Co pięć lat, przy okazji nowego rozdania głównych stanowisk unijnej centrali, w Brukseli rozgrywa się swoisty teatralny spektakl. Parlament Europejski chce w nim pokazać, że jest prawdziwie niezależną od narodowych stolic instytucją i może wysadzić w powietrze porozumienie zawarte przez przywódców krajów „28". A kandydaci na szefów europejskich instytucji udają, że z dnia na dzień z Niemców czy Hiszpanów zmienili się w „Europejczyków" i wbrew prowadzonej do tej pory polityce obiecują wszystko, byle zyskać poklask zgromadzenia w Strasburgu.