fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wybory do KRS: rozmowa z sędzią Jarosławem Dudzicz

Jarosław Dudzicz
materiały prasowe
Już nie będzie można rzucać oskarżeń, że „kasta” sądzi i broni swoich – mówi „Rzeczpospolitej” Jarosław Dudzicz, kandydat do KRS.

Jest pan jednym z 17 kandydatów do KRS. Co zdecydowało o starcie w wyborach?

Ciekawa propozycja działania w nieco innym obszarze. Po raz pierwszy sędziowie rejonowi w takiej liczbie mogą być reprezentowani w tym gremium. To samo dotyczy funkcji prezesów. Dotychczasowa KRS nie była Radą moich marzeń. Nie zgadzałem się też z wezwaniami niektórych środowisk sędziowskich, aby zbojkotować wybory.

A powołanie na prezesa SO w Gorzowie Wielkopolskim było dla pana zaskoczeniem?

Tak. Tym bardziej że wcale o to nie zabiegałem. Wiedziałem tylko, że jest taka możliwość.

Co dla pana oznacza niezawisłość?

Odwołajmy się do ślubowania, jakie składa każdy sędzia. Pewien fragment dotyczy podległości prawu i własnemu sumieniu. Tylko im sędzia musi ulec, czy raczej podporządkować się. Proszę pamiętać, że mówi się o niezawisłości zewnętrznej i wewnętrznej sędziów. Są tak samo ważne. Jedna to ramy instytucjonalne, które gwarantują sędziemu przy rozstrzyganiu spraw postępowanie zgodnie z obowiązującym prawem i własnym sumieniem. A druga to poczucie sędziego i jego wola. Musi chcieć być niezawisły.

Niezawisłość jest dziś zagrożona?

Mamy jasno wyznaczone ustawowe gwarancje niezawisłości, dlatego nie rozumiem tych, którzy mówią o zagrożeniach. Gdzie je dostrzegają? Dla mnie o zagrożeniu można by mówić, gdyby sędziowie dostawali telefony z MS czy rządu z sugestią , jak mają orzekać. A takich, proszę mi wierzyć, nie ma.

Jak pan ocenia zmiany w Trybunale Konstytucyjnym?

To temat na zupełnie inną rozmowę. Problem jest bowiem złożony, i to nie tylko politycznie. Mnie polityka nie może zajmować, dlatego muszę się powstrzymać przed dłuższym komentarzem, już chociażby po to, aby nie posądzono mnie, że uprawiam politykę. To jest również złożony problem prawny. Ale nie da się go rozwinąć w tej krótkiej rozmowie.

A reforma SN też jest tak złożona?

To dla mnie ciekawa propozycja. Myślę głównie o Izbie Dyscyplinarnej i skardze nadzwyczajnej. Uważam, że skoro ustawodawca uznał, że jest potrzebna, to miał powód. Nie jest żadną tajemnicą, że niesprawiedliwe wyroki się zdarzają. Dlatego uważam, że skarga może się sprawdzić. Podobnie myślę o ID w SN. Spójrzmy na jej powołanie przez pryzmat ostatniego wyroku SN w sprawie dyscyplinarnej sędziego Topyły. Nie chcę go oceniać ani z nim polemizować, ale z dyskusji w mediach widać, że spotkał się z ogromną krytyką. Moim zdaniem jej powodem jest brak zaufania do SN i postępowań dyscyplinarnych w dzisiejszym kształcie. Może gdyby taki wyrok zapadł w nowej Izbie, gdzie będą orzekali także ławnicy, zostałby uznany za sprawiedliwy. To byłby dowód na to, że ludzie ufają temu sądowi. Musimy pamiętać, że w nowych sądach dyscyplinarnych i nowej Izbie zasiądą też sędziowie niższych szczebli oraz właśnie ławnicy. Może w ten sposób uda się odbudować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, bo już nie będzie można rzucać – powiedzmy to wprost – oskarżeń, że „kasta" sądzi i broni swoich.

A przerwanie kadencji pierwszej prezes SN? Skrócenie wieku emerytalnego dla sędziów SN? To trafne decyzje?

Ustawodawca go obniżył i trudno z tym dyskutować. W Niemczech np. wynosi on 65 lat i jest bezwarunkowy. To oznacza, że sędzia nie może wnioskować o pozostawienie go na urzędzie. U nas taka możliwość istnieje. A przerwanie kadencji pierwszej prezes to konsekwencja obniżenia wieku emerytalnego. Nie łączę tego z polityką.

A jaka jest pana opinia o asesorach?

Bardzo dobrze, że wrócili do sal rozpraw. Bycie sędzią oznacza nie tylko ogromną wiedzę. Zasiadając za sędziowskim stołem, trzeba wykazać się stanowczością, umiejętnością podejmowania decyzji itd. To wszystko należy sprawdzić, zanim sędzia stanie się nieusuwalny. Młodzi ludzie ubiegający się o urząd sędziego muszą wiedzieć i pamiętać, że to zawód szczególny. Sędzią jest się rano i wieczorem, na wakacjach i w pracy, kiedy odprowadza się dziecko do przedszkola i na grillu.

Dużo mówi się ostatnio o granicach nadzoru administracyjnego MS nad sądami.

Nie demonizowałbym pojęcia „nadzór". MS w Polsce nie ma wpływu na życie i pracę pojedynczych sędziów. Z drugiej strony bez nadzoru byłoby źle, bo wiąże się także ściśle z zarządzaniem nie tylko poszczególnymi jednostkami, ale i całym sądownictwem. Trudno byłoby więc cokolwiek osiągnąć bez środków zarządzających, a więc i nadzorczych. Jako prezes sprawuję też nadzór nad swoimi sędziami. Rozpatruję skargi obywateli na sędziów. Nie badam jednak zasadności czy słuszności orzeczeń ani czynności, które poprzedzały wyrok. Bo to byłoby wkraczanie w sferę niezawisłości. Czym innym jest przewlekłość. Zarówno prezes, jak i minister mają prawo wymagać od sędziów, by sprawnie prowadzili sprawy i szybko je kończyli. W takich sytuacjach nadzór jest konieczny. Rolą prezesa jest także równomierne rozłożenie pracy między sędziów. To także nadzór, myślę, że zgodzi się pani, od dobrej i przyjaznej strony.

Czy zawód sędziego powinien być koroną zawodów prawniczych?

Oczywiście. Aby jednak tak było, musiałoby dojść do wielu zmian instytucjonalnych. Pierwszy warunek to wprowadzenie jednolitego statusu sędziego sądu powszechnego – bez podziału na szczeble. Za tym musiałaby pójść podwyżka uposażeń, tak by zawód ten stał się atrakcyjny dla najwybitniejszych prawników. Jestem realistą i wiem, że wybitny prawnik, osiągający sukcesy w innym zawodzie prawniczym, nie zdecyduje się przejść do zawodu bardzo prestiżowego, ale słabiej wynagradzanego.

Dużo mówi się dziś o konflikcie między władzą wykonawczą a sądowniczą. Widać go u pana w sądzie?

Nie. To konflikt trochę kreowany. Z perspektywy prowincji, małych sądów sędziowie są zadowoleni, kiedy mają dobre warunki pracy, nie są przeciążeni pracą, tak że mają czas na swoje własne prywatne życie, na zainteresowania, hobby, na rodzinę etc.

Pan należy do tych zadowolonych?

Nie do końca. Z racji nowych obowiązków jestem odpowiedzialny za zorganizowanie pracy innym sędziom. A tu, jak we wszystkich sądach, są także braki, choćby asystentów, urzędników itd. Rozmowa - ODP - 8.25 L:

I już na koniec... co pan myśli o stosowaniu przez sądy kontroli rozproszonej?

Z tego, co wiem, byłoby to sprzeczne z konstytucją. Po to mamy Trybunał Konstytucyjny, aby to on zajmował się badaniem zgodności z konstytucją przepisów prawa. Uznanie, że prawo do tego mają także inne sądy, w tym powszechne, mogłoby doprowadzić – w mojej ocenie – do chaosu prawnego. Sędziowie i sądy mogliby różnie rozumieć konkretne przepisy i stosować je lub też odmówić stosowania jako sprzecznych z konstytucją w podobnych sprawach. Chaos prawny mamy wtedy murowany.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA