fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wysypiska znowu płoną. Przez ustawę antykryzysową

Europejskie odpady trafiają do Polski po tym, jak załamał się rynek śmieci w Chinach
Rzeczpospolita/ Piotr Wittman
Ustawa antykryzysowa rządu pozwoliła śmieciowej mafii powrócić do niebezpiecznego procederu.

Po pladze pożarów w 2018 r. państwo podjęło skuteczną walkę z mafią śmieciową, wprowadzając pakiet rozwiązań oraz wysokie karne sankcje (nawet 25 lat więzienia) dla tego typu sprawców.

Jednak pojawienie się koronawirusa spowodowało, że rząd poluzował restrykcje. – I poszedł na rękę przestępcom – twierdzi przedsiębiorca z branży odpadowej. W tym roku straż pożarna gasiła już 58 pożarów składowisk i wysypisk. W kwietniu w Nowinach, pod Kielcami, płonęło nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów (pojemniki z chemikaliami), w Studziankach pod Białymstokiem – hałda o powierzchni 2,4 tys. metrów kwadratowych (pożar objął 300 mkw.), był to szósty pożar hałd odpadów na tym składowisku w tym roku. W opolskim Kalinowie spłonęło składowisko odpadów warsztatowych – opony, filtry, plastiki, tapicerka samochodowa. Dlaczego problem powrócił?

Zawieszona rejestracja

W 2018 r. wprowadzono zmiany, które zapobiegły nadużyciom w odpadach – rejestr odpadów, wspólne kontrole WIOŚ i ITD (sprawdzanie transportów). Wprowadzono obowiązek zabezpieczenia roszczeń, podwyższono sankcje, zaczęto wyciągać konsekwencje także wobec firm współpracujących z mafią – klienta zaczęła wreszcie interesować rzeczywista droga odpadu, bo zaczął również za to odpowiadać.

Baza Danych Odpadowych (BDO) weszła w życie ponad rok temu – zarejestrowało się w niej ponad 177 tys. firm. Od stycznia tego roku wszedł kluczowy moduł elektronicznej rejestracji w czasie rzeczywistym – i działał przez mniej więcej trzy miesiące.

Był to najlepszy bat na wszystkie patologie. Jednak z powodu pandemii (ustawą z maja) zawieszono formę elektroniczną BDO na ponad pół roku. – Elektroniczna BDO była kopią rozwiązań, jakie rząd zastosował, by zwalczyć wyłudzenia VAT np. w paliwach. Zawieszenie tych działań rozzuchwaliło przestępców, jest gorzej, niż było w 2018 r., kiedy masowo podpalano dzikie wysypiska – sugerują legalnie działające firmy. Jak działa BDO?

Przedsiębiorca z branży: – Otwieram w komputerze przez internet kartę przekazania odpadów i wskazuję elektronicznie, gdzie jedzie ode mnie i jaki towar. To robię w czasie rzeczywistym. Dostęp do tej informacji ma na bieżąco inspektor WIOŚ czy policjant i może prześledzić, co dzieje się z ładunkiem. Widzi, że np. o godz. 10 nadałem ładunek z Warszawy, a gdy dotrze do Katowic, po czterech godzinach „odznaczają", że transport przyjęli. Wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym, w internecie, a odpowiednie służby mają kontrolę nad przewozem odpadów.

Śmietnik Europy

Bez elektronicznej BDO ładunek z odpadami mógł bez przeszkód zostać rozładowany np. na dzikim wysypisku, w dawnej żwirowni czy na jakiejś odległej działce. – Dokumenty łatwo fałszować. Nikt elektronicznie w czasie rzeczywistym tego nie monitoruje – tłumaczy nam biznesmen z branży.

O tym, jak lukratywny i niebezpieczny jest nielegalny obrót odpadami, pokazuje akt oskarżenia 41 osób współpracujących z firmą Clif ze Skawiny.

Jak ustaliła krakowska prokuratura, spółka odebrała od wytwórców łącznie 56 tys. ton odpadów niebezpiecznych, z czego zutylizowała zaledwie 720 ton. Reszta – ponad 55 tys. ton – trafiało na nielegalne składowiska lub zalegało w magazynie w Jaworznie i Skawinie.

Kierujący procederem Andrzej N. wystawił faktury na 23 mln zł. Odpady – z przemysłu chemicznego, petrochemicznego, lakierniczego i motoryzacyjnego – porzucił, by uniknąć kosztów związanych z ich utylizacją.

Odpady nadal są składowane nielegalnie w lasach, żwirowniach, na działkach na obrzeżach miast. Pożary są – jak przyznaje Sławomir Rudowicz, właściciel spółki EKO z Kalisza i szef Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami i mówi o „utylizacji po polsku”, którą zajmują się przestępcy niemający nic wspólnego z branżą odpadów.

– Polska stała się niestety śmietniskiem Europy – po tym jak załamał się rynek śmieci w Chinach, sprowadzano do nas śmieci z Wielkiej Brytanii, Francji. Przestępcy ich nie utylizują, bo to im się nie opłaca – mówi Rudowicz. I zaznacza, że nowe rozwiązania wprowadzone przez rząd są dobre, choć dla uczciwych pracodawców kosztowne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA