fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Łódź: Dziecko nie żyje. Matka i jej partner zatrzymani

materiały policji
Mieszkanka łódzkich Bałut przyniosła do szpitala martwą, czteroletnią córkę. Lekarze stwierdzili, że dziecko było bite. Kobieta i jej partner zostali zatrzymani.

Łódzka prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci czteroletniej dziewczynki. – Najpóźniej w czwartek zapadną decyzję o dalszym losie kobiety i jej konkubenta – zapowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

We wtorek po południu policja i prokuratura dostały zgłoszenie z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi.

Tam zgłosiła się matka z czteroletnią dziewczynką. Matka trzymała dziewczynkę, ubraną w zimowe ubrania, otuloną w kaptur, na rękach.

Z informacji przekazanej przez kobietę wynikało, że dziecko spadło z huśtawki, na Bałutach, nieopodal miejsca zamieszkania. Miał o tym powiadomić kobietę, jej partner.

Jednak na ciele dziecka -zdaniem personelu medycznego - – widoczne były obrażenia wskazujące na stosowanie przemocy.

Na pomoc dziecku było już za późno. Dziewczynka nie żyła. Jej matka została zatrzymana. Wkrótce potem w ręce policji trafił także jej partner. Oboje byli trzeźwi.

Wczoraj do późnych godzin wieczornych śledczy oraz biegli przeprowadzali oględzin zwłok dziewczynki oraz mieszkania, gdzie przebywała wraz matką i jej konkubentem.

- Podczas oględzin ujawniono obrażenia głowy i twarzy, a także wybroczyny na tułowiu. W ocenie medyka sądowego, zgon mógł nastąpić nawet kilka godzin przed przywiezieniem dziecka na pogotowie i mógł być konsekwencją stosowania przemocy – mówi prok. Kopania.

Dodaje, że już zlecono sekcję zwłok dziecka, której wyniki pozwolą na szczegółową diagnozę skali obrażeń, możliwego mechanizmu ich powstania oraz przyczyny śmierci.

- Będą miały kluczowe znaczenie dla ewentualnej odpowiedzialności karnej osób, które mogły przyczynić się do śmierci – tłumaczy prok. Kopania.

Śledczy zabezpieczyli nagrania monitoringu, odzież dziecka i zatrzymanych. Przesłuchiwani byli świadkowie.

Podczas oględzin mieszkania policjanci znaleźli plamy na poduszce, ścianie oraz na pozostawionych i schowanych do szafy ubrankach dziewczynki znaleziono plamy, które przypominają krew. Będą one dokładnie badane.

Jak ustalono, dziewczynka wraz z matką i jej konkubentem od października mieszkała w kawalerce na terenie Bałut.Kobieta obecnego partnera poznała zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

Wcześniej mieszkała z dzieckiem w Gliwicach. 27-latka poza zmarła dziewczynką ma jeszcze  jedno dziecko, nad którym nie sprawuje opieki. Obecnie jest w kolejnej ciąży.

- Najpóźniej do jutra prokuratura bałucka podejmie decyzję, co do zatrzymanych – zapowiada prok. Kopania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA