fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Prof. Adam Strzembosz o uchwale SN i reakcjach polityków: Patrzę na to z zawstydzeniem

prof. Adam Strzembosz
rp.pl
Patrzę na to z zawstydzeniem, że można takie rzeczy wypowiadać w kraju, który ma jednak bardzo wysoki procent ludzi z wysokim wykształceniem - mówił w TVN24 były pierwszy prezes SN prof. Adam Strzembosz o oświadczeniu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry wydanym po czwartkowej uchwale SN.

- Sąd Najwyższy procedował z rażącym naruszeniem prawa i jego tak zwana "uchwała" nie powoduje żadnych skutków prawnych - mówił w czwartek Zbigniew Ziobro.

- Były takie lata, kiedy pan minister sam już wydawał orzeczenia. Teraz przeszliśmy do wyższego etapu: teraz pan minister mówi, co Sądowi Najwyższemu wolno albo nie wolno - zauważył prof. Strzembosz nawiązując do słynnej sprawy kardiochirurga Mirosława Garlickiego, oskarżonego o zabójstwo pacjenta.  Ziobro na konferencji specjalnie zwołanej po zatrzymaniu lekarza mówił: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Wypowiedź  stała się przyczyną wytoczenia mu przez zatrzymanego procesu cywilnego, który lekarz wygrał.

Czytaj też: Ziobro: tak zwana uchwała SN nie powoduje skutków prawnych

Prof. Adam Strzembosz skomentował też decyzję premiera Mateusza Morawieckiego o zwróceniu się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie przepisów, na mocy których trzy izby Sądu Najwyższego podjęły czwartkową uchwałę.

- Pan premier powinien posługiwać się takimi pomocnikami, którzy czytają całe orzeczenia Trybunału w Luksemburgu. W tym orzeczeniu wyraźnie się mówi, że do oceny zasadności orzeczeń z Luksemburga nie służą trybunały poszczególnych krajów. Tam się wyraźnie mówi, że o zgodności ustawodawstwa polskiego z europejskim decyduje Trybunał w Luksemburgu, albo na podstawie jego dyspozycji (...) sądy polskie, najpierw Sąd Najwyższy - tłumaczył.

O działaniu premiera powiedział, że "nikt poważnie tego nie może potraktować".

Czytaj też: Premier kieruje do TK przepisy zastosowane w uchwale SN

Zdaniem prof. Strzembosza uchwała SN jest historyczna, bo tylko w wyjątkowych sytuacjach podejmuje się tak reprezentacyjne i ważne decyzje.

- W ciągu ośmiu lat mojego kierowania Sądem Najwyższym była tylko jedna taka uchwała. Sąd Najwyższy wykazał się olbrzymią dojrzałością i odpowiedzialnością - zauważył.

- Ta uchwała w sposób zdecydowany odpowiedziała na pytanie, które zadał jej Trybunał w Luksemburgu. Przekazując odpowiedzi na wcześniejsze pytania, pozostawił obowiązek rozstrzygnięcia, czy Izba Dyscyplinarna jest sądem, czy sędziowie powołani w taki sposób na urząd mają kwalifikacje, które powodują, że opinia publiczna, że strony procesu mogą mieć do niej zaufanie - wskazywał, nawiązując do wyroku TSUE z 19 listopada, który orzekł, że to Sąd Najwyższy ma ocenić o tym, czy Izba Dyscyplinarna spełnia wymogi niezależności.

Czytaj też: Prof. Łętowska: Moment naprawdę jest dramatyczny

- Czy może być sądem taki organ, który nie podlega pierwszemu prezesowi SN? Który ma własny budżet, administrację, sprawy gospodarcze? - mówił gość TVN24.

Prof. Strzembosz pozytywnie ocenił postawę sędziów SN, którzy zostali wskazani przez nową KRS i po uchwale trzech izb odroczyli rozpoznanie lub w ogóle wyłączyli się ze spraw, które mieli wyznaczone.

- To budzi respekt, to jest właściwa postawa. Wbrew własnemu samopoczuciu, interesowi, oni będą - jak dotąd - podporządkowywać się orzeczeniu Sądu Najwyższemu - mówił.

- Należy na nowo powołać tę część KRS, która jest obsadzona przez sędziów. Oczywiście mogą tu zajść pewne zmiany, ale to  sędziowie muszą wybrać tych sędziów do Krajowej Rady - podkreślił.

Jak wskazał, "można opracować metodę weryfikacji, kwalifikacji moralnych i zawodowych tych sędziów, których dotychczas powołała neo-KRS".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA