fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

"Beniowski, król Madagaskaru": Słowacki koncertowo

„Beniowski – ballada bez bohatera” z Nowego w Poznaniu
Materiały prasowe
Barwne życie "polskiego króla" Madagaskaru, Maurycego Beniowskiego, stało się tematem świetnego spektaklu Teatru Nowego z Poznania.

Postać Beniowskiego opisana w poemacie dygresyjnym Juliusza Słowackiego od lat fascynowała naszych reżyserów. Po wojnie sięgał po utwór m.in. Mieczysław Kotlarczyk w Teatrze Rapsodycznym, STS, Adam Hanuszkiewicz i Gustaw Holoubek. Kilka lat temu w warszawskim Teatrze Imka Paweł Świątek przygotował skrzący się humorem spektakl „Beniowski, król Madagaskaru”.

Utwór Słowackiego powstał w drugiej fazie romantyzmu, kiedy jego autor był w ideowym konflikcie z Mickiewiczem. Pisząc „Beniowskiego”, stworzył rzecz o strukturze nieteatralnej. Zmiennej, misternej, łączącej epopeję romantyczną w duchu Byronowskiego „Don Juana” z opowieścią sensacyjną, z płomienną polemiką, z esejem i felietonem – przechodzącą w pamflet.

Miał okazję powołać nowy typ bohatera, który ma niewiele wspólnego z romantycznym indywidualizmem czy heroizmem. Jest zwykłym szlachcicem, który prowadzi barwne życie. Ma więcej z pyszałka i birbanta niż charyzmatycznego herosa, prowadzącego samotną walkę ze światem. Gdzieś w tle rozgrywają się wydarzenia związane z konfederacją barską, toczą walki z Rosjanami, Ukraińcami.

Pokazywany na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych „Beniowski – ballada bez bohatera” Małgorzaty Warsickiej z poznańskiego Nowego to jedna z najciekawszych interpretacji Słowackiego od czasów słynnej „Balladyny” Adama Hanuszkiewicza, zrealizowanej przed niemal półwiekiem w Teatrze Narodowym.

Warsicka, reżyserka i adaptatorka, wraz z Michałem Pabianem, a także kompozytorem Karolem Nepelskim stworzyli z utworu Słowackiego coś na kształt rock-opery, której słucha się z radością, doceniając piękno i klasę libretta.

W barwnej i wciągającej opowieści – w scenariuszu wykorzystano pięć pieśni oraz fragmenty siódmej i ósmej – wyśpiewywane są na scenie przez piątkę poznańskich aktorek: Alicję Januszkiewicz, Annę Mierzwę, Oliwię Nazimek i Julię Rybakowską. Nie wcielają się w konkretne postacie, a relacjonują tylko ich przygody. W ich narrację wplecione są minietiudy aktorskie. Srebrzyste kostiumy i utrzymana w tej tonacji supernowoczesna scenografia Agaty Skwarczyńskiej nadają widowisku wymiar kosmiczny.

Spektakl zachwyca perfekcyjnym wykonaniem, a na wysoką ocenę zasługuje także różnorodność warstwy muzycznej. Obok mocnego rocka są śpiewy stylizowane na cerkiewne, wielogłosowe, są ludowe szeptuchy, jest też porcja humoru.

Nawiązując do słów Cypriana Kamila Norwida, twórcy spektaklu nie tylko nie „stargali” piękna języka Juliusza Słowackiego, ale je „uwydatnili”, wplatając we współczesny rytm i otwierając na wrażliwość młodych widzów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA