fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Kim są zatrzymani w aferze mafii paliwowej?

CBA zatrzymało 10 osób w sprawie nadużyć w paliwowej spółce
CBA
Paliwowa spółka przez cztery lata wyłudziła fortunę. Są nowi zatrzymani, jednak śledczy wciąż nie wyjaśnili, do kogo naprawdę należał ten biznes.

Wielki nalot z udziałem 100 funkcjonariuszy CBA, dziesięcioro zatrzymanych i 384 mln zł strat – jest nowa odsłona nadużyć paliwowej spółki założonej przez byłych i obecnych ludzi służb. Jej nieznane wątki „Rzeczpospolita" opisała w ubiegłym tygodniu – ta nietuzinkowa sprawa zyskała rozgłos przez szykany wobec pracownika wywiadu skarbowego, który ją rozpracowywał, i dyrektorów Ministerstwa Finansów, którzy za nim stanęli.

Na trop podejrzanych przelewów spółki R. z branży paliwowej natrafił w 2014 r. generalny inspektor informacji finansowych (GIIF), a proceder zaczęli rozpracowywać pracownicy wywiadu skarbowego z Mazowsza. Dziś śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Białymstoku, dotąd zarzuty miały 73 osoby. Teraz usłyszą je kolejne.

Puste faktury

Do wyłudzeń wykorzystywano fikcyjne faktury opiewające na 700 mln zł – podaje CBA.

– Mechanizm polegał na wprowadzaniu do obrotu i fikcyjnym fakturowaniu towarów, takich jak olej napędowy, smarowy, rzepakowy i benzyna. Wystawiano poświadczające nieprawdę faktury i deklaracje VAT oraz dokumenty księgowe – mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Państwo miało stracić na tym łącznie 384 mln zł – podaje Prokuratura Krajowa.

Kim są zatrzymani? To Maksymilian G. – prezes i właściciel paliwowej spółki R., a także Iwona K. – żona paliwowego bossa (który siedzi w areszcie), i osoby mające brać udział w procederze ze spółek współpracujących. Prokuratura nie ujawnia roli każdej z nich ani zarzutów, które zostaną im postawione.

Sprawa wyłudzeń VAT w spółce R. tylko z pozoru wydaje się taka jak każda inna. Informacje, które zdobyła „Rzeczpospolita", wskazują, że był to paliwowy interes służb i gangsterów, także z Rosji – wyglądał jak legalny biznes, bo do współpracy zapraszano osoby „ze świecznika". Tak trafił do spółki Maksymilian G. (prawnik i były wiceszef Enei). Miał wprowadzić ją na giełdę. Jak twierdzą osoby związane z Maksymilianem G., miał on nie wiedzieć, że „biznes" z został ustawiony pod wyłudzenia VAT.

Szara eminencja

Nasi informatorzy z kilku niezależnych od siebie źródeł twierdzą, że szarą eminencją paliwowej spółki był 40-letni gangster Marcin B., który w 2013 r. wyszedł z więzienia i praktycznie od razu trafił do firmy utworzonej przez ludzi ze służb specjalnych (WSI i UOP) – a w Wielkiej Brytanii założył też spółkę paliwową. Biznes R. (to stąd pochodziło paliwo) był robiony z Rosjanami, także wywodzącymi się ze służb.

Formalnie B. nie pełnił w polskiej spółce R. żadnej funkcji, ale dzięki operacyjnemu rozpoznaniu grupy wiadomo, że to on decydował o lokowaniu środków z wyłudzeń m.in. w Emiratach Arabskich i pełnił wyjątkową rolę – niby pionka, ale mającego ogromny wpływ na ten paliwowy biznes.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Marcin B. nie został we wtorek zatrzymany przez CBA, nie ciążą na nim też żadne zarzuty. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że uciekł za granicę po przesłuchaniu go w łódzkim CBA latem tego roku.

Zastanawia coś jeszcze: dlaczego do dziś zarzutów nie ma też Paweł K. – prawnik spółki paliwowej, przez którego miały przechodzić dokumenty, będący też dyrektorem w polskim oddziale spółki Marcina B.

Prokuratura odpowiada enigmatycznie. – Na podstawie materiału dowodowego stawiamy zarzuty konkretnym osobom – mówi prok. Paweł Sawoń, zastępca prokuratora regionalnego w Białymstoku.

Zdaniem naszych informatorów materiał dowodowy przeciwko Pawłowi K. był gotowy już w 2016 r. Czy Maksymilian G. był nieświadomym narzędziem, którego przestępcy wykorzystali do wyłudzeń VAT, podobnie jak i wiceprezes spółki Krzysztof M.?

Na pewno przestępcy z paliwowej spółki dysponowali wiedzą, której mieć nie powinni – jak ujawniła w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita", wiedzieli, że w lipcu 2016 r. wywiad skarbowy szykuje nalot na ich firmę i blokadę kont, by rozpocząć kontrolę. Wtedy się okazało, że spółka rzekomo została sprzedana 90-letniemu Cypryjczykowi, czego dowodem miała być umowa sprzedaży wyciągnięta z biurka przez Pawła K. Śledczy uważają, że był przeciek i ktoś uprzedził ludzi z paliwowej spółki o akcji. Taką wiedzę miało wąskie grono w ABW oraz resorcie finansów.

Kłopoty dyrektorów

Sprawa jest tym bardziej zastanawiająca, że – jak pisaliśmy – urzędnik operacyjny wywiadu skarbowego, który rozpracowywał paliwową spółkę i mówił szefom o możliwym „przecieku", wpadł w kłopoty (trzykrotnie w ABW chciano go zbadać wariografem i odesłano do kontroli przesyłek na Okęciu). Problemy mają także czterej dyrektorzy Ministerstwa Finansów, którzy stworzyli dla nowego ministra finansów i premiera raport na ten temat – trzech z nich zostało zwolnionych.

(Nie podajemy pełnej nazwy spółki, ponieważ część naszych informacji jest nieoficjalna)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA