fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Politycy uderzają w autorytet sądów

123RF
Politycy formułują uwagi umniejszające autorytet sądów.

W „Rzeczpospolitej" z 10 marca ukazał się artykuł red. Agaty Łukaszewicz „Fala hejtu brutalnie uderza w sędziów". Autorka przytacza przykłady wzmożonych w ostatnim czasie nieprzyjaznych, wręcz nienawistnych wobec sędziów zachowań. Wskazuje też na naruszające powagę sądu, butne zachowania stron w salach sądowych.

Warto się zastanowić nad przyczynami takiego stanu rzeczy.

Ktoś ich ośmiela

Znajoma sędzia przebywająca przed laty na stażu w Niemczech opowiadała mi, że podczas rozmowy z sędziami niemieckimi mówiła m.in. o zawiadomieniach i wezwaniach na rozprawę wysyłanych w Polsce za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, by „sąd wiedział, że ktoś wie o terminie rozprawy, a mimo to nie przyszedł". Niemieckim sędziom w głowie nie mogło się pomieścić, że ktokolwiek wezwany do stawiennictwa mógł wezwanie zlekceważyć.

Jak odlegli jesteśmy od takiego standardu poszanowania dla sądów, a szerzej: dla prawa, pokazują przykłady opisane w artykule.

Jeden z rozmówców Autorki mówi: „Przykład idzie z góry". Przykra to konstatacja, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że okazywany ostatnio przez władze brak szacunku dla sędziów i sądów w połączeniu ze stosunkowo niską wiedzą prawną społeczeństwa jest zachętą do opisywanych działań.

Lekceważące czy nieuprzejme wypowiedzi wyrażane bądź w pismach procesowych, bądź na rozprawie zdarzały się zawsze. Z reguły spotykały się z właściwą reakcją, w szczególnie drastycznych przypadkach z odpowiedzialnością przed sądami karnymi w postępowaniach wszczynanych przez prokuratorów. W trakcie mojej ponaddwudziestoletniej praktyki adwokackiej, w której zdarzało mi się reprezentować osoby z najprzeróżniejszych środowisk, z kryminalnymi włącznie, o różnym poziomie wykształcenia, nikt niezadowolony z wyroku czy sposobu prowadzenia rozprawy nie pozwolił sobie w mojej obecności na szorstkie komentarze wobec sądu.

Trudno się dziwić nasileniu takich zachowań w ostatnim czasie, jeśli się zważy, że wzorce nierzadko pochodzą od osób i instytucji szczególnie zobowiązanych do dbałości o ochronę należytego wizerunku sądownictwa. Niewątpliwie nie sprzyja takiej ochronie nazwanie przez wysokiego funkcjonariusza partyjnego sędziów SN „zespołem kolesi", a podjęcie przez nich przewidzianej prawem uchwały „szerzeniem anarchii", ani też bulwersujące zachowanie na rozprawie przedstawiciela ministra sprawiedliwości występującego jako pozwany, grożącego sędzi wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, zarzucającego, że „toleruje oczywiste bezprawie" i domagającego się jej wyłączenia za prowadzenie postępowania mimo immunitetu poselskiego.

Nie przysparza również szacunku sądom i wymiarowi sprawiedliwości publiczne pochwalanie czynu oskarżonego, który naruszył powagę wymiaru sprawiedliwości, rzucając w sędzię tortem, oraz twierdzenie, że „polskie sądownictwo to jeden gigantyczny skandal", czy wreszcie zamieszczanie na stronach internetowych MS informacji o wymienionej z imienia i nazwiska sędzi, która „miała się wykazać wyjątkową nieudolnością" w prowadzeniu sprawy.

Pojawiające się co jakiś czas oświadczenia przedstawicieli administracji wymiaru sprawiedliwości o pozytywnej ocenie zdecydowanej większości sędziów nie niwelują, niestety, fatalnych skutków przykładowych wypowiedzi, trafiających do sporej grupy osób nieusatysfakcjonowanych przegraną we własnych sprawach sądowych.

Z drugiej strony – trzeba to jasno powiedzieć – pojawiają się ostatnio doniesienia o niegodnych sędziego zachowaniach.

Co na to trybunały

W interesie demokratycznego państwa prawnego leży, aby sędziowie, sądy oraz orzeczenia podlegały nie tylko kontroli instancyjnej, lecz były też poddawane ocenie opinii publicznej, w tym zainteresowanych stron, a więc oskarżonych, pozwanych czy pokrzywdzonych. Oceny tej ostatniej grupy mogą być nawet – co zrozumiałe – niesłuszne i emocjonalne. Istotą problemu jest natomiast wytyczenie granicy między ochroną sędziego/sądu przed zniewagą lub zniesławieniem a wolnością wypowiedzi.

Trybunał Konstytucyjny w wyroku w sprawie o sygn. P 3/06 stwierdził, iż „[n]ie ulega wątpliwości, że swoboda wypowiedzi nie jest nieograniczona i nie podlega ochronie absolutnej. Ograniczenia wolności wypowiedzi mogą przybierać formę instrumentów zarówno z zakresu prawa prywatnego, jak i prawa karnego. Krytyka instytucji publicznych i osób będących piastunami funkcji publicznych nie może przybierać form paraliżujących możliwość efektywnego wykonywania takich funkcji w imię dobra wspólnego". Dlatego też, zdaniem Trybunału „[w]zmocnienie intensywności sankcji karnej wydaje się w takim wypadku usprawiedliwione potrzebą efektywnego, niezakłóconego realizowania funkcji przez organ państwowy".

Nie sposób pominąć tu bogatego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego granic dozwolonej krytyki. W jednej z tzw. polskich spraw (Skałka przeciwko Polsce, skarga nr 43425/98) trybunał strasburski oceniał sytuację, w której skarżący, odbywający karę pozbawienia wolności, w liście do prezesa sądu użył pod adresem sędziów wydziału penitencjarnego wielu obraźliwych określeń („błazen", „dureń"). Stwierdzając, że surowość wymierzonej za ten czyn kary była nadmierna, potwierdził jednak, iż wzgląd na ochronę sądu przed znieważeniem uzasadniał ograniczenie swobody wypowiedzi.

Z kolei w sprawie Łopuch przeciwko Polsce (skarga nr 43587/09) trybunał uznał, że skazanie za użycie określenia, iż sędzia stoi na czele skorumpowanej grupy przestępczej, nie naruszyło gwarantowanej w art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka wolności wypowiedzi. Podkreślił, że sądy odgrywają fundamentalną rolę w państwie prawa i muszą być chronione przed bezpodstawnymi atakami. Podobną ocenę zachowań naruszających powagę sądu, czy wręcz znieważających lub zniesławiających sędziów wyraził trybunał strasburski w innych sprawach, np. Hurter przeciwko Szwajcarii (skarga nr 53146/99), w której skarga wiązała się ze sformułowaniem: „przez użycie fałszywych twierdzeń kierowanych do Trybunału Federalnego sąd apelacyjny stał się winien proceduralnych oszustw i nadużycia urzędu"; R., S. i Z. przeciwko Szwajcarii (skarga nr 10414/83), w której chodziło o stwierdzenie, że sąd dokonuje „erozji rządów prawa", „łamie przepisy na lewo i prawo", a „liberalne państwo prawa jest utrzymywane przez najemników z faszystowskim doświadczeniem".

Miarkujcie się

Przywołane orzeczenia jednoznacznie wskazują na konieczność miarkowania wypowiedzi dotyczących sądów oraz sędziów w zakresie sprawowanej przez nich funkcji publicznej. W odróżnieniu od przedstawicieli pozostałych władz, osoby sprawujące władzę sądowniczą mają ograniczone możliwości udziału w dyskursie politycznym, w którym coraz intensywniej właśnie politycy umniejszają autorytet sądów, a i nierzadko personalnie sędziów.

Autor jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA