fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Sypią się mandaty za protesty ws. aborcji

policjanci podczas jednego z ostatnich protestów
AFP
Poturbowani policjanci, zniszczony pomnik, zakłócone nabożeństwa – to bilans weekendowych protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego.

W niedzielę w Polsce odbyło się 226 zgromadzeń – zdaniem policji nielegalnych (bo niezgłoszonych przez organizatorów) – przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

– Według naszych danych podczas protestów doszło do popełnienia 23 przestępstw i 481 wykroczeń. Mandaty dostały 142 osoby, a do sądów zostało skierowanych 281 wniosków o ukaranie – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Jak zaznacza, zgromadzenia są nielegalne, ponieważ naruszają ograniczenia związane z epidemią. – To nie miejsca zarażają, ale skupiska ludzi – zaznacza insp. Ciarka. W poniedziałek z kolei w wielu miastach Polski kierowcy blokowali drogi – w ochronę tych miejsc zaangażowano kilka tysięcy funkcjonariuszy.

W Warszawie oblany farbą został pomnik Jana Pawła II – zatrzymano za to trzy osoby, a trzy kolejne za znieważenie policjantów i oklejanie kościołów plakatami.

W związku z protestami wszczętych zostało łącznie dziewięć postępowań dotyczących podejrzenia popełniania przestępstw związanych z wejściem do kościołów oraz zakłócaniem mszy.

Osiem taki zdarzeń (w województwach opolskim, wielkopolskim i warmińsko-mazurskim) zakwalifikowano jako „złośliwe przeszkadzanie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego".

Chodzi m.in. o incydent z niedzieli, kiedy grupa osób zakłóciła nabożeństwo w poznańskiej katedrze, wdzierając się z transparentami do środka. Protestujący stanęli przed ołtarzem – zaczęli wznosić okrzyki i rozrzucać ulotki.

Proboszcz parafii katedralnej ks. Ireneusz Szwarc był zmuszony przerwać mszę, a wierni opuścić kościół.

– Prowadzimy dochodzenie, analizujemy nagranie z tego zdarzenia, na razie nikt nie usłyszał zarzutów – mówi nam Maciej Święcichowski z biura prasowego KWP w Poznaniu.

W Poznaniu zatrzymana została osoba, która na ul. Młyńskiej rzucała w policjantów kamieniami. Takich aktów agresji było więcej.

Wśród zatrzymanych w Katowicach był Maciej Kopiec, poseł Wiosny, który skarżył się na brutalność policji. Twierdził, że został wsadzony do radiowozu i „wyrzucono go" pod komendą. Policja tłumaczyła, że mężczyzna był agresywny, m.in. kopał w tarcze.

W Katowicach, gdzie odbyło się jedno z najliczniejszych zgromadzeń pod katedrą Chrystusa Króla, kordon policji nie pozwolił protestującym wejść do środka. Sytuacja wymknęła się spod kontroli tuż przed godz. 20 w niedzielę, gdy jeden z mężczyzn zaczął okładać policjanta z kordonu parasolką po twarzy. Kiedy policjant w cywilu interweniował, został przewrócony i dotkliwie pobity. – Kopano go po całym ciele. Policja musiała użyć gazu - tłumaczy Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji. Także w sobotę część protestujących zaatakowała funkcjonariuszy parasolami, rzucała w nich kamieniami, butelkami i puszkami, szarpała za tarcze i popychała, chcąc przedostać się przez policyjny kordon do konfrontacji z grupą Młodzieży Wszechpolskiej stojącej pod schodami. By do tego nie dopuścić, policjanci użyli gazu. Zatrzymano trzy osoby. – Usłyszeli m.in. zarzut czynnej napaści na policjantów, naruszenia ich nietykalności, za co grozi do 12 lat więzienia, znieważenia – wskazuje Nowara. Nikogo nie zatrzymano na „dołku".

Z kolei w Gdańsku policjanci zatrzymali siedmiu agresywnych mężczyzn, którzy wkrótce usłyszą zarzuty znieważenia funkcjonariuszy. Z kolei OKO.Press relacjonowało szokującą sytuację jaka wydarzyła się w warszawskim kościele Świętego Krzyża. "Podeszło do nas kilku karków i powiedzieli, że mamy się stąd wynosić. Nie chciałyśmy, więc nas wynieśli. Mam obtarcia, oczywiście policja nic nie widziała" - opowiadała kobieta, którą "spacyfikowali" członkowie Straży Marszu Niepodległości. Inną z protestujących zrzucono ze schodów, zabrała ją karetka.

Protestujący w Warszawie skarżyli się na potraktowanie ich gazem pieprzowym (przed domem Jarosława Kaczyńskiego). Sylwester Marczak, rzecznik KSP odpiera zarzut - twierdzi, że po ten środek sięgnęła dopiero, kiedy cześć zebranych osób obrzuciła funkcjonariuszy kamieniami usiłując przerwać policyjny kordon.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA