fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Atak w Austrii: Terroryści uderzyli w Wiedeń, tuż przed lockdownem

Policjant na ulicy Wiednia po zamachu
AFP
Zamach był dobrze zorganizowany, zaczął się w poniedziałek wieczorem przed synagogą w centrum Wiednia. Władze Austrii przyznały we wtorek, że stoją za nim terroryści islamiści. Wiele godzin wcześniej zasugerował to prezydent Francji, Emmanuel Macron.

Nadal pozostaje sporo niewiadomych, przede wszystkim, co do liczby zamachowców (teraz mówi się, że było ich maksymalnie czterech). Wiadomo, że zabity przez policję terrorysta był związany z tzw. Państwem Islamskim. A także, co podał szef MSW, że urodził się w Austrii, w rodzinie pochodzącej z dzisiejszej Macedonii Północnej. Miał dwa obywatelstwa, w tym macedońskie.

Życie straciły cztery osoby plus wspomniany terrorysta, to obecnie podawane przez policję oficjalne informacje. W nocy lokalne media, w tym portal poważnego dziennika „Die Presse”, wspominały o co najmniej siedmiu ofiarach śmiertelnych. Kilkunastu rannych z ranami postrzałowymi trafiło do szpitala, siedem osób, w tym policjant, w bardzo ciężkim stanie. 

Sprawca

Co wiadomo o zabitym terroryście? Miał 20 lat, był uzbrojony w broń automatyczną, pistolet, maczetę. Ładunek wybuchowy, który przy nim znaleziono, był atrapą. O tym mówił dzisiaj minister spraw wewnętrznych Karl Nehammer.

Urodził się w Wiedniu. Podane do publicznej wiadomości imię Kujtim wskazuje, że pochodził z rodziny albańskiej (ale nie z Albanii, lecz z Macedonii). Półtora roku temu trafił do więzienia, z karą 22 miesięcy pozbawienia wolności, za próbę wyjazdu do Syrii i wstąpienia w szeregi dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Został zatrzymany na granicy turecko-syryjskiej. Wypuszczono go z więzienia po odbyciu zaledwie jednej trzeciej kary, w grudniu ubiegłego roku.

Jak podkreślił Florian Klenk, redaktor naczelny specjalizującego się w tematach śledczych tygodnika „Falter”, zamachowiec nie był uchodźcą, wbrew temu, co niektórzy głoszą, i był zapewne znany służbom, skoro próbował się przedostać do Syrii. Zradykalizował się w Austrii.

Na jednej z platform internetowych terrorysta opublikował przed atakiem nagranie, na którym składa przysięgę na wierność nowemu przywódcy tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), Abu Ibrahimowi al-Haszimiemu al-Kurasziemu. Oznaczałoby to, że ISIS, jak się wydawało pokonane w mateczniku - w Syrii i Iraku, jest znowu w stanie przeprowadzać zamachy terrorystyczne w Europie.
Władze Macedonii Północnej wyraziły gotowość współpracy w dochodzeniu.

Macron: Nie poddamy się

Kanclerz Sebastian Kurz mówił wczoraj wieczorem o „obrzydliwym zamachu terrorystycznym” i ciężkich chwilach, które przeżywa Austria. Podziękował mundurowym za to, że ryzykują życie zapewniając bezpieczeństwo, i przywódcom UE oraz zagranicznym politykom za wyrazy solidarności.

Jednym z tych polityków był prezydent Francji Emmanuel Macron. To, co napisał na Twitterze, sugeruje, że atak w Wiedniu uważa za zamach terrorystyczny islamistów, kolejny po tych, które przeżył niedawno jego kraj - pod Paryżem, gdzie młody Czeczen obciął głowę nauczycielowi, i w Nicei, gdzie młody Tunezyjczyk bestialsko zamordował trzy osoby w tamtejszej bazylice.

„Po Francji został zaatakowany zaprzyjaźniony kraj. To jest nasza Europa. Nasi wrogowie muszą wiedzieć, z kim mają do czynienia. Nie poddamy się” - podkreślił Macron.

Także eksperci komentujący wydarzenia w austriackiej telewizji sugerowali, że chodzi o dżihadystów.

Dzisiaj kanclerz wzywał, by skutkiem zamachu terrorystycznego nie był konflikt między chrześcijanami i muzułmanami oraz między Austriakami i imigrantami. „To jest bowiem walka między wieloma ludźmi, którzy wierzą w pokój, i nielicznymi, którzy chcą wojny” - napisał Sebastian Kurz.

Policja austriacka nawoływała, by nie publikować zdjęć i filmów z ataku. Nie wszyscy posłuchali, w tym miejscowy tabloid. Zamachowcy byli w białych dresach, mieli długą broń - to zresztą potwierdziła policja.

Synagoga była pusta

Atak był dobrze zorganizowany - mówił szef MSW Karl Nehammer. Terroryści zaatakowali w sześciu miejscach w centrum Wiednia. Najpierw, koło 20, przed synagogą przy Seitenstettengasse. O tej porze synagoga była nieczynna, nikogo w niej nie było, podobnie w biurze obok. Szef izraelickiej gminy w Wiedniu, Oskar Deutsch, jeszcze w nocy informował, że nie ma pewności, czy celem ataku była świątynia.

Obok są bary i puby, w których ostatnie chwile przed lockdownem spędzało sporo ludzi (lockdown, przewidujący zamknięcie lokali gastronomicznych do końca listopada, zaczął się w Austrii o północy). Jak mówili świadkowie, w kierunku gości barów terroryści oddali co najmniej sto strzałów.

Szkół lockdown nie dotyczy. Jednak, ze względów bezpieczeństwa, nauka w wiedeńskich placówkach we wtorek nie jest obowiązkowa. Prawdopodobnie oznacza to, że będą po prostu zamknięte.

Bez fałszywej tolerancji

Trzy dni przed zamachem kanclerz Kurz zapowiedział, że w Austrii nie będzie „fałszywej tolerancji dla politycznego islamu”. Była to reakcja na wtargnięcie do jednego z wiedeńskich kościołów kilkudziesięciu młodych ludzi wykrzykujących „Allahu akbar”. Początkowo media podawały, że to młodzież pochodzenia tureckiego, potem dodawały, że część to Arabowie.

W sierpniu w drugim co do wielkości mieście Austrii, Grazu, 31-letni Syryjczyk zaatakował kijem baseballowym przewodniczącego miejscowej gminy żydowskiej, Eliego Rosena. Wtedy władze zapowiedziały, że pod ścisłą ochroną policji będą wszystkie synagogi w Austrii.

– To nie był jednostkowy przypadek – mówili przedstawiciele społeczności żydowskiej. Szef gminy izraelickiej w Wiedniu, Oskar Deutsch, stwierdził wprost: Gdybyśmy sami nie dbali o bezpieczeństwo, sami nie finansowali ochrony swoich budynków, to "rodzice nie wysyłaliby swoich dzieci do żydowskich szkół".

Jak pisaliśmy w sierpniu, gmina, na której czele stoi Deutsch, opublikowała raport o incydentach antysemickich w 2019 roku. Doliczono się ich 550. Czy to dużo? – Na pewno dużo więcej niż kilka lat wcześniej (w 2014 było 255, a dekadę temu poniżej stu). Skrajna prawica odpowiada za 268 incydentów, skrajna lewica za 25, a muzułmanie za 31 (oni jednak dokonali najwięcej napadów fizycznych, oni też najczęściej dopuszczają się gróźb).

Jak przypomniał dziennik „Der Standard”, przed wiedeńską synagogą przy Seitenstettengasse, doszło do krwawego zamachy terrorystycznego w 1981 roku.  Przeprowadziła go palestyńska grupa Abu Nidala (terrorysta ukrywał się w latach 80. z pomocą PRL-owskich służb w Warszawie).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA