fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jarosław Gwizdak o nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego

123RF
Tłumaczenie, o co chodzi w nowelizacji k.p.c. obywatel ujrzy za kilka miesięcy.

Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba jeszcze mówić do ludzi – napisał Stanisław Jerzy Lec. Miałem zaszczyt wziąć udział w panelu dyskusyjnym pod tym tytułem. Był to sierpniowy Festiwal „Stolica Języka Polskiego" w Szczebrzeszynie, dyskusja dotyczyła prostego języka urzędowego. Brali w niej udział przedstawiciele instytucji finansowych i sektora publicznego. ZUS i jeden z urzędów skarbowych mogły pochwalić się prostymi w formie i zrozumiałymi pismami. Okazało się, że decyzja administracyjna może być zrozumiała nie tylko dla prawników. Podmioty komercyjne wręcz szczyciły się sporządzaniem umów, pism i maili w sposób jasny, przejrzysty i zrozumiały.

Czytaj także:

Miałem okazję opowiedzieć na festiwalu o projekcie prostego wezwania kierowanego do świadków w sprawach cywilnych, wdrożonego przez Sąd Rejonowy Katowice-Zachód w Katowicach w 2017 r. Wezwanie to, pod czujnym okiem dr. Tomasza Piekota z wrocławskiej Pracowni Prostej Polszczyzny tworzyli wspólnymi siłami prawnicy i sympatycy polszczyzny w otwartym dla wszystkich internetowym dokumencie. Po kilku tygodniach ostateczny druk został przygotowany i skierowany do świadków. Trzy strony drobnego druku zastąpiliśmy jedną stroną pouczenia, zredagowanego w formie pytań i odpowiedzi, zrozumiałego i przejrzystego.

Dziennik Ustaw z 6 sierpnia 2019 r. zawiera pod pozycją 1469 ustawę o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. To duża nowelizacja. W niektórych założeniach niemal rewolucyjna. Pytanie, czy kodeks został zmieniony, aby postępowanie przed sądem było prostsze.

Pierwsza strona nowelizacji i art. 1 pkt 2 ustawy daje na to nadzieję. Przepis art. 5 kodeksu ma otrzymać brzmienie zwracające uwagę na czytelność i zrozumiałość. Treść uchwalonego art. 5 § 2 k.p.c. jest niemal fontanną krystalicznie czystego, prostego języka racjonalnego ustawodawcy.

Czytamy w nim, że minister sprawiedliwości określi rozporządzeniem „wzory pouczeń, których udzielania na piśmie wymaga kodeks, mając na względzie konieczność zapewnienia komunikatywności przekazu". Uff. Koniec cytatu.

Tłumacząc na polski: ministerstwo przygotuje druki zrozumiałych pouczeń o postępowaniu cywilnym. Druki te będą wysyłane do obywateli, stron i uczestników postępowania. Szykowana jest nawet wersja eksportowa pouczeń, w „językach obcych, najczęściej wykorzystywanych w obrocie z zagranicą" (art. 5 § 3 po nowelizacji).

Przypomina mi się, jak znajomy dziennikarz po opublikowaniu przez nasz sąd komunikatu prasowego, w którym w ostatnim z trzech punktów zacytowaliśmy zastosowany przepis w pełnym brzmieniu, zapytał: „a co to za bełkot na końcu?" Odpowiedziałem, że to cytat z kodeksu. Nie uspokoiło go to, ale uwierzył na słowo.

Wracając do nowelizacji. To, że przy redakcji pouczeń ministerstwo weźmie pod uwagę „komunikatywność przekazu", to już sporo. To ważna z punktu widzenia obywatela zmiana, oby na lepsze.

Postępowanie cywilne jest najczęstszym postępowaniem przed sądem, z jakim może zetknąć się obywatel. Spraw o zapłatę są miliony, a regulacje i instytucje postępowania cywilnego nie należą do szczególnie prostych. Dobrze, że powstała idea pouczenia wyrażonego prostym językiem.

Anglosasi każą jednak „nie oceniać książki po okładce". Nie chcę zatem oceniać nowelizacji po jej drugim przepisie.

Każdy doświadczony prawnik zaleca, by zaczynać czytać akta od końca. Od tego, co zdarzyło się na ostatniej rozprawie. W przepisach nowelizujących są to przepisy przejściowe oraz dotyczące wejścia w życie „nowości". Tu już nie jest kolorowo. Jest wręcz szaro. Artykuł 17 ust. 2 wskazuje, że mój ulubiony, cytowany wcześniej przepis wejdzie w życie najpóźniej, bo... „po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia".

W ogóle mi się to nie podoba. Taka redakcja przepisu i całej nowelizacji pokazuje, że najpierw się ją wdroży, a proste tłumaczenie, o co w przepisach chodzi, obywatel ujrzy w lecie 2020 r. Wtedy, gdy na podstawie nowej procedury sprawy toczyć się będą od dziewięciu miesięcy. Wtedy, gdy zaufanie do sądów borykających się ze sporą zmianą reguł gry raczej nie wzrośnie. A może wtedy, gdy sami obywatele, na podstawie własnych doświadczeń dowiedzą się o zasadach postępowania i na pouczenie będzie już za późno.

Można na to spojrzeć jeszcze inaczej. Ważna jest tylko zmiana. Nie jest natomiast ważne, jak o niej będziemy mówić. Ze zmianą musimy się spieszyć. Na opowieść wszyscy mogą poczekać.

Ktoś tu jednak nie mówi do rzeczy, bo wcale nie mówi do ludzi.

Autor jest byłym sędzią, członkiem zarządu Fundacji Inpris, Obywatelskim Sędzią Roku 2015

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA