fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Białystok gotowy na Marsz Równości. I nie tylko

www.facebook.pl
Pierwszy Marsz Równości odbędzie się dziś w Białymstoku, a razem z nim zjazd kibiców. Nad bezpieczeństwem uczestników ma czuwać kilkuset policjantów. Początkowo w mieście miało się odbyć w sobotę ponad 50 innych zgromadzeń i manifestacji, ale przed południem odwołano 36 z nich.

Marsz Równości rozpocznie się pół godziny później niż to planowano. Jego uczestnicy wyruszą z Placu NZS o godz. 14.30, a nie o godz. 14.

"Spokojnie, zdążymy! To będzie nasz dzień! Prosimy o nieprzychodzenie na plac wcześniej niż o 14.15" – informują organizatorzy na profilu „Tęczowego Białegostoku"na Facebooku. Zmiana godziny spowodowana jest sprawami organizacyjnymi.

To nie jedyne zgromadzenie, jakie ma odbyć się w sobotę w Białymstoku. W sumie zaplanowano tam blisko 60 różnych manifestacji, przed południem jednak odwołano 36 z nich.

Jedną z nich jest Ogólnopolski Zjazd Kibiców. "W najbliższą sobotę w centrum miasta odbędzie się wielkie spotkanie kibiców z całego kraju w związku z obroną miasta przed zboczeńcami" – napisali kibice Jagiellonii w specjalnym oświadczeniu.

Dodano w nim, że do Białegostoku „ma przyjechać jakaś garstka zboczeńców z całej Polski, która pod przykrywką marszu równości chce przyciągnąć do siebie młodzież z naszego miasta i regionu".

Podczas zjazdu panować ma pakt o nieagresji między kibicami. "Czyli taki jaki panuje na reprezentacji czy na Marszu Niepodległości 11 listopada. W ten weekend wszyscy kibice mogą poruszać się w swoich barwach klubowych i nikt nie ma prawa powiedzieć złego słowa czy też podnieść ręki" – tłumaczą organizatorzy imprezy.

Tymczasem na dziedzińcu Pałacu Branickich w Białymstoku odbędzie się Piknik Rodzinny. Podczas imprezy zaplanowano m.in. koncerty, zabawy i atrakcje dla dzieci, miasteczko ruchu drogowego, sprzęt wojskowy i policyjny.

Patronatem nad wydarzeniem objęli metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda oraz prawosławny ordynariusz diecezji białostocko-gdańskiej abp Jakub.

Na sobotę planowany był też Marsz Rodzin w Obronie Tradycyjnych Wartości i Rodziny, jednak miasto nie zgodziło się na jego organizację. W ocenie urzędników pierwszeństwo w organizacji ma Marsz Równości, którego wniosek wpłynął jako pierwszy do ratusza, o kilka sekund wcześniej.

Organizatorzy Marszu Rodzin odwołali się od tej decyzji prezydenta do sądu, a ten przychylił się do ich wniosku. Sędzia Bogusława Zieleniewska-Masłowska tłumaczyła, że prezydent Białegostoku wydając decyzję zakazującą zgromadzenia, powołał się na to, że – jak cytowała tę decyzję sędzia – „biorąc pod uwagę odmienne wartości ideologiczne, a także nastawienie konfrontacyjne głoszone przez przedstawicieli obu zgromadzeń planowanych, w dniu 20 lipca nie ma możliwości odbycia obu zgromadzeń w sposób bezpieczny dla uczestników i istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu obu zgromadzeń mogących zagrażać życiu i zdrowiu oraz mieniu w znacznych rozmiarach".

Władze miasta zaskarżyły ten wyrok. W piątek Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał, że marsz rodzin nie może przejść ulicami miasta, natomiast manifestacja przy pomniku Bohaterów Białostocczyzny, na którą nie godził się też prezydent, może się odbyć.

Niektóre z planowanych na dziś manifestacji i zgromadzeń mają się odbyć na placu NZS, czyli tam, gdzie rozpocznie się Marsz Równości.

Przedstawiciele Urzędu Miasta przyznają, że sobota w centrum może oznaczać duże utrudnienia komunikacyjne m.in. na ulicach: Rynek Kościuszki, Plac Niezależnego Zrzeszenia Studentów, Plac Niepodległości, ul. Lipowej, Sienkiewicza Al. J. Piłsudskiego czy rondach Faustyny Kowalskiej i Witolda Antonowicza.

Organizatorzy Marszu Równości nie obawiają się o swoje bezpieczeństwo. :Wydarzenie będzie zabezpieczone, a wszelkie środki ostrożności zostały podjęte. Jesteśmy w stałym kontakcie z policją. Prosimy o zachowanie spokoju i nieuleganie propagandzie skrajnych środowisk" – apeluje Tęczowy Białystok.

Na dzisiejsze zgromadzenia i manifestacje przygotowuje się też policja. - To chyba pierwsza taka sytuacja w historii Białegostoku, gdy na terenie miasta w jednym czasie odbędzie się kilkadziesiąt zgromadzeń. Niektóre mogą liczyć nawet ok. tysiąca osób. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom – mówi nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

Białostockich policjantów mają wspomagać mundurowi z całego Podlasia, a także z innych jednostek w kraju.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA