fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Julia Pitera o Januszu Wojciechowskim

Janusz Wojciechowski poniósł w 2016 r. spektakularną porażkę w PE
Fotorzepa / Jerzy Dudek
Wiadomo, że PiS w Unii odnosi same sukcesy. Porażka musi być więc efektem spisku wrogich sił.

Mamy jeszcze w pamięci scenę, gdy wierchuszka PiS witała kwiatami powracającą ze szczytu Rady Europejskiej premier Szydło, gratulując jej słynnego głosowania 27:1. Ta sama Beata Szydło – dziś europoseł – w lipcu stała się bohaterką krępującego spektaklu w dwóch odsłonach. Kandydując na przewodniczącą komisji ds. zatrudnienia i spraw socjalnych PE z poparcia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, zaliczyła przegraną stosunkiem głosów 27 (znowu 27!) do 21.

Tym razem nie udało się jednak przekuć porażki w sukces, należało więc sięgnąć do teorii spiskowej. Za tą przegraną miał stać – zdaniem europoseł Beaty Mazurek – lewicowo-liberalny establishment, który dokonał zemsty w odwecie za utrącenie kandydatury Fransa Timmermansa na stanowisko przewodniczącego KE.

Za drugim podejściem wynik głosowania był jeszcze gorszy dla Beaty Szydło, bo 34:19. Jak widać z rosnącej liczby głosujących przeciw, do „spisku" dołączyli kolejni europosłowie (komisja liczy 55 członków, w tym jedynie dwóch reprezentuje polską opozycję). I nie wpłynęła na zmianę negatywnego stanowiska nawet egzaltowana laudacja wygłoszona przez koleżankę kandydatki, europosłankę Elżbietę Rafalską.

Wkrótce Parlament Europejski będzie musiał się zmierzyć z kandydatami na stanowiska komisarzy. Polsce przypadła teka europejskiego komisarza ds. rolnictwa. Rząd zgłosił kandydaturę Janusza Wojciechowskiego, byłego europosła PiS, który trzy lata temu, w 2016 r., poniósł spektakularną porażkę w PE w wyborach na audytora Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (stosunkiem głosów 358 do 288 za i 48 wstrzymujących się).

Wcześniej poparcia odmówiła mu komisja ds. kontroli budżetowej (zasiadał w niej tylko jeden polski europoseł z opozycji). Janusz Wojciechowski audytorem jednak został, gdyż w procedurze wyłaniania członków ETO (po jednym z każdego kraju członkowskiego) ostatecznie decydują ministrowie państw członkowskich.

Warto przypomnieć przebieg przesłuchania Janusza Wojciechowskiego z 2016 r. Na posiedzeniu komisji ds. kontroli budżetowej Wojciechowski zapowiadał, że po wyborze odejdzie z polityki. – Moja aktywność polityczna zostanie zakończona po ewentualnym wyborze do Trybunału. Będę w pełni niezależny. Byłem już sprawdzany w takiej sytuacji. Byłem niezależnym sędzią [od 1984 do 1993 r., będąc członkiem ZSL, a później PSL, był jednocześnie sędzią – przyp. JP], niezależnym prezesem NIK. Nie będzie z tym problemu – zapewniał.

To zapewnienie nie uspokoiło jednak członków komisji. Dopytywali o jego stosunek do opinii Komisji Weneckiej dotyczącej nowelizacji ustawy o TK oraz o stanowisko w sprawie publikacji orzeczenia Trybunału w tej sprawie. A odpowiedź pytanego, że to wewnętrzna sprawa Polski, dolała jedynie oliwy do ognia. Oczywistym następstwem tego uniku było pytanie fińskiego eurodeputowanego Petri Sarvamay z EPL: – W jaki sposób sytuacja w Polsce będzie wpływała na pana zdolność jako członka ETO do reprezentowania wartości europejskich i obrony reputacji UE? Czy stwierdzenie Ines Ayali Sender z Hiszpanii: – Nie chcę tego oceniać politycznie, bo nic nie jest biało-czarne, ale pan osobiście krytykował opinię Komisji Weneckiej. Gdzie tu jest spełniane żądanie dotyczące niezależności? Sprawozdawca komisji Igor Soltes ze Słowenii miał wątpliwości, czy właściwe jest objęcie stanowiska członka ETO bezpośrednio po sprawowaniu funkcji wykonawczych we władzach partii rządzącej w Polsce, a eurodeputowany Joachim Zeller dopytywał Wojciechowskiego o jego niezależność jako sędziego w latach 80.

W trakcie tego posiedzenia nadzwyczajną aktywnością wykazała się europosłanka Jadwiga Wiśniewska (niebędąca członkiem komisji). Swojemu wzburzeniu dała też wyraz w internecie: „Skandal – PO blokuje Polaka J. Wojciechowskiego do Trybunału UE [sic!]", „Blokując wybór Janusza Wojciechowskiego – najlepszego kandydata – do ETO, PO skompromitowało się do cna!". Córka posłanki Wiśniewskiej (PiS) Kinga została wkrótce dyrektorką biura Janusza Wojciechowskiego, członka ETO. Czy będzie o niej pamiętał, gdy zostanie komisarzem ds. rolnictwa?

Poglądy kandydatów na komisarzy UE warto poznać przed ich przesłuchaniem. W przypadku Janusza Wojciechowskiego nie jest to takie trudne. Wprawdzie w 2015 r. przestał pisać na portalu Salon24, w 2016 (już po przesłuchaniu na członka ETO) zlikwidował swój często dosadny pod względem językowym blog, a w 2018 r. Onet zamknął serwis blogowy, na którym też dzielił się własnymi przemyśleniami. Ale w internecie nic nie ginie, więc poprzez wypowiedzi i teksty można poznać poglądy kandydata rządu RP na stanowisko jednego z komisarzy UE nie tylko w dwóch kluczowych kwestiach: praworządności i stosunku do Unii Europejskiej.

? Mówienie, że prezydent ma niezwłocznie przyjąć ślubowanie sędziów, kompromituje Trybunał Konstytucyjny. Nie ma tego w konstytucji, Trybunał dopisuje prezydentowi taki obowiązek.

? [...] uważam, że wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego był aktem politycznym, a ułaskawienie jest aktem sprawiedliwości.

? Posiedzenie Trybunału w niepełnym składzie to tylko nieformalne spotkanie tych sędziów, to, co oni uchwalą, nie będzie wyrokiem, nie będzie mogło być opublikowane.

? A gdzie to złamanie konstytucji, którego nikt nie stwierdził.

? Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości oświadczenia majątkowe osób wykonujących obydwa zawody [sędziów i prokuratorów] będą jawne. (Jednocześnie sam Janusz Wojciechowski w rubryce IX oświadczenia majątkowego za 2015 r., dostępnego na stronach sejmowych. wpisał, podobnie jak w latach poprzednich, kwotę 6400 euro zamiast wymaganej kwoty dochodu rocznego. – przyp. JP).

? Niedopuszczenie do orzekania sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta RP oznaczać będzie popełnienie przestępstwa [...] co usprawiedliwia jego [prezesa Trybunału Konstytucyjnego] zatrzymanie.

? Nic w Polsce się nie dzieje z praworządnością, nic nie dzieje się z demokracją, w Polsce są wolne wybory i wolne media, zresztą w dużej części niemieckie, bo to niemiecki kapitał najwięcej zainwestował w polskich mediach.

? [...] ile czasu upłynie, zanim wycieczki będą zwiedzać ruiny tego gmachu [Parlamentu Europejskiego], przypominające dawną świetność Unii Europejskiej i jej późniejszy upadek. [...] Unia Europejska też zaczyna się uginać pod ciężarem własnej śmieszności.

? To niemieckie firmy najwięcej zarabiają na tym, że w Europie nie ma ceł ani granic. To niemieckie firmy najczęściej wygrywają w Europie przetargi i to głównie one wyprowadzą z Polski te 300 miliardów [...]

? Kiedy ranne wstają zorze, Unia Europejska dopiero rozstrzyga wszystkie nasze dzienne sprawy. Nie dziwota, że się rozpada...

? Wstąpienie UE do Polski pozwoliło w szybkim tempie zamknąć polskie stocznie i dać nowy oddech stoczniom niemieckim.

Można by jeszcze ten wybór myśli Janusza Wojciechowskiego wzbogacić o rozważania nad smoleńskimi teoriami spiskowymi, epitety pod adresem przedstawicieli opozycji, wulgaryzmy (zwłaszcza we wpisach nocnych) i grubiaństwa (np. „Według standardów UE dla kur zalecany jest wolny spacer, a nie klatka. Odwrotnie dla prezydenta Komorowskiego"), pokrętne rozważania nad niezależnością mediów oraz utrwalanie przekonania o fałszerstwach wyborczych (np. „Ostatni raz kradną nam wybory. Mówią, że dowodów fałszerstwa nie mamy. Owszem, nie mamy. [...] Ale my mamy intuicję, że były zielone ludki, które jednak fałszowały").

Nietuzinkowe są też opinie i porady wyrażane w formie mowy wiązanej. Jedna z nich, ze względu na aktualność, nabrała nowego znaczenia, a nosi znaczący tytuł: „W internecie nad Platformą zwyciężymy": Nie doczeka wasza władza nowej zimy/Nam już sprzyja Mars i Jowisz, Neptun, Saturn/W internecie nad Platformą zwyciężymy/Do klawiatur więc Polacy! Do klawiatur! (autor Janusz Wojciechowski, kandydat rządu RP do KE). No i poszli...

A europosłowie nie mają obowiązku zatwierdzania każdego zgłoszonego kandydata. W 2016 r. Anthony Abela, kandydat Malty do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, również nie uzyskał poparcia członków komisji ds. kontroli budżetowej. Jego reakcją było wycofanie się przed głosowaniem. Wcześniej, w 2004 r., kandydatura Rocco Buttiglionego na komisarza została odrzucona przez komisję ds. swobód obywatelskich PE. Zdaniem deputowanych dopuścił się on dyskryminacji, nazywając homoseksualizm „grzechem i nieładem moralnym". I został wycofany. Jak widać – nie ma obowiązku. Na szczęście.

Autorka jest byłą eurodeputowaną i posłanką na Sejm z PO

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA