fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Zaginiony student z Poznania nie żyje?

W Warcie w Obornikach znaleziono ciało mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że to zaginiony od połowy stycznia 19-letni Michał Rosiak.
www.facebook.pl
Z Warty w Obornikach wyłowiono dziś zwłoki mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że to Michał Rosiak, zaginiony w połowie stycznia student Politechniki Poznańskiej.

- Niestety nasze tragiczne ustalenia okazały się prawdziwe. Spoczywaj w pokoju – napisała na Facebooku firma detektywistyczna Weremczuk&Wspólnicy, która na zlecenie rodziny szukała zaginionego studenta.

Informację o znalezionych w Warcie zwłokach mężczyzny policjanci otrzymali w niedzielę około 13. Odkrył je w Obornikach przypadkowy przechodzień. Na miejsce pojechali pojechali policjanci i strażacy. Ciało mężczyzny wyciągnięto z rzeki. Policja twierdzi, że ustala jego tożsamość.

Z informacji lokalnego radia Poznań wynika, że oficjalna identyfikacja ciała nie nastąpi dzisiaj. W pierwszej kolejności poinformowana będzie rodzina zmarłego.

Właściciel firmy detektywistycznej jest jednak pewien, że to zaginiony Michał Rosiak. - Zamieściliśmy informacje, której jesteśmy pewni. Nie podajemy nic więcej, żeby szanować wolę rodziny – mówił Bartosz Weremczuk Radiu Poznań.

19-letni Michał Rosiak zaginął w nocy z 17 na 18 stycznia. Wcześniej wraz z kolegami bawił się w nocnym klubie na Starym Rynku.

Tuż przed 1 w nocy sam opuścił lokal i ruszył w stronę Cytadeli. Kamery monitoringu miejskiego zarejestrowały jak przemieszcza się uliczkami ulicami Rynkową, Masztalarską, Wroniecką, Bóżniczą, Grochowe Łąki, Małe Garbary, Szelągowską.

Ostatnie znane miejsce pobytu studenta to przystanek Garbary 01. Na nagraniach z monitoringu, które sprawdzili policjanci, widać, że student całą trasę trzyma w ręku telefon, a komórka cały czas się świeci.

Zdaniem policji prawdopodobnie chłopak cały czas korzystał z nawigacji w telefonie. W pobliżu przystanku "Garbary", gdzie znaleziono telefon Michała rozpoczyna się aleja Armii Poznań.

Studenta przez wiele tygodni szukali nie tylko policjanci, ale też jego koledzy, strażacy z rodzinnego Turku, czy też wynajęta przez rodzinę firma detektywistyczna.

W połowie lutego media powołując się na nieoficjalne dane z policji podawały, że najbardziej prawdopodobne jest to, że student wpadł do Warty i utonął. I wszystko na to wskazuje, że tak się stało.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA