fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Brak ławników i sędziów blokuje nowe izby SN

Fotolia
Potrzebne będą wybory uzupełniające, by wyłonić 36 sędziów społecznych w Sądzie Najwyższym. A kolejka spraw rośnie.

Dwie nowe izby Sądu Najwyższego: Dyscyplinarna oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, działają tylko na papierze. Brak sędziów i ławników. Tymczasem jest już prawie 270 spraw, które czekają na rozpoznanie. A będzie ich więcej. Tymczasem trzeba przeprowadzić kolejny nabór kandydatów na ławników. W pierwszej turze na 36 miejsc zgłosiło się 19 kandydatów, a 15 przeszło wstępną weryfikację. Po przesłuchaniu przez senacką Komisję Sprawiedliwości na liście pozostało 13. Lada dzień Senat dokona imiennego wyboru.

Czytaj także: Sąd Najwyższy czeka na powołanie sędziów do nowych izb

Czynnik społeczny z łapanki

Co z wakatami? Będą wybory uzupełniające – usłyszeliśmy w Senacie. Ile? Tyle, ile będzie trzeba.

Dlaczego brakuje chętnych?

– Powodów jest co najmniej kilka – tłumaczy krakowski sędzia Maciej Czajka i zastrzega, że udział ławników w SN uważa za nieporozumienie. Po pierwsze, instytucja ławnika nie jest popularna nawet na szczeblu sądów rejonowych – a co dopiero w SN. Chodzi o zwykłe życiowe sprawy: dojazdy, noclegi poza domem itd.

Po drugie, zdaniem sędziego SN robi wrażenie na ludziach, więc nawet gdyby ktoś zdecydował się orzekać w sądach lokalnych, to przed SN czuje respekt. Po trzecie, mówi sędzia Czajka, ludzie mogą nie chcieć firmować tego przedsięwzięcia.

Małgorzata Polak, szefowa Rady Ławniczej przy Sądzie Okręgowym w Warszawie, nie jest zdziwiona brakiem zainteresowania kandydowaniem. Jej zdaniem ławnicy w SN są złym pomysłem.

– SN jest sądem prawa, a nie sądem faktów – argumentuje. Żeby ustalić stan faktyczny, można się posiłkować doświadczeniem, ale do ustalenia stanu prawnego potrzebna jest już nie lada głowa. A czas goni. Sprawdziliśmy w biurze prasowym SN, ile spraw czeka na załatwienie. W środę w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych na rozpoznanie czekały w sumie 143 sprawy, w tym: 17 skarg na przewlekłość postępowania, skarga na uchwałę PKW w przedmiocie odrzucenia sprawozdania finansowego partii, 96 skarg kasacyjnych w sprawach z prawa publicznego, 29 odwołań od decyzji prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości lub uchwał KRS (np. w sprawie odmowy udzielenia urlopu dla poratowania zdrowia, przeniesienia w stan spoczynku, odmowy wyrażenia zgody na dalsze zajmowanie stanowiska prokuratora/sędziego).

W Izbie Dyscyplinarnej SN – poza rejestracją wpływu pism – nie są podejmowane żadne czynności. Do środy do SN wpłynęło 127 pism kierowanych do tej izby (m.in. wnioski o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego właściwego do rozpoznania sprawy, kasacje, zażalenia).

Dotychczas nie wpłynęła jeszcze żadna skarga nadzwyczajna.

Ile im wolno?

W trzyosobowych składach orzekających ma zasiadać po jednym ławniku. W sprawach dyscyplinarnych i skarg nadzwyczajnych nie będą więc mogli przegłosować sędziów. Kiedy jednak dwóch sędziów będzie innego zdania, głos ławnika w sprawie rozstrzygnie. Ławnicy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych będą brali udział w ocenie każdego wniosku o rewizję prawomocnego wyroku, jaki trafi do Sądu Najwyższego. W sprawach skarg nadzwyczajnych nie ma bowiem tak zwanego przedsądu – czyli sprawdzania skarg pod względem formalnym. Zakłada się, że skoro kierują je prokurator generalny lub rzecznik praw obywatelskich, wnioski są z zasady poprawne i spełniają formalne wymagania.

Po co to komu?

Ławników do SN wprowadziła ustawa o SN. Przewiduje ona, że w Sądzie Najwyższym znajdzie się miejsce dla 36 ławników, a wyboru spośród zgłoszonych kandydatów dokona Senat. Będą oni wybierani na czteroletnią kadencję. Zgodnie z przyjętymi wymogami muszą być w wieku 40– 60 lat, nie mogą być pracownikami państwowych urzędów lub służb, nie mogą należeć do partii politycznych. Muszą legitymować się wykształceniem co najmniej średnim. Kandydatów mogą zgłaszać organizacje i co najmniej stuosobowe grupy obywateli.

Zaangażowanie ławnika nie powinno wynieść więcej niż 20 dni w roku. Wyjątkowo tę liczbę zwiększy pierwszy prezes SN. Przewidziano także rekompensatę pieniężną dla ławników za czas wykonywania czynności w Sądzie Najwyższym.

Wysokość rekompensaty uzależniona jest od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Dziś jest to ok. 210 zł za jeden dzień podejmowania zadań ławnika. Ci zamieszkali poza Warszawą otrzymają też diety oraz zwrot kosztów przejazdu i noclegu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA