Społeczeństwo

Żona Mackiewicza apeluje o powstrzymanie fali hejtu

Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol weszli na szczyt Nanga Parbat
www.facebook.pl
"Proszę o powstrzymanie się od złych i nieludzkich komentarzy na tej stronie. Mój ból po stracie Najukochańszego i Najbliższego mi Człowieka na tym świecie jest nie do opisania" – napisała Anna Solska, żona Tomasza Mackiewicza.

To odpowiedź kobiety na dziesiątki agresywnych komentarzy zamieszonych na profilu himalaisty na Facebooku pod informacją, że pieniądze z publicznych zbiórek będą przeznaczone nie na akcją ratowniczą, za którą zapłaci rząd, a na jego dzieci.

Wielu internautów łączy się z nią w bólu, składa kondolencje po śmierci męża, ale nie brakuje wpisów pełnych agresji i nienawiści.

Jeden z nich napisał: "Słaby człowiek. Uciekał przed życiem i odpowiedzialnością. Najpierw w heroinę, a później w góry. Szkoda dzieciaków, a ludzie jeszcze robią z niego bohatera".

Inny wprost nawiązywał do zbiórki: "I po co wstawiacie teraz te zdjęcia dzieci? Żeby litość wzbudzić i kasy więcej zebrać. Masakra!!!!".

Niektórzy oskarżają himalaistę o lekkomyślność. "Dobrze wiedział z czym to się wiąże, również z ryzykiem, że zginie. Teraz okazuje się, że nie ma kasy na ubezpieczenie. To o czym o myślał, zanim wyruszył? Szkoda mi rodziny i znajomych, że muszą płacić za lekkomyślność takiego człowieka" - napisał jeden z komentujących.

Dodał, że "bohaterami to są ratownicy którzy tam mimo wszystko poszli i z myślą oddania życia za dorosłego faceta, który miał świadomość panujących warunków i niosącego ryzyka".

Niektórzy sugerowali, że pieniądze ze zbiórek powinny pójść na cel charytatywny. "Bierze Pani pod uwagę ewentualność wpłaty tej kwoty na inny cel charytatywny np ośrodek Jeevodaya w Indiach, gdzie pracował Tomek i gdzie ratuje się życie strasznie chorym dzieciaczkom czy nie ma takiej opcji?" – pytał jeden z internautów.

A kolejny napisał: "Trochę honoru wypadało by mieć i z tego przeznaczyć chociaż 300 tys. zł na cele ratunkowe życia ludzkiego, bo na świecie jest o wiele więcej osób które są bardziej w potrzebie".

Żona himalaisty ma dość tego typu wpisów. "Proszę o powstrzymanie się od złych i nieludzkich komentarzy na tej stronie" – apeluje na Facebooku Anna Solska.

W swoim wpisie podkreśla, że Tomek zawsze pomagał innym, dawał z siebie wszystko każdemu, niewiele albo nic nie zostawiając sobie, brał na siebie cierpienia innych i każdemu w cierpieniu starał się ulżyć.

"Nie miał nic w znaczeniu materialnym. Całe życie bardzo ciężko pracował. Podobnie jak ja. Wszelkie zgromadzone środki zostaną przeznaczone dla dzieci, a także na wspieranie tych, którzy tej pomocy potrzebują. Myślę, że taka byłaby jego wola" – zapewniła żona himalaisty.

Przypomniała, że jej mąż o pieniądze nigdy nie dbał, a wręcz przeciwnie, uważał, że są przyczyną największego zła na tym świecie.

Anna Solska zapowiada, że jeśli internauci nadal będą opluwać jej męża i całą rodzinę, to mimo wolności słowa, wyłączy możliwość komentowania na profilu męża.

"Wsparcie jest dobrowolne. Pamiętajcie, że dobro wraca. I to dobro od niego, to jakiego teraz doznajemy, wróci do tych, którzy będą pomocy potrzebowali. Taka jest Jego wola. I ja o to zadbam" – zapowiedziała.

Kobieta tłumaczy też, że zamieszczanie informacji w sieci stara się ograniczyć do minimum. "To wszystko robię dla Pamięci o Nim, dla Jego Dobrego Imienia i dla szacunku dla tego, czego dokonał. Zapłacił za to najwyższą cenę. Oceny zostawcie Państwo na później albo zachowajcie je dla siebie. Każdy ma do nich prawo, ale nie na tej stronie i nie w tej chwili" - kończy wpis Anna Solska.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL