fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Roznerski: Zapach Porto

DDTVN/East News, Kamil Piklikiewicz
Opowiada Mikołaj Roznerski, aktor.

Z radością wspominam pobyt w Porto, mieście z bogatą historią, typowo rybackim, leżącym nad oceanem. Pierwsze wzmianki mówią o osadzie z V w. naszej ery. Historycy wiodą spór, czy została założona przez Celtów czy Rzymian. Znajomy, który tam mieszka, pokazał nam je od strony nieturystycznej, więc mogliśmy podziwiać wiele nieznanych zakątków. Jedną z atrakcji jest bez wątpienia dwupoziomowy most Dom Luis I zaprojektowany przez Théophile'a Seyriga, ucznia Gustave'a Eiffla, czyli twórcy słynnej paryskiej wieży.

Ja zatrzymałem się w przeuroczym hotelu nad rzeką, gdzie codziennie wbiegałem rano na górę po świeże bułki i kawę, mimo że w hotelu było znakomite wyżywienie. Porto kojarzyć będę z miłą atmosferą, życzliwymi, uśmiechniętymi ludźmi, malowniczymi zabytkami. Mimo że jestem niepijący, pamiętam niejedną knajpkę pachnącą słynnym na cały świat winem Porto. Delektowałem się jego zapachem i kolorem. Tamten pobyt to także najlepsze risotto na świecie, podawane z ośmiornicą, zjedzone nad oceanem. Nie dość, że znakomite, to jeszcze po dość przyzwoitej cenie.

Do Portugalii mam szczególny sentyment i łączą się z nią dobre wspomnienia. Wiele lat temu bowiem jako student wrocławskiej PWST wpadliśmy z kolegą na szalony pomysł, by zorganizować sobie tour po Europie autostopem, który zakończyliśmy w Lizbonie. Miałem w kieszeni zaledwie 40 euro, a jednak się udało. Spędziliśmy w Lizbonie aż trzy tygodnie. Dorabialiśmy sobie rozrzucaniem gruzu na ulicach. Ponieważ nie stać nas było na wynajęcie hotelu, spaliśmy na plaży. Poznaliśmy okolicznych rybaków, którzy proponowali, że jeśli chcemy popłynąć do Brazylii, załatwią nam odpowiednie kursy i przeszkolenie w Sao Paulo. Wyglądało to być może interesująco, ale uświadomiłem sobie, że jest koniec sierpnia, a w październiku ruszają zajęcia w szkole teatralnej. Zdecydowaliśmy się więc na powrót do Wrocławia, choć pokusa była ogromna. Wtedy przekonałem się, że Portugalia oznacza znakomitą kuchnię. Pierwszy raz w życiu jadłem tuńczyki pędzone na parze. Portugalczycy okazali się sympatycznymi ludźmi, a Portugalia otwartym krajem, do którego warto wracać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA