Reklama

Krokodyl w Petersburgu

Policja znalazła dwumetrowego gada w siedzibie organizacji „Czerwona gwiazda”.
Krokodyl w Petersburgu

Foto: Bernard Dupont (Nile Crocodile (Crocodylus niloticus)) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons

Budynek był jednym z kilku miejsc, gdzie policjanci przeprowadzali rewizję w poszukiwaniu nielegalnie posiadanej broni. W piwnicy domu w dzielnicy Peterhof zajmowanego przez „organizację patriotyczno-młodzieżową" (znaną z przeprowadzania różnego rodzaju rekonstrukcji historycznych) znaleźli coś w rodzaju basenu wygrzebanego w fundamencie i napełnionego wodą.

W środku pływał dwumetrowy krokodyl nilowy (jak się okazało 10-letni), przecząc powszechnej opinii że te gady żyją tylko w Afryce

Okazało się, że zwierzę należy do szefa „młodzieżowej" organizacji, 40-letniego Pawła Baranienko, który jednocześnie mieszkał w 14-pokojowej siedzibie swej organizacji. Ponieważ dorosły krokodyl nilowy zjada na jeden posiłek ok. 30 kg mięsa, policjanci zaciekawili się, czym Baranienko go karmi. - Myszami – odpowiedział działacz młodzieżowy. - No to w Peterhofie jest już pewnie deficyt gryzoni – zauważył filozoficznie jeden z policjantów, stojąc z odbezpieczonym pistoletem na schodach do piwnicy. Całą debatę opisuje petersburski portal „Fontanka.ru".

Poza krokodylem w czasie rewizji znaleziono też minę przeciwpiechotną. Żeby ją wywieźć z siedziby „patriotów" policjanci wezwali saperów. Zadzwonili też po weterynarza, by zajął się krokodylem. Ale gdy ten dowiedział się o co chodzi, natychmiast poinformował że ma pilne wezwanie z drugiego końca miasta.

„Czerwona gwiazda" powstał ponad dziesięć lat temu, jako zrzeszenie rekonstruktorów historycznych, przebierających się na różne rocznice głównie w mundury z czasów drugiej wojny światowej. Jednak pod wodzą Baranienki zaczęła wygrywać wszystkie lukratywne przetargi na przeprowadzanie takich imprez, ogłaszane przez miejskie władze Petersburga i okolic. Pozostałe grupy wskazywały, że w warunkach przetargów umieszczano dość dziwne warunki, np. typy kuchni polowych posiadane tylko przez „Czerwoną gwiazdę".

Reklama
Reklama

Kłopoty „patriotów" zaczęły się w połowie października, gdy policja na ulicy Petersburga zatrzymała ich ciężarówkę pełną karabinów. Działacze zapewniali, że to tylko makiety ale okazało się, że część to normalna broń. Po trzech miesiącach prokuratura w końcu wydała nakaz rewizji w siedzibie „Czerwonej gwiazdy".

Wcześniej organizacja trafiła na łamy miejscowej prasy, organizując w lutym 2015 roku „Dzień Ochotnika" ... w przedszkolu. Jeden z oficerów rosyjskiej armii należący do organizacji przyniósł dzieciom karabiny, kałasznikowy i granatniki przeciwpancerne, opowiadał o „dzielnej walce narodu rosyjskiego przeciw juncie" (chodziło o wojnę na Ukrainie) i pozwolił się sfotografować z bronią.

Społeczeństwo
Kim naprawdę jest Banksy? Są nowe tropy ws. enigmatycznego artysty
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Społeczeństwo
Morze wyrzuciło na brzeg „ryby zagłady”. Znaleźli je turyści
Społeczeństwo
Szokujący performance. Artysta chciał nagłośnić problem zanieczyszczenia Tamizy
Społeczeństwo
Blackout w całym Iraku. „Krajowa sieć energetyczna wyłączona”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama