fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Listy poparcia do KRS: prokuratura wkracza do akcji

YouTube
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych bezpodstawnie zakazał wykonania wyroku NSA nakazującego ujawnić, kto poparł sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa.

„Rzeczpospolita" poznała treść zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa UODO, złożonego w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście Północ przez śląskiego adwokata Konrada Pogodę.

Czytaj także:

Uważa on, że prezes Jan Nowak, wydając postanowienie zabezpieczające z zakazem publikacji list poparcia kandydatów do KRS, działał bez podstawy prawnej i faktycznej. Ten zakaz dla Kancelarii Sejmu stał się pretekstem, by nie wykonać prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt I OSK 4282/18), który uznał, że listy z nazwiskami sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, to informacja publiczna i należy je ujawnić. Według zawiadamiającego prezes UODO mógł się dopuścić przestępstwa urzędniczego nadużycia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego (art. 231 kodeksu karnego), bo już z treści wyroku NSA wynika, że ujawnienie nazwisk sędziów (po anonimizacji ich numerów PESEL) nie naruszy zasad ochrony danych osobowych. Adwokat chce, by prokuratura rozważyła, czy postępowanie UODO umożliwia popełnienia przestępstwa przez inne organy „w zakresie niewykonania prawomocnego wyroku sądu".

Zawiadomienie jest już w prokuraturze i sprawie nadano sygnaturę.

– Trwają czynności sprawdzające, które poprzedzają decyzję o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego – mówi prok. Mirosława Chyr z prokuratury okręgowej.

Tymczasem w sprawie poparcia sędziów dla kandydatów do KRS na jaw wychodzą nowe fakty. Stowarzyszenie Iustitia opublikowało oświadczenia ośmiorga sędziów, którzy „kierując się dobrem wymiaru sprawiedliwości" i „szanując wyrok NSA" ujawnili, że podpisali się pod kandydaturą sędziego Macieja Nawackiego, którego lista – jak wiadomo od dawna – liczyła 28 podpisów (w tym jego własny). Szkopuł w tym, że czwórka z nich przed zakończeniem procedury wycofała swe poparcie, co może oznaczać, że sędzia Nawacki legitymuje się 24 z 25 wymaganych podpisów sędziów i nie wiadomo, czy jego wybór jest ważny. A posłowie głosowali na wspólną listę 15 kandydatów do Rady.

Gdy KRS wybierano, marszałek Sejmu nie zdecydował się skorzystać z ustawowej możliwości przekazania list poparcia do weryfikacji w Państwowej Komisji Wyborczej – ale też w formalnym zgłoszeniu kandydatur nie ma nic o wycofaniu poparcia. Prawnicy spierają się w tej kwestii. Jedni mówią, że poparcia cofnąć nie można – jak karty wrzuconej do urny. Jeśli ustawa nie stanowi inaczej, poparcie można wycofać – uważają inni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA