fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Pietryga: Czy da się jeszcze poskładać trybunalskie puzzle

Fotorzepa, Marta Bogacz
Ten tydzień w opinii wielu komentatorów trybunalskiego sporu może być najważniejszy dla jego rozwiązania. Wiąże się to m.in. z ultimatum Komisji Europejskiej oraz deklaracją premier Beaty Szydło, że przedstawi mapę drogową wyjścia z kryzysu.

Mam jednak nieodparte wrażenie, że trybunalskie puzzle są zbyt mocno porozrzucane, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i prawnej.

Opozycja nie jest dziś skłonna do kompromisu do tego stopnia, że samo to słowo w sprawie TK jest już negowane. Konflikt o Trybunał dostarcza jej politycznych profitów i jest czynnikiem integrującym różne środowiska. Rola platformy, dzięki której partia władzy pozbywa się trybunalskiego problemu, nie wchodzi po prostu w grę.

Poprzeczka postawiona jest tu bardzo wysoko. Tylko powrót do stanu sprzed kryzysu jest do zaakceptowania. Na półrozwiązania, półśrodki nie ma miejsca. To pozycja politycznie bardzo wygodna, jednak bardzo utrudniająca zamknięcie sporu.

Zwłaszcza że PiS raczej nie będzie chciał wrócić do status quo ante bellum, co czyni sytuację politycznie trudną do rozwiązania.

Nie najlepiej to wygląda od strony prawnej. Bez żadnego kompromisu partia władzy może zgasić łatwo ogniska zapalne: kwestie nieopublikowania wyroku TK oraz zmianę spornych procedur i składu Trybunału, które mogły paraliżować pracę sądu konstytucyjnego.

Sprawą, która bez szerokiej politycznej zgody jest nierozwiązywalna, jest natomiast uzupełnienie składu o trójkę sędziów wybranych w poprzedniej kadencji, od których prezydent nie odebrał ślubowania. Teoretycznie gdyby PiS zgodził się na ich zaprzysiężenie, sprawa nie byłaby taka prosta, gdyż w TK jest już 15 sędziów. A jeden z pomysłów, aby wchodzili oni sukcesywnie na miejsca sędziów, których kadencja się kończy (ostatniemu z trójki w 2019 r.), wydaje się prawnie i politycznie bardzo wątpliwy.

Wydaje się, że na dziś najbardziej realnym rozwiązaniem tymczasowym jest skorzystanie z pomysłu zgłoszonego kilka miesięcy temu przez Kukiz'15 i poszerzenie składu TK do 18 sędziów. Oczywiście to wymagałoby zmiany konstytucji i wsparcia opozycji. Byłaby to proteza na czas przejściowy potrzebny do wygaszenia konfliktu. W tym czasie przy ogólnopolitycznej zgodzie i po konsultacjach z wszystkimi zainteresowanymi środowiskami powinna powstać zupełnie nowa ustawa o TK i nowe otwarcie.

Dzisiejszy Trybunał po wielomiesięcznym konflikcie jest instytucją zbyt poobijaną, dla części obywateli naznaczoną brakiem bezstronności i piętnem politycznych rozgrywek. A to w tak ważnej instytucji państwa jest po prostu nie do zaakceptowania.

Czy taki scenariusz lub inny, lepszy, doskonalszy, jest dzisiaj możliwy? Chciałbym być optymistą, ale mam z tym problem. Bez realnego kompromisu politycznego prawnego rozwiązania sporu trudno oczekiwać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA