fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Kurara: trucizna, która pomaga w leczeniu

Na szerszą skalę w anestezjologii zaczęto stosować kurarę od 1939 r., dwa lata po tym, jak na uniwersytecie Oxfordzkim powstała pierwsza w historii świata katedra anestezjologii.
shutterstock
Zastosowanie kurary to największy przewrót w medycynie – twierdzą lekarze anestezjolodzy.

Nazwa „kurara" nawiązuje do oryginalnego określenia, jakim ochrzcili tę substancję Indianie Makuszi, rdzennie zamieszkujący m.in. tereny południowej Gujany i północnej Brazylii. To również mieszkańcy Ameryki Południowej, równolegle z ludami zamieszkującymi Afrykę i Azję Południowo-Wschodnią, jako pierwsi odkryli właściwości neurotoksyny pozyskiwanej jako wyciąg z kory kilku gatunków kulczyby, z cebuli trójżeńca Burmannia i ze śluzowatej substancji korzeni Cissus erosa.

Dziś kurarę zna cały świat i powszechnie uznaje ją za najstarszy i najdłużej stosowany w praktyce klinicznej środek blokujący przewodnictwo nerwowo-mięśniowe i – co za tym idzie – powodujący zwiotczenie mięśni.

Toksyna czy zbawienie?

Europa na kurarę musiała jednak poczekać aż do 1743 r., gdy Charles Marie de la Condamine, francuski naukowiec i odkrywca, sprowadził ją z Amazonki. Wcześniej na Starym Kontynencie ledwie kilkakrotnie o niej słyszano. Po raz pierwszy w 1516 roku, gdy wspomniał o niej w swojej pracy włoski uczony i historyk Angherius, i w 1595 r., gdy właściwości trucizny stosowanej przez Indian z Gujany opisał sir Walter Raleigh. Później odkryto, że kurara zabójcza może być tylko wtedy, kiedy dostanie się bezpośrednio do krwiobiegu człowieka lub zwierzęcia. Powoduje wówczas kolejno porażenie mięśni twarzy, brzucha, kończyn i przepony. Samo spożycie kurary – czy też mięsa zwierzęcia otrutego kurarą – jest jednak nieszkodliwe.

W XIX wieku trwały już eksperymenty z wykorzystaniem kurary w medycynie, spośród których jednym z ważniejszych był ten przeprowadzony na zwierzętach przez sir Benjamina Brodie w 1811 r. Wykorzystał on ją do sparaliżowania stworzeń, ale jednocześnie utrzymał je przy życiu, a więc wykazał, że kurara nie musiała zabijać.

W praktyce medycznej po raz pierwszy użyto kurary w 1838 r., by rozluźnić mięśnie u chorych na wściekliznę. A dwie dekady później zastosowano ją w leczeniu tężca, by w końcu w 1860 r. zacząć stosować kurarę u chorych na epilepsję.

Dopiero później, w latach 20. XX stulecia, kurara wkroczyła na sale operacyjne. I wywołała rewolucję. Bo, jak napisano w magazynie „Anestezjologia Intensywna Terapia", to właśnie kurara: przekształciła głęboko anestezjologię i przyczyniła się do rozwoju wszystkich dziedzin chirurgii. Intubacja tchawicy przestała być sztuką zarezerwowaną dla nielicznych; stała się rękoczynem dostępnym każdemu lekarzowi. Skomplikowane operacje odbywać się mogły w płytkiej anestezji wziewnej lub dożylnej.

Spektakularny sukces sprowadzał się właśnie do... zwiotczenia mięśni. Taki ich stan stwarzał bowiem optymalne warunki do operacji i ułatwiał intubację tchawicy. Wcześniej, by osiągnąć te cele, lekarze musieli używać większych dawek środków znieczulających, takich jak eter, chloroform czy cyklopropan, co z kolei zwiększało ryzyko zgonu zwłaszcza u pacjentów z chorobami serca lub tych w podeszłym wieku.

Na szerszą skalę w anestezjologii zaczęto stosować kurarę od 1939 r., dwa lata po tym, jak na uniwersytecie Oxfordzkim powstała pierwsza w historii świata katedra anestezjologii. W 1942 r. zastąpiono ją czystą turbokuraryną – 23 stycznia 1942 r. naczelny anestezjolog Szpitala Homeopatycznego w Montrealu – Harold Griffith - oraz rezydent Enid Johnson – zastosowali tubokurarynę do intubacji i zwiotczenia mięśni podczas operacji wyrostka robaczkowego u jednego z pacjentów.

W sumie wykorzystali tę substancję u 25 operowanych chorych.

Jak nie czuć niczego?

Samo znieczulenie nie było dla medyków nowością. Już w starożytności stosowano opium czy marihuanę jako środki o podobnych właściwościach, choć nie mogły się one równać z tym, co przyszło później. Dwaj brytyjscy chemicy – Humphry Davy i Thomas Beddoes – w 1800 r. odkryli znieczulające właściwości podtlenku azotu, znanego powszechnie jako gaz rozweselający, choć wówczas jeszcze tę substancję wykorzystywano głównie w celach rozrywkowych. Do dziś uważa się ją za jeden z najbezpieczniejszych, ale jednak psychodelików.

Pierwszym, który podtlenek azotu wykorzystał do znieczulenia przy ekstrakcji zęba, był Amerykanin – dentysta Horace Wells.

Kolejną metodę znieczulenia odkryto w 1831 r. , gdy w medycznym świecie pojawił się chloroform. Skuteczność tej substancji potwierdzono dopiero 16 lat później, ale kolejne lata bardzo szybko przyniosły jej wielką popularność. To właśnie chloroformem uśpiono i znieczulono brytyjską królową Wiktorię, gdy wydawała na świat księcia Leopolda – w 1853 r.

W latach 40. XX w. również kurarę zastosowano kilkakrotnie jako środek przeciwbólowy lub znieczulający podczas operacji. To jednak był błąd, bo – jak w 1978 r. pisał Daniel C. Dennett – pacjenci po zabiegach zgłaszali odczuwanie pełnej intensywności bólu, którego nie byli w stanie zasygnalizować w trakcie operacji z racji na powodowaną przez kurarę niezdolność do poruszania się i mówienia, związaną z wiotczeniem mięśni.

Pierwszy polski anestezjolog

W Polsce medyczny przełom nastąpił w 1947 r., a dokładnie 1 grudnia 1947 r. To właśnie wtedy na sali operacyjnej po raz pierwszy zastosował kurarę doktor Stanisław Aleksander Pokrzywnicki, pierwszy polski wyszkolony anestezjolog, uczestnik walk Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, lekarz legendarnego Dywizjonu Poznańskiego 302, a następnie Polskiego Skrzydła Myśliwskiego oraz – a może przede wszystkim – uczeń sir Roberta Macintosha, urodzonego w Nowej Zelandii anestezjologa i pierwszego profesora anestezjologii, który nie był Amerykaninem.

Magazyn „Anestezjologia Intensywna Terapia" tak cytuje wrażenia chirurga, który operował z Pokrzywnickim, doktora Józefa Malinowskiego: „Od początku zadziwiał mnie przebieg operacji, szczególnie w momencie, gdy po otwarciu otrzewnej zobaczyłem jelita, które wyglądały jak porażone i nie utrudniały pracy chirurgowi. Jak zazwyczaj spojrzałem, co robi anestezjolog, przeraziłem się – chory nie oddychał, doktor Pokrzywnicki oddychał za niego! Spytał mnie spokojnie, czy jelita mi nie przeszkadzają, i poradził, bym kontynuował operację, a nie interesował się znieczuleniem; chirurg nie jest już za nie odpowiedzialny. Operacja wydawała mi się nadzwyczaj łatwa. Po raz pierwszy operowałem w takim komforcie".

W sumie, od 1 grudnia 1947 r. do 15 stycznia 1949 r. doktor Pokrzywnicki zastosował kurarę u 75 znieczulanych do operacji pacjentów, w tym także kobiet przygotowywanych do cesarskiego cięcia. Stwierdził przy tym, że zredukowanie dawek środków znieczulających na rzecz kurary sprzyjało szybszemu wybudzaniu się chorych. Za swoją pracę i obserwacje, jako pierwszemu w Polsce, przyznano mu stopień naukowy doktora nauk medycznych.

Światowe rewolucje medyczne

Radioterapia, terapia genowa, in vitro, tabletka antykoncepcyjna, przeszczepy narządów, antybiotyki, inkubatory czy insulina – to tylko niektóre z przełomowych odkryć medycznych ostatnich 100 lat. 11 marca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię koronawirusa. Do tej pory na infekcję spowodowaną niebezpiecznym patogenem zapadło blisko 9 milionów ludzi na całym świecie, zmarło prawie pół miliona. I choć w wielu krajach sytuacja wyglądała na opanowaną, wszystko wskazuje na to, że zaczyna się druga fala zachorowań. WHO w niedzielę poinformowała, że ostatnia doba była rekordowa pod względem nowych zakażeń. Wykonane testy wykazały ich ponad 183 tys. Cały świat naukowy i medyczny bierze obecnie udział w wyścigu o to, kto najlepiej pozna właściwości wirusa wywołującego niebezpieczną chorobę Covid-19, kto wymyśli szczepionkę, a kto skuteczne lekarstwo. Czekamy z nadzieją, że już wkrótce będziemy mogli bez wątpliwości i dystansu spotykać się z przyjaciółmi i rodziną, spędzać czas w klubach i wyjeżdżać na wakacje. Można przypuszczać, że naukowcom w końcu uda się okiełznać wirusa. Tak samo, jak udało się opanować bakterie chorobotwórcze za pomocą antybiotyków, przeszczepiać narządy, prowadzić diagnostykę za pomocą promieni rentgenowskich czy leczyć nowotwory. Dzięki wynalezieniu medycznej insuliny 14-letni Leonard Thompson nie tylko wyszedł ze śpiączki cukrzycowej, ale też żył jeszcze kolejne 13 lat. Zabiło go w końcu zapalenie płuc, które i dziś dla wielu osób z chorobami współistniejącymi jest zabójcze. Obchodząca właśnie 100 lat istnienia „Rzeczpospolita" była świadkiem wielu przełomowych wydarzeń i odkryć z zakresu medycyny. W najbliższych tygodniach w ramach akcji specjalnej „Odkrycia medyczne stulecia" będziemy przypominać najważniejsze z nich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA