Reklama

Premier Morawiecki formalnie nie ma już gabinetu politycznego

Premier oficjalnie pozbył się doradców i asystentów. Ich rolę pełnią jednak ministrowie – o większych kompetencjach i możliwościach.

Aktualizacja: 09.12.2020 05:57 Publikacja: 08.12.2020 19:14

Premier Morawiecki formalnie nie ma już gabinetu politycznego

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Premier Mateusz Morawiecki formalnie nie ma już gabinetu politycznego – tak wynika z najnowszej listy asystentów i doradców zatrudnionych w KPRM. Jego najbliżsi współpracownicy odeszli do rządu lub do państwowych spółek – Orlenu, PKO BP czy PFR.

Jeszcze w marcu 2018 r. premier miał pięcioosobowy gabinet polityczny. Zatrudnieni w nim byli: Piotr Patkowski, Michał Łukasz Kamiński, Anna Gembicka, Michał Dorociak i Tomasz Krawczyk – wszyscy przyszli do KPRM z Ministerstwa Rozwoju, gdzie szefem był Morawiecki w czasie rządu premier Beaty Szydło. Dziś nie ma po nich śladu. Gembicka jest sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i pełnomocnikiem rządu ds. lokalnych inicjatyw społecznych, 29-letni Patkowski – podsekretarzem stanu w resorcie finansów i głównym rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych.

Wcześniej stanowiska doradców premiera i wicepremiera opuścili Tomasz Fill (wrócił do Polskiego Funduszu Rozwoju), Mariusz Chłopik, wicedyrektor Centrum Informacyjnego Rządu (do PKO BP), i Agata Górnicka, która pracowała z Morawieckim w banku WZBK, a dziś jest dyrektorem w Orlenie.

Media pisały, że niezwiązani z partią asystenci Morawieckiego byli solą w oku PiS. A praca w gabinecie politycznym premiera czy ministra to łącze z partią. – Jest odbierana jako synekura dla politycznych działaczy i trampolina do kariery lub przechowalnia po przegranych wyborach. Asystentów dosięgał ostracyzm. Premier jest menedżerem, uznał, że taka forma mu nie odpowiada – uważa osoba z kręgu premiera.

Z drugiej strony od roku szefem gabinetu premiera jest Krzysztof Kubów, poseł PiS, a trzon paragabinetu politycznego tworzą szef KPRM Michał Dworczyk, rzecznik rządu i minister Piotr Müller, minister Łukasz Schreiber oraz Tomasz Matynia, dyrektor CIR.

Reklama
Reklama

Co mogą oznaczać te zmiany?

– Ciężar kontaktów politycznych premiera przeniósł się na ministra Dworczyka. W PiS jest dzisiaj duży konflikt wewnętrzny i także z tego może wynikać fakt, że premier nie ma gabinetu politycznego – mówi poseł Cezary Tomczyk z PO, szef Klubu Koalicji Obywatelskiej.

Nasze źródła w PiS wskazują, że Morawiecki miał dość ataków „za dwór". – Dlatego teraz pomagają mu, ale pracują na innych stanowiskach w KPRM czy spółkach. W tym sensie premier się uniezależnił – mówi były pracownik KPRM.

Dziś w KPRM jest dziesięciu doradców, a najwięcej, czterech, ma nowy wicepremier Jarosław Kaczyński.

Wicepremier Piotr Gliński ma jednego doradcę, Jarosław Gowin – dwóch. Po jednoosobowym gabinecie mają ministrowie KPRM bez teki – Michał Wójcik i Michał Cieślak. Resorty mocno ograniczyły obsadę gabinetów politycznych – do średnio dwóch–trzech osób.

Prof. Antoni Kamiński z PAN wskazuje, że „gabinet polityczny zawsze służył raczej do tego, żeby nadzorować działanie podległej administracji z punktu widzenia realizacji programu rządu". – Gabinet polityczny ma rację bytu wtedy, kiedy rozlicza się w sposób poważny ministrów z tego, jak zarządzają „swoim" ministerstwem. Tyle że nikt tego nie robi – ocenia prof. Kamiński.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy Rafał Brzoska wejdzie do polskiej polityki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE
Polityka
Prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama