fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Państwo Islamskie: Cała Europa na celowniku terrorystów

Czterej bojownicy tzw. Państwa Islamskiego schwytani we wtorek w Mosulu.
AFP
Państwo Islamskie traci grunt na Bliskim Wschodzie i przerzuca walkę na nasz kontynent. Nikt nie jest bezpieczny.

Po trzech niezwykle krwawych zamachach w Paryżu i Nicei w tym i minionym roku to Francja wydawała się najbardziej zagrożona nowymi zamachami. Ale upadek kolejnych bastionów islamistów w Iraku i Syrii, a także Libii zmienił sytuację.

– Państwo Islamskie musi znów konkurować z Al-Kaidą o przywództwo międzynarodowego dżihadu i przyjmuje nową taktykę. Zamiast uderzać w „bliskiego wroga", czyli monarchie Zatoki Perskiej i dyktatorskie reżimy na Bliskim Wschodzie, zaczyna jak kiedyś Bin Laden mierzyć we „wroga dalekiego", czyli Zachód i jego styl życia uważany za grzeszny. W takim układzie dla przywódców Państwa Islamskiego nie ma rozróżnienia, czy dany kraj Europy był zaangażowany w operacje przeciw terrorystom poza naszym kontynentem, czy nie. Wszyscy są na celowniku – mówi „Rz" Leondro di Natalla, analityk Europejskiego Centrum Bezpieczeństwa i Wywiadu (ECSI) w Brukseli.

Zamachy w Paryżu oraz Brukseli było bezpośrednio kierowane przez tajne centrum logistyczne Państwa Islamskiego, EMNI. Brało w nich udział dziesiątki terrorystów. Ale już zamach w Nicei i, najprawdopodobniej w Berlinie, został przeprowadzony przez „samotnych wilków". I jeden, i drugi poszedł za apelem Państwa Islamskiego o wykorzystanie ciężarówek jako broni przeciwko dużym zgromadzeniom ludzi.

– Islamiści liczą na wielki efekt medialny takich operacji. Chcą nie tylko zastraszyć ludność, ale liczą także na nadmierną reakcję władz, które zaczną stygmatyzować całą mniejszość muzułmańską. To doprowadziłoby do otwartego podziału społecznego – mówi di Natalla.

Francja, która ma długie doświadczenie w walce z terroryzmem muzułmańskim ze względu na kolonialną przeszłość, uniknęła do tej pory obu pułapek, choć wzrost notowań w sondażach Frontu Narodowego jest po części wynikiem ataków terrorystycznych. Ale reakcja Niemców, gdzie konflikty z muzułmanami do tej pory nie były tak liczne, może być inna.

Po zamachach 11 września 2001 Stany Zjednoczone w zasadzie zapobiegły poważniejszym zamachach terrorystycznym dzięki wdrożeniu radykalnych przepisów, w szczególności Patriotic Act. Unii się to nie udaje.

– Ze względów geograficznych Europie jest o wiele trudniej powstrzymać przyjazd terrorystów, choć wiązanie zamachów z falą uchodźców jest ryzykowne: do tej pory wśród tych ostatnich znalazło się jedynie kilkunastu radykalnych islamistów – mówi di Natalla. – Innym problemem Europy są poważne mniejszości muzułmańskie, gdzie terroryści rekrutują wojowników wśród pozostającej na marginesie młodzieży. Wreszcie kraje Unii mają wciąż problem z wymianą danych wywiadowczych, nie bardzo chcą się nimi dzielić – dodaje ekspert ECSI.

Francuskie władze oceniają, że na terenie kraju żyje nawet 3 tys. radykalnych islamistów, którzy w każdej chwili są gotowi „przejść do aktu", czyli wziąć udział w ataku terrorystycznym. Ich stała kontrola przez policję w zasadzie jest niemożliwa. W równym stopniu zagrożone atakiem terrorystycznym są jednak dwa inne duże kraje Zachodu: Wielka Brytania i Niemcy. Dla Polski groźba jest mniejsza, choć istnieje.

Ale Nils Duquet, ekspert Flamandzkiego Instytutu na rzecz Pokoju w Brukseli, podkreśla: to Belgia jest centrum terroryzmu w Europie. Tu znajduje się najwięcej broni w nielegalnym obiegu, tu wciąż działa najwięcej komórek terrorystycznych. Wszystko w odległości najwyżej kilku kilometrów od siedziby Komisji Europejskiej.

Sir Julian King, komisarz UE ds. bezpieczeństwa, przyznaje, że kończący się rok był dla zjednoczonej Europy szczególnie bolesny. W tym czasie w 14 zamachach zginęło 130 osób. Ale zdaniem Kinga przyszłość może być znacznie gorsza, bo wraz z upadkiem Mosulu i Rakki, czołowych ośrodków Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii, tysiące terrorystów będzie próbowało potajemnie sforsować granice Unii. Aby do tego nie doszło, Bruksela skoncentrowała się na trzech obszarach. Pierwszym jest uszczelnienie granic zewnętrznych strefy Schengen. Odpowiada za to działająca w Warszawie nowa, unijna Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Wszyscy przyjezdni mają być sprawdzani w ogólnoeuropejskim banku danych osobowych, zaś kraje najbardziej narażone na nielegalną imigrację, jak Grecja i Włochy, otrzymają wsparcie ze strony funkcjonariuszy innych państw członkowskich.

Po wtóre wszystkie kraje UE zostaną zobowiązane do zaostrzenia prawa przeciwko terrorystom. Sam udział w szkoleniach dla zamachowców, finansowanie takich przygotowań i przynależność do organizacji terrorystycznych będą uznane za ciężkie przestępstwo podlegające długim karom więzienia.

Wreszcie Unia chce zasadniczo zaostrzyć obrót bronią. Od 2010 r. liczba przejętego przez policję nielegalnego uzbrojenia wzrosła we Wspólnocie trzykrotnie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: jedrzej.bielecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA