fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Legenda, która stała się historią

Fotorzepa, Marek Dusza
Maria Hawranek, reporterka, podróżniczka, autorka książek o Ameryce Łacińskiej

Dokładnie 50 lat temu, 18 lipca 1969 r., zakończyła się wojna między Hondurasem a Salwadorem, którą w swoim reportażu Ryszard Kapuściński nazwał „wojną futbolową". Zaczęła się od meczu?

Honduras chciał wysiedlić salwadorskich rolników z terenów granicznych, na których masowo się osiedlali. Władze Salwadoru obawiały się powrotu zubożałych rolników, bo musiałby przeprowadzić np. reformę rolną, zapewnić im ziemie. Przez to, że konflikt między sąsiadami nasilił się w czasie eliminacji mistrzostw świata w piłce nożnej, przylgnęła do niego nazwa „wojna futbolowa". Określenie to rozpropagował właśnie Ryszard Kapuściński.

Mecz był jedynie symbolem?

To była cegiełka dołożona do już zaognionego konfliktu. Salvador Mariona, ówczesny kapitan reprezentacji Salwadoru, wspominał dzień, w którym przyjechali rozegrać mecz do Tegucigalpy. Mówił, że mieszkańcy Hondurasu celowo rzucali petardy i kamienie pod hotelem, aby piłkarze nie mogli spać. Opowiadał, że czuć było ogromne napięcie. Kiedy rewanż odbył się w Salwadorze, mieszkańcy odpłacili się drużynie Hondurasu. Myślę, że mecz został symbolicznie wykorzystany przez media i polityków.

Czy postać Amelii Bolanos, która pojawia w książce Kapuścińskiego, była prawdziwa?

Scena jej samobójstwa otwiera reportaż: Amelia strzela sobie prosto w serce z pistoletu ojca, który wcześniej wyciąga z biurka w jego gabinecie. Kapuściński pisał, że stała się bohaterką narodową, a jej pogrzeb odprawiono z najwyższymi honorami. Według niego tłum maszerował w kondukcie, niosąc portrety dziewczyny. Autor przytoczył nawet dziennik, który relacjonował to wydarzenie. Sprawdzaliśmy różne źródła, lecz nie udało nam się na ten temat niczego znaleźć. Możliwe, że Kapuś- ciński pomylił nazwiska, choć nie natrafiliśmy na żadną inną historię samobójcy. To samo z nazwą dziennika, na który się powołał – „El Nacional". Taki tytuł wówczas nie istniał. Salvador Mariona powiedział, że nie pamięta takiego wydarzenia. Śladów Amelii nie odnalazł również salwadorski dziennikarz, który szukał ich przez dwa lata.

Po co więc Kapuściński ją stworzył?

Myślę, że nie należy patrzeć na to jak na wytwór wyobraźni autora. Kapuściński miał swoich informatorów w różnych państwach. Możliwe, że jeden z nich opowiedział mu tę historię, a on uwierzył mu na słowo. Przypuszczam, że nie zweryfikował tej informacji, a trochę szczegółów dopowiedział. Amelia albo nie istniała, albo była bohaterką czyjejś opowieści, którą podano dalej. Legendą, która przez chwilę była postacią historyczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA