fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Finał ATP Tour. Smutek pustych krzeseł

Novak Djoković
Novak Djoković może wygrać turniej Masters po raz szósty
AFP
Rozpoczął się Finał ATP Tour, ostatni raz w Londynie, pierwszy raz bez widzów. W singlu gra ośmiu wspaniałych, faworyta nie ma. W deblu – Łukasz Kubot.

Zaczęli debliści: Wesley Koolhof i Nikola Mektić pokonali Kevina Krawietza i Andreasa Miesa 6:7 (3-7), 7:6 (7-4), 10-7. Po nich na kort wyszli singliści, ci sami, którzy zagrali w finale rok temu: Stefanos Tsitsipas i Dominic Thiem. Wtedy po pasjonującym meczu i tie-breaku w trzecim secie wygrał Grek, teraz po równie zaciętych wymianach Austriak zwyciężył 7:6 (7-5), 4:6, 6:3.

Ostatni przed przenosinami do Turynu turniej Masters w stolicy Wielkiej Brytanii będzie inny niż jedenaście poprzednich. Koronawirus każe przyzwyczaić się do pustych trybun. Widzów zastąpiły niebieskie światełka, by choć trochę dawać złudzenie życia wokół błękitnego kortu. Przez lata w hali O2 zjawiało się codziennie – na obu sesjach, popołudniowej i wieczornej – ponad 30 tys. osób, więc smutek pustych krzeseł jest tym większy.

Tenisiści przeszli (i będą przechodzić) obowiązkowe testy na Covid-19, są zamknięci w hotelowej bańce, której opuszczenie bez poważnej przyczyny grozi surowymi konsekwencjami. Na korcie nie ma sędziów liniowych. System „Jastrzębie oko" rozstrzyga wątpliwości, co znamy już z US Open. Dzieci do podawania piłek są w maseczkach.

Wiele zmieniło się również w turniejowej kasie. Skala cięć jest poważna: 153 tys. dol. za udział w turnieju singlistów (w 2019 roku było 215 tys.), identycznie obniżona stawka za każde zwycięstwo grupowe, pozostający w rezerwie dwaj zmiennicy otrzymają za gotowość po 73 tys. (12 miesięcy temu – 116 tys.).

Zwycięstwo w singlowym półfinale oznacza premię 402 tys. dol. (było 657 tys.), wygrany finał to dodatkowo 550 tys. (było 1,354 mln).

Narzekań jednak nie słychać, nawet jeśli niepokonany mistrz zobaczy na czeku kwotę 1,564 mln dol., a Tsitsipas rok temu dostał 2,656 mln, zaliczając jedną porażkę w grupie.

Cięcia u deblistów są podobne: premie za udział zmniejszyły się ze 103 tys. (na parę) do 68,5 tys., a za każdą wygraną w grupie – z 40 do 30 tys. dol. Kwota dla niepokonanych mistrzów zmalała z 533 do 284,5 tys. dol.

Koronawirus nie zmienił nic w kwestii formatu turnieju. Tak jak poprzednio – ósemki podzielono na dwie grupy, pierwsze i drugie miejsce w grupie daje awans do półfinału. Półfinałowi zwycięzcy 22 listopada rozegrają wielki finał.

Nazwy grup singlowych (Tokio 1970 i Londyn 2020) przypominają o 50. rocznicy rozegrania pierwszego turnieju w Japonii. Historia Masters zaczęła się od narady w Paryżu w 1969 roku. Trzy wpływowe postaci: kapitan daviscupowej reprezentacji Francji i późniejszy prezes francuskiej i międzynarodowej federacji Phillipe Chatrier, promotor zawodowego tenisa Jack Kramer i jeden z wpływowych agentów Donald Dell wymyślili cykl Grand Prix z pierwszym grudniowym finałem w tokijskiej hali Metropolitan Gymnasium i firmą Pepsi-Cola jako sponsorem tytularnym.

W Pepsi-Cola Masters 1970 grało sześciu tenisistów, systemem każdy z każdym. Wygrał Stan Smith, we wspomnieniach wszystkich pozostała przeraźliwie zimna, nieogrzewana hala z publicznością w futrach, kocach i szalikach.

Po kilku zmianach formatu rozgrywek i odwiedzeniu 14 miast gospodarzy Masters, lub – bardziej oficjalnie – ATP Finals, jest wciąż niezwykle bogatym turniejem, który kojarzy się z blaskiem gwiazd, nawet jeśli na trybunach nie ma nikogo.

W poszatkowanym przez koronawirusa sezonie finałowa ósemka wydaje się dobrze oddawać zmieniający się układ sił. Liderem pozostaje Novak Djoković, którego najsilniej motywować może szansa wygrania Masters po raz szósty – tak jak lider tej honorowej klasyfikacji, wielki nieobecny Roger Federer. Serb ma mocne argumenty: cztery zwycięstwa w sezonie (Rzym, Cincinnati, Dubaj, Australian Open) i pewność zachowania nr 1 na koniec roku. Może tylko zmęczenie niełatwym sezonem (także psychiczne, co było widać w Wiedniu) utrudni sprawę.

Numer 2 – Rafael Nadal, spełniwszy się w Roland Garros, powinien z większym spokojem spróbować wygrać turniej, którego nigdy nie wygrał. Wiara, że mu się uda, nie jest jednak duża. Dwa razy grał w finałach, ale dawno, w 2010 i 2013 roku.

Dominic Thiem w Austrii już jest sportowcem roku. Po wygraniu US Open powinien widzieć w Masters następny wielki cel, tym bardziej że rok temu był w finale. Daniił Miedwiediew twierdzi, że jest w formie, niedawny finał US Open i wygrana w Paris Masters to potwierdzają. Alexander Zverev wygrał już w 2018 roku, w Paryżu niedawno pokonał Nadala – jeśli kłopoty osobiste mu nie zaszkodzą, też nie powinien być statystą.

Tsitsipas zaczął od porażki, ale to nie przeszkoda, by znów sprawić niespodziankę, choć jego tegoroczna metoda „dużo lodów, dużo medytacji i dużo treningu" nie zawsze dawała sukcesy. Problemem może być ledwie wyleczona kontuzja nogi.

Z dwóch debiutantów większe wrażenie robił Andriej Rublow – ma pięć wygranych turniejów ATP (fakt, że nie tych największych). Diego Schwartzman będzie miał zaś wsparcie tych, którzy cenią wytrwałość: w wieku 28 lat awansował do pierwszej dziesiątki ATP Tour i gra w Masters.

Debliści przydzieleni zostali do grup im. Boba Bryana oraz Mike'a Bryana, co podkreśla zasługi wybitnych amerykańskich bliźniaków, którzy postanowili zakończyć karierę jeszcze przed finałem sezonu. W tym towarzystwie po raz szósty zagra Łukasz Kubot (po raz czwarty z Marcelo Melo). Raz dotarł do finału.

Turniej można oglądać na sportowych antenach Polsatu.

Finał ATP Tour 2020

SINGLIŚCI
Grupa Tokio 1970: Novak Djoković (Serbia, 1), Daniił Miedwiediew (Rosja, 4), Alexander Zverev (Niemcy 5), Diego Schwartzman (Argentyna 8)
Grupa Londyn 2020: Rafael Nadal (Hiszpania, 2), Dominic Thiem (Austria, 3), Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6), Andriej Rublow (Rosja, 7)

DEBLIŚCI
Grupa Bob Bryan: Mate Pavić i Bruno Soares (Chorwacja, Brazylia, 1), Marcel Granollers i Horacio Zeballos (Hiszpania, Argentyna, 4), John Peers i Michel Venus (Austrialia, Nowa Zelandia, 6), Juergen Melzer i Edouard Roger-Vasselin (Austria, Francja, 7)
Grupa Mike Bryan: Rajeev Ram i Joe Salisbury (USA, W. Brytania, 2), Kevin Krawietz i Andres Mies (Niemcy, 3), Wesley Koolhof i Nikola Mektić (Holandia, Chorwacja, 5), Łukasz Kubot i Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 8)

Mistrzowie ostatniej dekady:
2019: Stefanos Tsitsipas (Grecja)
2018: Alexander Zverev (Niemcy)
2017: Grigor Dimitrow (Bułgaria)
2016: Andy Murray (Wielka Brytania)
2015: Novak Djoković (Serbia)
2014: Novak Djoković
2013: Novak Djoković
2012: Novak Djoković
2011: Roger Federer (Szwajcaria)
2010: Roger Federer

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA