fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Skarby Jagiellonów oraz Wazów

Kamea z portretem Barbary Radziwiłłówny Jacopo Caraglio
materiały prasowe
Zamek Królewski prezentuje klejnoty polskich władców oraz wyjątkowe wyroby jubilerskie i złotnicze.

Pół tysiąca obiektów zebranych w warszawskim Zamku Królewskim na wystawie „Rządzić i olśniewać. Klejnoty i jubilerstwo w Polsce w XVI i XVII wieku" to dzieła niezwykle cenne. Były zamawiane w warsztatach w Polsce i za granicą. Pierwszy raz w dziejach polskiego muzealnictwa są pokazywane w tak bogatej ekspozycji.

Wotywna monstrancja

Świadczą o gustach przedstawicieli dynastii Jagiellonów i Wazów oraz polskiego możnowładztwa. A zarazem są świadectwem splendoru i majestatu, bo budowały pozycję monarchii, jej prestiż, zarówno w kontaktach międzynarodowych, jak i w kraju.

Dla badaczy to okazja do postawienia pytania, w jakim stopniu klejnoty i złotnictwo było oparte na gustach i wzorach polskich? A w jakim kształtowane przez wzory płynące z Italii, z dworu Habsburgów, z miast niemieckich?

Dla widzów natomiast to możliwość zobaczenia w jednym miejscu niezwykłych arcydzieł, które na co dzień są rozproszone w kolekcjach muzealnych i prywatnych w Polsce i na świecie oraz w zbiorach klasztornych i kościelnych w kraju.

Z Jasnej Góry przyjechały dwie sukienki cudownego obrazu Matki Boskiej: diamentowa i rubinowa. Na każdej znajduje się ponad 800 klejnotów! Sukienka diamentowa po raz pierwszy opuściła mury Jasnej Góry. A rubinową oglądamy po raz drugi. 10 lat temu była już pokazana na Zamku.

Wśród złotych kielichów i monstrancji szczególną uwagę przykuwa dar wotywny za ocalenie klasztoru jasnogórskiego podczas najazdu Szwedów, popularnie zwany monstrancją ojca Kordeckiego. Wykonał ją warszawski jubiler Wacław Grotko, ozdabiając pięcioma tysiącami diamentów, pereł, rubinów, szafirów oraz królewską koroną.

Z prywatnych klejnotów królewskich są prezentowane unikaty o randze międzynarodowej, jak należący kiedyś do Wazów orzeł ze złota wysadzany rubinami, granatami i innymi kamieniami szlachetnymi, wypożyczony z Luwru. Do Francji wywiózł go zapewne król Jan Kazimierz po abdykacji. Dziś jest eksponowany w Galerii Apollina w Luwrze jako jeden z najcenniejszych klejnotów Ludwika XIV.

W jednej z sal wystawy możemy podziwiać kamee portretowe, miniaturowe dzieła sztuki, znakomitego włoskiego artysty Jacopo Caraglio, pracującego dla Zygmunta Augusta. Kamea przedstawiająca królową Bonę z maską Gorgony przyjechała z Metropolitan Museum w Nowym Jorku.

Dwie kolejne tworzą portretową parę, choć należą do różnych kolekcji. Portret Barbary Radziwiłłówny z miniaturowym medalionem na szyi, przedstawiającym Zygmunta Augusta przybył z Monachium. A kamea z wizerunkiem Zygmunta Augusta, który na piersi nosi wizerunek Barbary – z Berna.

Korony i berła

Wśród wyjątkowych precjozów jest pierścień z diamentami Izabelli Jagiellonki z 1539 roku przywieziony z prywatnej kolekcji w Londynie; bransoletka z lat 20.–30. XVII wieku, przywieziona z Wilna, noszona przez księżniczki z rodu Wazów, zawieszenie Katarzyny Jagiellonki, najmłodszej córki Zygmunta Starego, pochodzące z Uppsali. Z czasów Jana Sobieskiego pochodzi laska wysadzana drogimi kamieniami i złoty łańcuch.

– Niestety, regalia ze Skarbca Koronnego na Wawelu, istniejącego od średniowiecza do XVIII w. uległy zniszczeniu. Polskie insygnia koronne zostały zrabowane przez Prusaków w 1795 r. po upadku Rzeczypospolitej – mówi Dariusz Nowacki, jeden z konsultantów. – Grabieżcy przetopili je po wyjęciu cennych kamieni. Na wystawie zaaranżowaliśmy więc przestrzeń „Skarbiec Korony wielki nieobecny".

Insygnia królewskie zostały tu pokazane poprzez malarstwo. Obrazy pokazują monarchów w strojach koronacyjnych lub z atrybutami władzy. Możemy więc z wizerunków Anny Jagiellonki czy Stefana Batorego dowiedzieć, jak wyglądały królewskie korony, berła, jabłka czy klejnoty. Wyjątkowo dopełniają je autentyczne regalia, jak złoty łańcuch wydobyty z grobu Konstancji Austriaczki, drugiej żony Zygmunta III Wazy.

Mamy tu także o portrety rodzin królewskich i możnowładców, dowodząc, że w XVI i XVII wieku rozmiłowanie w klejnotach było powszechne. Ozdabiano nimi stroje kobiece, męskie, a nawet dziecięce. Na obrazie przedstawiającym przyszłego Władysława IV mały królewicz nosi klejnotową zabawkę-klejnot – sówkę z piszczałką i gwizdkiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA