fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Marek Kozubal: Boże, chroń armię przed cenzorem

Obchody 11. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Uroczystości na pl. Piłsudskiego w Warszawie.
PAP/Leszek Szymański
Żołnierze narażają się na śmieszność i zarzut upolitycznienia.

Przy pomniku ofiar tragedii smoleńskiej po raz kolejny doszło do incydentów z udziałem żołnierzy. Po przepychance z obywatelami siłą odebrali im i zniszczyli wieniec z napisem „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowania fałszywych bohaterów!". Po raz kolejny żołnierze ustawili się w roli cenzora. Do tego posługującego się nieuzasadnioną siłą.

Być może wieniec stanie się dowodem w sprawie przeciwko osobom, które go złożyły. Jak ujawniliśmy w „Rzeczpospolitej", prokuratura prowadzi osiem postępowań w sprawie znieważenia pomnika ofiar tragedii smoleńskiej, w tym trzy zakończyły się wysłaniem aktu oskarżenia. W sądzie ruszył już proces oskarżonego o składanie wieńca Zbigniewa Komosy.

Dowództwo Garnizonu Warszawa utrzymuje, że może usuwać wieńce z niewygodnymi dla władzy napisami. Być może gen. dyw. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa, którego na świadka chce wezwać obrońca oskarżonego, wyjaśni, czy decyzje podejmuje sam, czy realizuje zlecenie szefa MON.

Wojsko tłumaczy, że na placu marszałka Piłsudskiego jest gospodarzem, bo „jest to teren wojskowy przekazany w użytkowanie Dowództwu Garnizonu Warszawa w 2018 roku". Taką decyzję podjął Błaszczak, aby można było tam postawić pomnik smoleński oraz monument Lecha Kaczyńskiego.

„W związku z tym służba garnizonowa ma obowiązek zapewnienia w jego obrębie porządku oraz reagowania na wszelkie przejawy naruszenia godności i powagi znajdujących się tam miejsc pamięci" – tłumaczy nam oficer DGW. Chociaż twierdzi on, że wojsko nie łamie prawa, niewątpliwie omija pewne zasady, co najmniej narażając się na śmieszność oraz zarzut upolitycznienia. Obserwujemy bowiem, że armia wykorzystywana jest przez PiS do bieżącej polityki. Błaszczak nie miał oporów, aby wprowadzać do jednostek wojskowych kandydatów PiS przed wyborami po to, aby zrobili sobie zdjęcie z żołnierzami. Z wizytą w śląskiej brygadzie WOT gościła np. Jadwiga Wiśniewska. Kilka miesięcy temu pododdziały żandarmerii pilnowały razem z narodowcami kościołów.

Efekty tych działań będą odsunięte w czasie i mogą odbić się na postrzeganiu tej instytucji. Niech przykładem będzie policja, która po tłumieniu protestów społecznych ma najniższe od kilku lat zaufanie społeczne.

To ważne, gdy MON zachęca młodych ludzi do wstępowania w szeregi armii. Bo pokazuje, że wojsko może być instytucją opresyjną.

To również kolejne nadszarpywanie konstytucji i ustaw, które gwarantują apolityczność armii. Fundamentem jest sformułowanie, że „Siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych". A rota narzuca na żołnierza m.in. obowiązek stania na straży konstytucji. Kodeks honorowy żołnierza zawodowego Wojska Polskiego mówi m.in. o respektowaniu norm prawnych i społecznych. Żołnierz „stawia zawsze dobro służby ponad ambicje osobiste. Dba o wizerunek wojska i etos służby, z którymi się utożsamia". A „rozkazy i polecenia zawsze podporządkowuje dobru służby. Rozkaz wydany z innych pobudek jest nieetyczny".

Zatem jest to kwestia nie tylko kręgosłupa moralnego dowódcy, ale też zasad, na których oparte jest państwo i których żołnierz powinien strzec.

To, co dzisiaj obserwujemy, przypomina PRL, gdy władzy wydawało się, że musi kontrolować wszystkie dziedziny życia społecznego. Tyle że wtedy niewygodne dla komunistów wieńce i tablice w nocy, po cichu niszczyli lub usuwali tzw. nieznani sprawcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA