fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sondaże wyborcze

Sondaż: PiS stabilne, KO i Lewica walczą

Ponad połowa respondentów zadeklarowała, że weźmie udział w wyborach 13 października
Fotorzepa, Robert Gardziński
Ostatni sondaż przed wyborami nie przynosi wielkich zmian: lekko tracą największe partie, odrobinę zyskują te mniejsze.

Zgodnie z ostatnim przedwyborczym sondażem zrealizowanym przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej" w Sejmie znalazłyby się cztery partie: PiS – 41,7 proc, KO – 22 proc, Lewica – 13,4, oraz Koalicja Polska (PSL i Kukiz) – 6 proc. Pod progiem znalazła się Konfederacja – z 4,3 proc. poparcia.

Uwagę zwraca wysoka deklarowana frekwencja wyborcza. Wśród badanych 50,9 proc. „zdecydowanie" zamierza wziąć udział w wyborach, a 7,1 proc. „raczej", co razem stanowi 58 proc. respondentów. – Im bliżej wyborów, tym szybciej rośnie odsetek osób, które deklarują, że chcą głosować – mówi Marcin Duma, szef IBRiS. – Prawdopodobnie oznacza to, że będziemy mieć rekord frekwencyjny. Nie wiadomo jednak, jaki będzie rozmiar tego rekordu – czy 53, czy 57 proc.

Wygląda więc na to, że morderczy konflikt między głównymi siłami politycznymi mobilizuje wyborców. O ile jednak na początku kampanii zwarte szeregi dominowały w dwóch głównych partiach, o tyle na końcu niezdecydowanych wyborców zaczęły wyłapywać te mniejsze.

– PiS od dłuższego czasu ma stabilne notowania – komentuje Duma – ale w przypadku KO i SLD widać, że wciąż trwa walka między nimi i są przepływy elektoratu. Wyborcy KO, a przede wszystkim jej miękki elektorat, cały czas są w procesie podejmowania decyzji, na kogo ostatecznie zagłosować: czy na komitet Grzegorza Schetyny, czy na Lewicę – uważa szef IBRiS.

Jego zdaniem wynik Koalicji Polskiej zależy w dużym stopniu od frekwencji i od tego, czy wykorzysta ona szansę na odebranie choć punktu procentowego KO. Przepływów za to nie ma z elektoratu PiS. – Wyborcy PiS nigdzie nie odpływają i nie przechodzą. Trzeba tylko podtrzymać ich właściwy nastrój, by poszli głosować, by czuli wagę swojego głosu – analizuje Duma.

IBRiS przygotował także symulację realnych wyników wyborczych, czyli przyporządkował do poszczególnych list wyborców niezdecydowanych. Tworząc ich profil pod kątem społecznym, ekonomicznym, politycznym i demograficznym, stworzył prognozę, z której wynika, że największy „zapas" wśród niezdecydowanych ma PiS, którego wynik może skoczyć do ponad 47 proc., jeśli zdecydują się oni zagłosować, KO mogłaby uzyskać ponad 26 proc., Lewica ponad 14, a Koalicja Polska niespełna 7 proc. Konfederacja wciąż ociera się o próg i uzyskałaby – licząc niezdecydowanych wyborców – 4,9 proc. To pokazuje, że partie muszą walczyć o głosy do ostatniej godziny kampanii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA