fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Merkel łamie konstytucję

Angela Merkel Czy jej hasło sprzed pół roku „Damy radę” jest aktualne?
AFP
Zdaniem konstytucjonalistów otwarcie granic dla imigrantów jest sprzeczne z ustawą zasadniczą RFN.

Po wydarzeniach w Kolonii nie ma w Niemczech dnia bez nowych żądań zaostrzenia wszelkich możliwych przepisów, od regulacji dotyczących definicji molestowania seksualnego przez prawo azylu, zasady deportacji osób, którym prawa tego odmówiono, po przepisy dotyczące monitoringu przestrzeni publicznej w celu łatwiejszej identyfikacji przestępców takich jak w Kolonii.

Na tym sprawa się nie kończy. Mnożą się zarzuty pod adresem Angeli Merkel pomijania Bundestagu oraz ignorowania systemu prawnego Niemiec w podejmowaniu decyzji dotyczących imigracji.

– Już wysłanie setki żołnierzy do Mali wymaga zgody Bundestagu, tym bardziej zgody tej wymaga działanie, które dopuszcza zatrzymanie się w Niemczech setek tysięcy imigrantów – twierdzi Michael Bertrams, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Nadrenii Północnej-Westfalii. Jego zdaniem decyzja Angeli Merkel o otwarciu granic była „aktem samopozbawienia się władzy", co – jak twierdzi – wkrótce nastąpi.

Podobną koncepcję prezentuje były sędzia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Udo di Fabio. W obszernej ekspertyzie udowadnia, że obowiązkiem rządu federalnego jest zapewnienie skutecznej ochrony granic i poszczególne landy mają prawo tego oczekiwać od rządu w Berlinie. Takie zapisy znajdują się w ustawie zasadniczej RFN. – Federacja może wprawdzie przekazać kompetencje w sprawie ochrony granic organom Unii Europejskiej, ale w wypadku udokumentowanej niewydolności takiego rozwiązania obowiązek ten spoczywa na władzach federalnych – argumentuje di Fabio. System europejski nie funkcjonuje, o czym świadczy chociażby fiasko koncepcji relokacji 160 tys. uchodźców.

Nie ma tu nic do rzeczy argumentacja, że otwarcie granic nastąpiło ze względów humanitarnych, które miały być przyczyną słynnego oświadczenia kanclerz Angeli Merkel. „Damy radę" (Wir schaffen das) – powiedziała 31 sierpnia 2015 r. Decyzję o otwarciu granic podjęła, odpowiadając na dramatyczny apel z Wiednia. Władze Austrii wpadły w panikę w chwili, gdy austriaccy aktywiści się szykowali, aby prywatnymi samochodami przetransportować tysiące uchodźców koczujących na Węgrzech. Austria nie byłaby w stanie sobie z tym poradzić, więc zaapelowano do Berlina.

Ekspertyza di Fabio powstała na zlecenie rządu Bawarii. Autor argumentuje, że land ten ma wszelkie podstawy złożyć skargę do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, domagając się przywrócenia kontroli na granicach lub też ustalenia jakieś górnej liczebnej granicy przyjmowania uchodźców.

To na niej spoczywa zasadniczy ciężar przyjmowania uchodźców. Granice Niemiec przekroczyło w Bawarii w roku ubiegłym (do 7 grudnia) 645 tys. imigrantów, z czego 150 tys. zatrzymało się w tym landzie. Premier Bawarii Horst Seehofer nieraz groził złożeniem skargi w Trybunale, lecz nadal zwleka z realizacją groźby, zdając sobie sprawę z politycznych konsekwencji takiego kroku.

– Gdyby do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęła skarga dotycząca ochrony granic, wydałby wcześniej czy później orzeczenie wzywające rząd federalny do politycznego uregulowania tej sprawy, bez proponowania oczywiście jakichś konkretnych rozwiązań, ale i tak byłaby to druzgocąca klęska dla rządu – tłumaczy „Rz" prof. Ulrich Battis, konstytucjonalista z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie.

Jego zdaniem prawo azylu gwarantowane w ustawie zasadniczej Niemiec nie może być elementem polityki imigracyjnej, tak jak to przedstawiła kanclerz Merkel w przemówieniu noworocznym. Powiedziała wtedy, że imigracja przynosi korzyści i tak też będzie w przypadku Niemiec.

Podobnego zdania jest Hans-Jürgen Papier, były przewodniczący Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. – System konstytucyjny nie może zostać wyłączony poprzez działania polityczne – powiedział dziennikowi „Handelsblatt". Jak uważa, nigdy jeszcze w RFN luka pomiędzy „prawem a polityczną rzeczywistością nie była tak wielka jak obecnie".

Równocześnie w kierowanej przez Angelę Merkel CDU szerzy się przekonanie o konieczności wprowadzenia chociażby częściowej kontroli na granicy z Austrią. Wniosek grupy deputowanych na ten temat dyskutowany będzie na najbliższym posiedzeniu frakcji CDU/CSU.

Merkel jest przeciwna kontroli związanej z koniecznością odsyłania części imigrantów, gdyż byłoby to równoznaczne z odwrotem od dotychczasowej polityki i tym samym przyznaniem się do porażki. Co ciekawe, nawet jeżeli nie ma bezwzględnego poparcia swojej frakcji, zawsze może liczyć na wsparcie koalicyjnej SPD.

Zobacz także:

Eurowizja bez Polski?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA