Społeczeństwo

Jakub Hartwich: Wierzę, że ten mur musi pęknąć

Fotorzepa/ Michał Kolanko
Jakub Hartwich protestuje w Sejmie już od 30 dni.

Rzeczpospolita: Żałuje pan, że nie spotkał się z Janiną Ochojską w Sejmie?

Jakub Hartwich: Oczywiście, że tak. Udało nam się jednak porozmawiać, ale przed Sejmem, na zewnątrz. Żałuję, że jej nie wpuszczono. I mi, jako Polakowi, jest wstyd, że polski Sejm stał się taką twierdzą.

Jak długo będzie trwał protest w Sejmie?

To jest pytanie do rządu. Bo my będziemy aż do skutku. Aż do końca. Aż do chwili, gdy dostaniemy do ręki ustawę z 500 zł.

Dlaczego to jest takie ważne?

Z prostego, bardzo przykrego powodu. Martwię się, co będzie, gdy moich rodziców zabraknie. Nie chcę wylądować gdzieś w ośrodku. Ja nie wiem, czy brat się mną zajmie. Chcę mieć zabezpieczenie od państwa. Bo państwo powinno takie osoby wspierać. Tak jest wszędzie w UE.

Obawia się pan, że będą państwo usunięci stąd siłą?

Cały czas takie informacje są. Ja mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ja nie chciałbym, aby do tego doszło. To byłby w ogóle skandal. Mam nadzieję, że się do tego nie posuną.

Politycy PiS mówią, że powinni państwo iść do domu, bo postulaty zostały spełnione. Co pan na to?

To jest wprowadzenie w błąd. Nasz pierwszy postulat nie został spełniony. Prezydent nas zrozumiał, pani prezydentowa nas zrozumiała. Rząd wykonał połowę tych naszych postulatów. Czekamy na rozmowy i na drogę dojścia do tych 500 zł. Na razie to tylko my wychodzimy z kompromisem. Na szczęście cała grupa dostaje wsparcie. Mamy społeczeństwo za nami. Mam nadzieję, że ten mur pęknie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL