Świat

Kim ma rakiety międzykontynentalne, USA nie wiedzą, co robić

AFP
Mimo wezwań do bojkotu Korei Waszyngton waha się, jaką politykę prowadzić z koreańskim dyktatorem.

– Oprócz wprowadzenia wszelkich sankcji uchwalonych przez ONZ wszystkie kraje powinny zerwać stosunki dyplomatyczne z reżimem w Korei (...) i ograniczyć współpracę wojskową, naukową, techniczną i handlową – powiedziała amerykańska przedstawicielka w Radzie Bezpieczeństwa Nikki Haley.

Ale Rada niczego takiego nie uchwaliła, a nawet nie wydała oficjalnego oświadczenia dla prasy. Za to rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow już zapowiedział, że propozycję „przyjął negatywnie". – Ostatnie akcje USA wyglądają jak świadome prowokowanie Pjongjangu. Chcą, by Kim wpadł we wściekłość i zrobił coś nierozsądnego – dodał.

Rosja cały czas handluje z Koreą Północną, a od niedawna wznowiła tam dostawy paliw. To samo robią Chiny, będące głównym partnerem handlowym Pjongjangu. – Główny most na granicznej rzece Jalu (przez który przechodzą najważniejsze szlaki komunikacyjne z Chin do Korei) Pekin kazał zamknąć na początku listopada – ale tylko na tydzień, pod pozorem remontu – poinformował jeden z amerykańskich ekspertów.

– Wiemy, że głównym motorem napędzającym (koreańską) produkcję nuklearną jest ropa, a głównym dostawcą ropy są Chiny. Chcemy, by Chiny robiły więcej (w sprawie reżimu Kima – red.) – mówiła Haley. Ale oficjalnie Pekin milczy, za to chińska anglojęzyczna gazeta „Global Times" stwierdziła, że „nie poprzemy nowej rundy polityki nacisku administracji Trumpa".

W USA zastanawiają się, do czego zmierza Kim i po co mu broń nuklearną mogąca dolecieć do Stanów Zjednoczonych. Kilku ekspertów sugeruje, że uzbroiwszy się, Pjongjang uspokoi się i „rozpocznie modernizację gospodarki", czyli otworzy się na świat. Jednak według byłego południowokoreańskiego dyplomaty Wi Sung-Laka Kim całkowicie zmienił strategię swego ojca. Ten zgadzał się na rozmowy o rozbrojeniu w zamian za amerykańską pomoc dla głodujących Koreańczyków. Przejęciu władzy przez Kim Dzong Una towarzyszył jednak upadek libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego. – To zmieniło jego myślenie. W jego rozumieniu słabością Kaddafiego był brak broni nuklearnej – sądzi Wi Sung-Lac.

Broń atomowa może mu posłużyć do próby podporządkowania sobie południa półwyspu. Doradca Trumpa, generał Herbert McMaster, uważa, że „swoimi słowami i czynami Północna Korea pokazuje chęć zaszantażowania USA, byśmy porzucili naszego sojusznika w Południowej Korei, torując drogę do drugiej wojny koreańskiej". – Czy wtedy USA zaryzykują Chicago w obronie Seulu? – zapytał jeden z ekspertów. McMaster nie pozostawia wątpliwości: „możliwe, że konieczna będzie pewnego rodzaju wojna prewencyjna".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL