fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Jazda bez dokumentów już bez mandatu. Ale nie bez kłopotów

Fotorzepa, Sławoir Mielnik
Od 1 października kierowcy nie muszą już mieć przy sobie dowodu rejestracyjnego i poświadczenia wykupienia polisy OC pojazdu, który prowadzą. Ubezpieczyciele radzą: woźcie w telefonie chociaż zdjęcie dowodu wykupienia polisy.

Brak obowiązku wożenia za sobą części dokumentów to dobra wiadomość zwłaszcza dla kierowców, którzy użytkują kilka samochodów. Ciągłe wymienianie się dowodami rejestracyjnymi i poświadczeniami opłacenia polisy OC było kłopotliwe. Często zdarzało się, że kierowca po prostu zabierał ze sobą dokumenty innego wozu, albo nie zabierał dokumentów w ogóle. Tymczasem za brak polisy OC czy dowodu rejestracyjnego policja karała kierowcę mandatem w wysokości 50 zł, za każdy dokument. Od początku października mandatów już nie będzie. To, czy samochód ma ważny dowód rejestracyjny i polisę OC w czasie kontroli policjant będzie sprawdzał w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

Okazuje się jednak, że te ułatwienia, mogą się przerodzić w… utrudnienia.

Kolizja – mogą być problemy

- Podczas zdarzenia drogowego kierowcy zobowiązani są wymienić się danymi potrzebnymi do zgłoszenia szkody ubezpieczycielowi – zwraca uwagę Polska Izba Ubezpieczeń.

Czytaj także:  Kiedy można zacząć naprawiać samochód po stłuczce 

O ile nie ma w takim przypadku trudności ze spisaniem marki pojazdu, który uczestniczy w kolizji i jego numeru rejestracyjnego, to po wprowadzeniu nowych przepisów, może się pojawić problem z przekazaniem danych związanych z polisą OC. Nie każdy pamięta, z jakim ubezpieczycielem zawarł umowę obowiązkowego ubezpieczenia OC. Dodatkowo może to utrudnić stres związany z kolizją. - Teoretycznie jest to kwestia prosta do rozwiązania: można to sprawdzić w bazie Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym – podpowiada PIU.

Na stronie internetowej Funduszu www.ufg.pl jest baza OC. Należy wpisać numer rejestracyjny samochodu i datę zdarzenia. System odpowie, czy dla samochodu wykupiona jest polisa i w jakim towarzystwie ubezpieczeń. Poda też numer polisy.

Co jednak w sytuacji, gdy w miejscu kolizji internet nie ma zasięgu? – W takiej sytuacji przyda się zdjęcie dokumentów w telefonie – podpowiadają ubezpieczyciele.

Zwracają też uwagę, że sprawca kolizji może chcieć wykorzystać brak wymogu wożenia ze sobą dowodu rejestracyjnego oraz polisy OC i podać poszkodowanemu fałszywe dane. Zarówno swoje, jak i swojego ubezpieczyciela. Podając fałszywe dane w oświadczeniu spisywanym przez uczestników kolizji może próbować uniknąć odpowiedzialności.

- Jeśli dane sprawcy w oświadczeniu okażą się nieprawdziwe, sprawę trzeba zgłosić policji, która będzie musiała wszcząć postępowanie z tytułu kolizji oraz podania fałszywych danych – podpowiada Monika Chłopik, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Kiedy dowód rejestracyjny może być potrzebny

Ubezpieczyciele radzą też, by jednak zabierać dokumenty, gdy wybieramy się w dłuższą trasę w regiony, gdzie występują problemy z internetem (lasy, góry, regiony przygraniczne). W ten sposób kierowcy unikną straty czasu związanej z poszukiwaniem zasięgu. - W Polsce nadal znajdują się białe plamy pokrycia siecią internetową, a nawet tam, gdzie sieć jest dostępna, zdarzają się awarie – zauważa PIU. 

Papierowy dowód rejestracyjny będzie też nadal potrzebny na stacjach kontroli pojazdów. Diagnosta będzie tu nadal wbijał pieczątkę potwierdzającą wykonanie obowiązkowych badań technicznych. Bez dowodu nie da się też sprzedać samochodu. Kierowca musi go też mieć przy sobie w czasie wyjazdów zagranicznych.

Przy kontroli drogowej wyjdzie też na jaw fakt wcześniejszego zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Dowód może być zatrzymany, gdy pojazd nie jest dopuszczony do ruchu, bo nie przeszedł badań technicznych. Fakt zatrzymania dowodu rejestracyjnego będzie odnotowany w CEPiKu. Policjant bez trudu ustali to w czasie kontroli.

Ubezpieczyciele namawiają do korzystania z BLS

BLS to Bezpośrednia Likwidacja Szkód. Do tej pory, gdy w nasz samochód uderzyło inne auto, w sprawie odszkodowania musieliśmy kontaktować się z towarzystwem ubezpieczeniowym sprawcy kolizji. Często było z tym sporo kłopotów. Zdarzało się, że towarzystwa ubezpieczeniowe sprawców niezbyt przychylnie traktowały „obcych” klientów. W BLS to towarzystwo ubezpieczeniowe poszkodowanego bierze na siebie kontakty z ubezpieczycielem sprawcy kolizji. Wszelkie formalności poszkodowany załatwia ze „swoim” ubezpieczycielem. To on bierze na siebie przyjmowanie potrzebnych dokumentów, załatwienie formalności, przyspiesza likwidację szkody i wypłaca odszkodowanie. BLS ma osiem zakładów ubezpieczeń: Concordia, Ergo Hestia, PZU, Warta, Aviva, Gothaer, Uniqa i AXA.

Uwaga! Nowe przepisy nie zwolniły kierowców z obowiązku wożenia ze sobą prawa jazdy. Za brak tego dokumentu policja nadal może ich karać mandatami. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA