fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Plakaty Olbińskiego

materiały
Wystawa Rafała Olbińskiego w krakowskim Pałacu Sztuki przypomina jego najlepsze plakaty. Większość z nich powstała dla opery i teatru.

Surrealistyczna wyobraźnia, sceniczna teatralność, malarsko-literacka metafora tworzą niepowtarzalny świat artysty. Granica między sceną i życiem, jawą i snem jest w nim płynna i potęguje wrażenie niejednoznaczności i tajemnicy. A jednocześnie plakaty Olbińskiego celnie ujmują idee spektaklu.

Na plakacie do „Don Giovanniego” Mozarta pokazuje profil uwodziciela, który w pogodny dzień snuje fantazje o nocnych podbojach damskich serc. Artysta pomysłowo miesza dzień i noc. Pogodne niebo z obłokami przecina pasmem nocy z gwiazdami. Efekt jest teatralny. Don Giovanni wydaje się kryć twarz za maską nocy. Sylwetki dam w stylowych strojach wyglądają też jak sceniczne lalki.

Scenograficzne przygody

Opera tak dalece zafascynowała Olbińskiego, że projektuje do niej również scenografie. Jako scenograf operowy debiutował w 2002 roku właśnie „Don Giovannim” w Filadelfii. Ostatnio jako scenograf wrócił do Mozarta w „Czarodziejskim flecie” w Warszawskiej Operze Kameralnej.

Plakaty Rafał Olbiński tworzy dla wielu zagranicznych i polskich scen: New York City Opera, Pacific Opera San Francisco, Philadelphia Opera, Teatr Wielki–Opera Narodowa, Opera Wrocławska. Dla gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku zaprojektował też kurtynę.

Ulubione motywy w jego sztuce wielokrotnie się powtarzają: wyidealizowane kobiety, morze, łabędzie, ptaki, obłoki, księżyc, zamki, statki, labirynty, drogi wijące się jak wstęgi, ale zarazem artysta potrafi kreować nieskończoną liczbę ich kombinacji i zmiennych nastrojów.

Plakat do „Traviaty” Verdiego dla New York City Opera spowija oniryczna aura melancholii. Blada twarz pięknej kobiety wyłania się z mroku. Wydaje się pogrążona we śnie i marzeniach o ukochanym, bo w miejsce ust na jej portrecie widnieje sylwetka mężczyzny.

Z kolei w plakacie do „Makbeta” Verdiego według Szekspira głowa tytułowego bohatera przemienia się w labiryntową architekturę zamku, zwieńczonego koroną z kroplą krwi. To metafora spirali zła, która zaczyna się w głowie Makbeta za sprawą Lady Makbet. Mroczne tło potęguje grozę dramatu.

Wąsy Falstaffa

Nie tylko jednak tragedie ożywiają wyobraźnię artysty. Jego projekty niepozbawione są też ironicznej nuty humoru. Na wąsach Falstaffa, rubasznego intryganta z opery Verdiego, domalował kobiety-ptaki, przypominające rozćwierkane wróble. I nadał plakatowi lekki ton buffo, współbrzmiący z utworem.

Olbiński potrafi także zdystansować wobec operowego patosu, jak w plakacie do „Carmen” Bizeta dla New York City Opera. Na krakowskiej wystawie można zobaczyć jego pierwotną wersję, na której zmysłową miłość i hiszpańską namiętność uosabia torreador i naga dziewczyna na byku, który przeobraża się w buduarowy szezląg. Roznegliżowana Carmen wzbudziła w Ameryce zastrzeżenia, więc artysta stworzył drugą podobną wersję plakatu, ale z ubraną bohaterką, przypominającą „Mayę ubraną” Goi.

Z równą swobodą Olbiński gra konwencjami w plakacie teatralnym. W „Królu Learze” dla Teatru Nowego w Łodzi pokazał skrwawioną twarz starzejącego się władcy. Natomiast w „Damach i huzarach” dla Teatru im. Jaracza w Łodzi podkreśla humor Fredry akrobacjami huzarów w chmurze.

Metaforyczne obrazy Olbińskiego mają wiele źródeł inspiracji, także malarskich (od Velazqueza do Magritte’a) i graficznych – w szkole polskiego plakatu. Artysta nie kryje swoich różnorodnych fascynacji, stapiając je we własny świat.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA