fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Sądy administracyjne działają szybciej

Adobe Stock
W 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny sam załatwił prawie 2000 spraw.

Od lat największą zmorą polskiego wymiaru sprawiedliwości jest przewlekłość. Zdarza się, że Polacy latami czekają na sprawiedliwość. To, że kolejki w sądach są za duże, a procesy za długie, widzą też sami sędziowie, a kolejne rządy szukają sposobu, by to zmienić. Okazuje się, że bardzo skuteczny sposób znalazł Naczelny Sąd Administracyjny (NSA).

Sądowy ekspres

Z danych wynika, że w 2018 r. NSA przyspieszył załatwienie 2000 spraw. Chodzi o możliwość, jaką daje art. 188 ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Przy uwzględnieniu skargi kasacyjnej pozwala on NSA uchylić zaskarżone orzeczenie i załatwić sprawę.

– NSA od lat miał możliwość załatwienia sprawy co do meritum. Problemem był jednak przepis, który ograniczał taką możliwość do sporów tylko o interpretację prawa materialnego. Nie mógł tego zrobić, jeżeli zarzuty w sprawie dotyczyły także procedury administracyjnej. Teraz wystarczy, że NSA uzna, że istota sprawy została dostatecznie wyjaśniona, i sam może ją ostatecznie rozstrzygnąć – wyjaśnia Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy.

Statystyki wskazują, że NSA w 2018 r. z tej opcji skorzystał w sumie aż 1984 razy. Z kolei spraw zwróconych do sądu pierwszej instancji były 1192. Ekspresowy tryb był stosowany częściej we wszystkich izbach NSA. W Izbie Ogólnoadministracyjnej zastosowano go 843 razy, Finansowej 693, a Gospodarczej 448. Dla porównania spraw, w których NSA uchylił zaskarżone orzeczenie i przekazał sprawę po ponownego rozpoznania, było 410 w Izbie Ogólnoadmistracyjnej, 530 w Finansowej i 252 w Gospodarczej .

– To bardzo dobra tendencja, biorąc pod uwagę, ile czeka się przeciętnie na rozstrzygnięcie sporu administracyjnego. Istotnie skraca to czas załatwienia sprawy, co korzystnie przekłada się na finanse, bo jak wiadomo, czas to pieniądz – tłumaczy Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka.

Eksperci nie mają wątpliwości. Każda sprawa, w której NSA „pomija" WSA, to oszczędność czasu.

– Samo wyznaczenie rozprawy w WSA to kwestia kilku miesięcy po wyroku uchylającym NSA – podkreśla Nowak.

W ocenie Krzysztofa Musiała w sporach podatkowych uchylenie wyroku WSA i przekazanie sprawy bezpośrednio do fiskusa przyspiesza sprawę nawet o rok.

– Urzędnicy są wtedy ściślej związani wytycznymi NSA, bo w takich sprawach ich istota musi być dostatecznie wyjaśniona. Urzędnik, do którego wraca spór, nie ma już możliwości przeciągania go np. dodatkowym postępowaniem dowodowym – mówi Musiał.

O tym, że rozstrzyganie spraw co do meritum powinno być standardem, przekonany jest też Jerzy Martini, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Martini i Wspólnicy.

– Uważam, że z procedury sądowoadministracyjnej powinny zniknąć wszelkie ograniczenia dotyczące merytorycznego załatwienia sprawy przez NSA. Dlatego każdy sposób na przyspieszenie przyjmuję z zadowoleniem – zapewnia Martini.

W ocenie Mariusza Korzeba, wiceprzewodniczącego Federacji Przedsiębiorców Polskich, warto rozważyć kolejne zmiany usprawniające procesy w sądach administracyjnych.

– Takim rozwiązaniem mogłoby być rozszerzenie postępowania dowodowego w procedurze sądowoadministracyjnej. Obecnie jest ona niewystarczająca i często WSA przekazuje sprawę do rozpoznania organowi, tylko żeby przeprowadzić pojedyncze dowody. Warto rozważyć taką zmianę – uważa Korzeb.

Czas to pieniądz

Wśród 2 tys. spraw załatwionych szybciej przez NSA są zarówno wygrane przez obywateli, jak i urzędników. W ocenie ekspertów nawet przy przegranej czas ma znaczenie.

– Nikt nie lubi przegrywać, ale czasem nie da się tego uniknąć. Wtedy lepiej przegrać szybciej, zwłaszcza w podatkach, bo ogranicza to koszty. Gdy sprawą nie zajmuje się ponownie WSA, skarżący nie musi np. wydawać pieniędzy na pełnomocnika czy wyższe odsetki – wyjaśnia Martini.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jan Rudowski, prezes Izby Finansowej Naczelnego Sądu Administracyjnego

Rozszerzenie możliwości reformatoryjnego zakończenia sporu sądowego przez Naczelny Sąd Administracyjny to bardzo dobre rozwiązanie. Jest to spełnienie oczekiwań samych sędziów, którzy sygnalizowali, że w wielu sprawach, uwzględniając skargę kasacyjną, nie mogą uchylić wyroku WSA i sami załatwić sprawy przez drobne, nieistotne kwestie proceduralne. Często WSA musiał wyznaczyć rozprawę tylko po to, żeby uchylić decyzję i powtórzyć stanowisko NSA. Dlatego, szukając rozwiązań, które uprościłyby postępowanie sądowoadministracyjne i, co ważniejsze, skróciły czas oczekiwania na załatwienie sprawy, uwzględniliśmy ten postulat. Obecnie NSA w razie uwzględnienia skargi kasacyjnej ma prawo załatwić sprawę, jeśli uzna, że jej istota jest dostatecznie wyjaśniona. W praktyce w takim przypadku spór nie wraca już do WSA, ale albo kończy się, bo skarga zostaje oddalona, albo trafia bezpośrednio do organu, który ma obowiązek zrealizować wytyczne NSA. Statystyki za 2018 r. potwierdzają, że ta „ulepszona" procedura stała się standardem i jest powszechnie, bez obaw, stosowana przez NSA, co bardzo cieszy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA