fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego: Wyższy Sąd Dyscyplinarny KIRP nie przeprowadził rzetelnie postępowania dowodowego

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Wyższy Sąd Dyscyplinarny Krajowej Izby Radców Prawnych nie przeprowadził rzetelnie postępowania dowodowego. Jeszcze raz ma osądzić sprawę o powoływanie się na wpływy przed Sądem Rejonowym w Piasecznie. Tak orzekła Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Obwinioną radczynię prawną, której sprawę rozpoznawała we wtorek kontrowersyjna izba SN, korporacyjny sąd dyscyplinarny pierwszej instancji uznał za winną przekroczenia granic wypowiedzi. Prawniczka zdecydowała się w sprawie o wyłudzenie, która toczyła się przeciw innemu radcy Pawłowi S., złożyć wniosek o wyłączenie kilku sędziów piaseczyńskiego sądu. W piśmie podała, że są wątpliwości, czy jest bezstronny. Oskarżony prawnik miał bowiem informować swych klientów, że jest w stanie wpływać na orzeczenie tego sądu. Radczyni, cytując byłego klienta oskarżonego radcy (który zwrócił się do niej o pomoc), we wniosku o wyłączenie sędziów napisała, że Paweł S. „nie kryje się z tym, że ma układy w sądzie rejonowym w Piasecznie". Korporacja uznała, że mecenas takich słów użyć nie powinna.

Izbowemu sądowi nie spodobał się też mail do Ministerstwa Sprawiedliwości, w którym prawniczka pytała, na jakich zasadach w sądzie rejonowym, tuż przy drzwiach biura podawczego, od dwóch lat wisi plakat informujący o usługach prawnych Pawła S. (reklamowanych jako darmowa pomoc, która w praktyce okazywała się płatnymi poradami). Ta aktywność została uznana za przejaw braku koleżeństwa. Obwinionej wymierzono karę nagany.

Z drugiego zarzutu prawniczka przed Wyższym Sądem Dyscyplinarnym została uniewinniona. Co do sposobu sformułowania wniosku o wyłączenie sędziów kary nie zmieniono. Szkopuł w tym, że samorządowy sąd dyscyplinarny nie dał obwinionej możliwości wykazania, że jej wypowiedź miała oparcie w faktach. Nie zdecydowano się m.in. na przesłuchanie świadków – byłych klientów radcy Pawła S., którzy mogliby potwierdzić, że prawnik powoływał się na wpływy w sądzie.

Fakt ten nie umknął Izbie Dyscyplinarnej.

– Jednoznacznie zasadny jest zarzut rażącej obrazy przepisów związanych z postępowaniem dowodowym – wskazał sędzia sprawozdawca Paweł Zubert, przypominając, że sąd dyscyplinarny oddalił kilkanaście wniosków dowodowych, tylko je wyliczając i nie wskazując podstawy podjęcia takiej decyzji. Brak było też uzasadnienia.

– Sąd odszedł od podstawowych zasad procedowania. W tym postępowaniu należało w pierwszej kolejności ustalić, jak wyglądał stan faktyczny i czy rzeczywiście radca Paweł S. formułował wypowiedzi, że ma w sądzie układy, znajomości, kontakty inne niż zawodowe. Następnie po ustaleniu, jaka była prawda, można by dokonywać oceny, czy użyte sformułowanie [we wniosku o wyłączenie – red.] było prawdziwe, i czy przytaczając je, mecenas wykroczyła poza rzeczywistą potrzebę formułowania wypowiedzi – podkreślał sędzia Zubert.

Sygnatura akt: II DSI 71/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA