fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Zepsute słodycze od Kim Dzong Una

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un
AFP
Ciasteczka, które z okazji urodzin swojego dziadka wręczał młodzieży Kim Dzong Un, są tak złej jakości, że dzieci pomimo zakazów wymieniają je na chińskie słodycze.

Dobry ojciec narodu Kim Dzong Un chciał ze wszystkimi podzielić się radością z okazji 104. urodzin swojego dziadka. 15 kwietnia poza paradami, wspólnym patriotycznym śpiewaniem oraz maratonem w Pjongjangu otwartym także dla cudzoziemców, rozdawano dzieciom ciasteczka. Chodzą jednak słuchy - informacje podaje Radio Free Asia - że słodycze były jeszcze gorszej jakości niż zwykle.

Z zasady prezentów od głównego wodza narodu oddawać nie można. Jeżeli zatem dzieci nie są w stanie skorzystać z ciasteczek i wymieniają je na chińskie na nielegalnych bazarach zwanych na Północy "jangmadang", coś złego musiało stać się z recepturą.

Ciasteczka przestały być słodkie. Według źródeł z reżimu, dodaje się do nich za dużo mąki kukurydzianej. Cukier i zwykła mąka sprzedawane są za granicę, by zyskać dodatkowe środki w obcych walutach. Zdarza się także, że piekarze i pracownicy fabryk sprzedają je na własną rękę na czarnym rynku. Kilogramowe paczki składają się w połowie z ciasteczek kruchych oraz twardych. Zestaw kosztuje od 10 do 12 tys. północnokoreańskich wonów, trudno przeliczyć cenę, ponieważ Pjongjang nie zapewnia jednolitych kursów.

Kim Dzong Un stara się znaleźć własne miejsce w historii kraju. Jego dziadek zasłynął jako wielki innowator przemysłu, ojciec dbał o rozwój kultury i z zapałem nadzorował powstawanie produkcji filmowych. Obecny przywódca chciałby być postrzegany jako troskliwy ojciec młodego pokolenia wprowadzający swoich obywateli w lepszą przyszłość.

W państwowej telewizji pokazywany jest obecnie film "Długo oczekiwany ojciec" (oryg. tytuł "Kidarineun Abeoji"), którego bohater, mały Chang Hyok nie radzi sobie z problemami. Ma talent i rokuje na dobrego pianistę, jednak na co dzień nie przestaje tęsknić za ojcem pracującym na odległej budowie. Kiedy może wreszcie odwiedzić tatę i widzimy jak czeka z matką na samolot, uwagę chłopczyka przykuwa informacja z TV o wizycie Kim Dzong Una w jego przedszkolu. Chang Hyok ucieka z lotniska i pędzi na spotkanie z przywódcą. Zatrzymuje go jednak patrol i gdy po kilku perypetiach mały z matką docierają do szkoły, Kima już tam nie ma. Dyrektor radzi chłopczykowi, by starał się być jak najlepszy w tym, co robi, a z pewnością spotkanie z wodzem go nie ominie. Po pewnym czasie ćwiczenia gry na pianinie i inspiracji czerpanej z portretu swojego idola oraz wyobrażeń krzesła, na którym siedział w jego przedszkolu, Chang Hyok wygrywa konkurs i wreszcie spotyka Kim Dzong Una.

Choć w rzeczywistości to orbitowanie wokół portretu Kima numer trzy pozostaje pozbawione cukru (parafrazując polski tytuł filmu "Reality Bites") nie tylko w ciasteczkach na 15 kwietnia, ale i z kart jednej z nowych książek dla dzieci Kim Dzong Un radzi, by piły one ciepłą, posłodzoną wodę. "Dzieci ery Songun" to nazwa północnokoreańskiej doktryny oznaczającej dosłownie "pierwszeństwo dla armii". Napisana w 2014 roku przez Kim Yu-jin książka uczy, że woda z cukrem pozwoli młodym ludziom w przyszłości tworzyć udane powieści. Główny bohater książki, mały chłopczyk piszący wiersze, spisuje swoje jedyne marzenie - żeby "ojciec" Kim Dzong Un wiódł długie i zdrowe życie. Na co dzień jednak rzeczywistość w Korei Północnej gryzie. I to bez cukru.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA