fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

PE poparł kandydaturę Ursuli von der Leyen

Ursula von der Leyen
AFP
Ursula von der Leyen została zatwierdzona przez PE na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej.

Za kandydaturą Ursuli von der Leyen było 383 europosłów. Przeciw głosowało 327, a 22 wstrzymało się od głosu. Wymagana większość to 374 głosy. Tym samym Niemka została pierwszą w historii kobietą, która będzie stać na czele KE.

Pięć lat temu Jean-Claude Juncker otrzymał 422 głosy.

Przed głosowaniem "Rzeczpospolita" ustaliła, że europosłowie PiS udzielą poparcia byłej minister obrony Niemiec. Wcześniej Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS mówił naszej gazecie: PiS nie podjął decyzji, czy dziś wieczorem poprze kandydaturę Ursuli von der Leyen na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej.

Von der Leyen została wskazana przez Radę Europejską jako kandydatka na szefową KE w czasie szczytu w Brukseli, który trwał od 30 czerwca do 2 lipca.

Początkowo kandydatem największej frakcji w Parlamencie Europejskim, Europejskiej Partii Ludowej był Manfred Weber z CDU, a kandydatem drugiej największej frakcji (Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów) Frans Timmermans (byli to tzw. Spitzenkandidaten).

Po tym jak nie udało się znaleźć większości dla Webera, Angela Merkel na szczycie G20 w Osace miała uzgodnić z Emmanuelem Macronem i premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem, iż kandydatem na szefa KE przedstawionym na szczycie 30 czerwca będzie Timmermans. Jego kandydatura spotkała się jednak ze sprzeciwem krajów Grupy Wyszehradzkiej (w tym Polski), została też ostatecznie odrzucona przez samą Europejską Partię Ludową.

Wówczas w negocjacjach pojawiła się kandydatura Ursuli von der Leyen, szefowej resortu obrony Niemiec i bliskiej współpracownicy Angeli Merkel. Jej kandydatura została przyjęta przez przywódców Państw UE bez głosu sprzeciwu, przy jednym głosie wstrzymującym się (von der Leyen, ze względu na sytuację w koalicji w kraju, nie poparła Angela Merkel).

Ursula Gertrud von der Leyen to była minister ds. rodziny, osób starszych, kobiet i młodzieży, była minister pracy i spraw społecznych, a od 2013 roku minister obrony Niemiec. Działaczka CDU w niemieckim rządzie zasiada od 2005 roku. Jej kandydaturę na nową szefową UE przedstawił Donald Tusk.  

Von der Leyen to absolwentka ekonomii i studiów medycznych. W 1991 roku doktoryzowała się (w 2015 roku oskarżono ją o to, że jej praca doktorska może być plagiatem, ale doniesienia te nie zostały potwierdzone). W przeszłości pracowała jako lekarz.

Nowa szefowa KE do CDU wstąpiła w 1990 roku. W marcu 2003 roku została ministrem spraw społecznych w rządzie Dolnej Saksonii.

Gdy w Niemczech do władzy doszła Angela Merkel, von der Leyen została członkinią jej pierwszego rządu i zasiadała w kolejnych gabinetach niemieckiej kanclerz.

Jej rodzina ma tradycje polityczne - ojciec von der Leyen, Ernst Albrecht był premierem Dolnej Saksonii. Jej mężem jest prof. Heiko von der Leyen. Ma siedmioro dzieci.

Von der Leyen to trzecia kandydatka na szefa KE - pierwszym kandydatem był polityk CDU Martin Weber, który jednak nie uzyskał wymaganego poparcia. Drugim kandydatem był polityk frakcji Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim Frans Timmermans, przeciwko któremu protestowała jednak Grupa Wyszehradzka, a także część przywódców państw wywodzących się z Europejskiej Partii Ludowej, która jest największą frakcją w PE.

Von der Leyen w przeszłości mówiła otwarcie o tym, że jest zwolenniczką federalizmu. - Moim celem są Stany Zjednoczone Europy, o strukturze takiej jak Szwajcaria, Niemcy czy USA - deklarowała w rozmowie z "Der Spiegel" w 2011 roku.

W 2015 roku w rozmowie z "Die Zeit" podtrzymała to stanowisko. - Wyobrażając sobie Europę moich dzieci lub wnuków nie jako luźny związek państw uwięzionych w swoich narodowych interesach - mówiła.

W 2017 roku von der Leyen w wywiadzie dla ZDF apelowała, by "zbyt szybko nie rezygnować" z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. - Musimy wspierać ten zdrowy demokratyczny opór młodego pokolenia w Polsce (...). Naszym zadaniem jest podtrzymywanie dyskursu, spieranie się z Polską i z Węgrami - apelowała.

Przeciwko wypowiedzi szefowej niemieckiego MON protestował ówczesny szef MSZ Witold Waszczykowski, który jej słowa uznał za dowód na "ingerowanie w życie polityczne w Polsce" strony niemieckiej.

Po wypowiedzi szefowej MON Niemiec z attache obrony Niemiec spotkał się dyrektor departamentu wojskowych spraw zagranicznych polskiego MON. Resort obrony uznał wówczas za niedopuszczalne "wzywanie obywateli drugiego państwa do działań antyrządowych".

Na początku 2019 roku opublikowano sprawozdanie Bundestagu, z którego wynikało, że w armii, za którą von der Leyen była odpowiedzialna od 2013 roku mniej niż połowa myśliwców Eurofighter i Tornado oraz żaden z sześciu okrętów podwodnych nie był gotowy do walki w 2018 roku.

- Potrzebne są natychmiastowe działania. Bezwzględnie konieczne jest przyspieszenie zamówień publicznych - powiedział pełnomocnik Bundestagu ds. wojskowych Hans-Peter Bartels. - Żołnierze potrzebują tego sprzętu, aby wykonywać swoje zadania. Potrzebujemy 48 tys. noktowizorów, a kupujemy ich tylko 4 tys. rocznice. To zajmie zbyt wiele czasu, by kupić wystarczającą liczbę - ocenił.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA