że przepis, który wprowadza ułatwienia w dochodzeniu wierzytelności, jest niezgodny konstytucją. Stwierdził też, że jest on nierozerwalnie związany z całą ustawą.

Wniosek do TK złożył prezydent. Kwestionował zgodność art. 2 noweli ustawy z 14 grudnia 2017 r. ułatwiającej dochodzenie wierzytelności z kilkoma artykułami konstytucji. Zaskarżony przepis stanowił, że ustawa grudniowa miała wejść w życie 1 stycznia 2018 r. Sprawa dotyczyła dopuszczalności przedkładania prezydentowi do podpisu ustawy, której klauzula ingeruje w konstytucyjny termin podjęcia przez prezydenta decyzji co do tego aktu prawnego.

Trybunał przypomniał, że podpisanie ustawy w świetle konstytucji nie ma charakteru stricte ceremonialnego. Przeciwnie, zdaniem TK, oznacza uznanie przez prezydenta, że ustawa została uchwalona przez parlament zgodnie z konstytucją i nabiera mocy wiążącej. Tak więc dopiero podpis i zarządzenie jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw przez głowę państwa, ostatni akt procesu ustawodawczego, potwierdza oficjalnie jego istnienie. Prezydenta nie można sprowadzić do roli notariusza, obowiązanego wyłącznie do podpisywania aktów uchwalonych przez parlament.

TK podkreślił, że określenie daty wejścia w życie ustawy z pominięciem zagwarantowanego prezydentowi terminu na decyzję ws. podpisania – lub zawetowania – ustawy (czyli 21 albo 7 dni) jest wystarczającą przesłanką do stwierdzenia, że ustawodawca uchybił standardom demokratycznego państwa prawnego. Zwrócił uwagę, że przebieg procesu legislacyjnego sprawił, iż Andrzej Duda jako jego uczestnik został postawiony w sytuacji, w której podpisując ustawę grudniową niezwłocznie, spowodowałby naruszenie standardowej, 14-dniowej vacatio legis albo – korzystając z przysługującego mu konstytucyjnie terminu podpisania ustawy – spowodowałby naruszenie zasady niedziałania prawa wstecz.

W każdym więc wypadku musiałoby dojść do naruszenia reguł tworzenia prawa. Takie działanie, polegające na stawianiu głowy państwa w sytuacji wyboru zachowań, z których każde jest naruszeniem prawa, uznano za niedopuszczalne.

Wyrok TK rodzi po stronie prezydenta obowiązek odmowy podpisania ustawy grudniowej. W konsekwencji oznacza to w tym przypadku definitywne zakończenie postępowania ustawodawczego.

Wyrok zapadł większością głosów w pełnym składzie TK. Przewodniczył wiceprezes Mariusz Muszyński. On też zgłosił zdanie odrębne.

To niejedyna ustawa, w której ustawodawca próbował wywierać nacisk na prezydenta, by ten szybko podjął decyzje w jej sprawie. Przykład? Nowele ustaw sędziowskich. Nigdzie jednak nie odbyło się to tak drastycznie jak tu.

Sygnatura akt: Kp 2/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA