fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Lockdown 2.0 najbardziej odbije się na młodych. Boją się o pracę

Fotorzepa, Robert Gardziński
Już co czwarty Polak zna kogoś, kto w czasie pandemii stracił pracę. Wśród młodych ludzi takie obserwacje ma ponad jedna trzecia. To na nich najmocniej odbije się lockdown 2.0 i ewentualna narodowa kwarantanna.

– Młodych częściej zatrudnia się na umowach cywilnoprawnych, które łatwiej zerwać – zwraca uwagę Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i prezes agencji zatrudnienia Personnel Service, komentując jej najnowszy sondaż, który „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza. Przeprowadzone w drugiej połowie października badanie objęło ponadtysiącosobową, reprezentatywną grupę internautów i potwierdziło, że koronawirus najmocniej uderzył w najmłodsze pokolenie na rynku: tych między 18. a 24. rokiem życia.

– To w tej grupie znacznie wzrosło bezrobocie i najwięcej, bo aż 36 proc. osób przyznaje, że zna osobiście kogoś, kto w związku z epidemią został zwolniony – zaznacza Inglot. Jednak niewiele lepiej jest wśród młodych ludzi w wieku 25–34 lata, którzy często mają już kilkuletnie doświadczenie w pracy. Aż 27 proc. z nich obawia się teraz jej utraty. – Obawy podbijają codzienne doniesienia o nowych obostrzeniach związanych z drugą falą epidemii – zauważa szef Personnel Service.

Wynik sondażu jest zgodny z danymi GUS, według których we wrześniu liczba zarejestrowanych w urzędach pracy bezrobotnych do 25. roku życia sięgała prawie 135 tysięcy. To o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. W niewiele mniejszym tempie rosła cała grupa bezrobotnych przed trzydziestką, która we wrześniu br. sięgnęła 276 tysięcy.

Daniel Wocial, prezes grupy Adecco w Polsce, Czechach i na Słowacji, zwraca uwagę na niepokojące dane OECD, z których wynika, że w wyniku lockdownu stopa bezrobocia wśród młodych ludzi w krajach rozwiniętych wzrosła z 11,3 do niemal 18 proc.

– Wiele wskazuje na to, że przedstawiciele młodych pokoleń wyjątkowo mocno ucierpią na kryzysie związanym z Covid-19. W dużej mierze dlatego, że wprowadzane ograniczenia uderzają niezwykle silnie w branże nasycone osobami młodymi – zaznacza Wocial. To głównie młodzi ludzie pracowali w gastronomii, hotelarstwie, turystyce, rozrywce czy w branży eventowej czy fitness, które teraz ponownie zamrożono.

– Czeka nas nerwowe pół roku, w trakcie którego sytuacja finansowa wielu ludzi będzie zależała od stopnia nasilenia się pandemii i rządowych restrykcji z tym związanych. W najbliższych miesiącach najmocniej zagrożone wydają się osoby 25–34-letnie, z umowami o dzieło i zleceniami – ocenia Krzysztof Inglot.

Wocial przewiduje, że młodzi ludzie będą ponosić konsekwencje obecnego stanu rzeczy o wiele dłużej, niż potrwa kryzys. Będzie to bowiem miało negatywny wpływ na wysokość ich zarobków, możliwość kariery zawodowej lub też wybór formy zatrudnienia – również w przyszłości.

Jak jednak wynika z sondażu Personnel Service, o ile pierwsza fala pandemii najmocniej uderzyła w najmłodszych, o tyle skutków drugiej fali szczególnie obawiają się bardziej doświadczeni (a więc drożsi) pracownicy. Podczas gdy wśród ogółu badanych co piąty deklaruje obawę przed utratą pracy, to w grupie osób w wieku 35–44 lata liczy się z tym aż 27 proc.

Podobnie jest wśród 25–34-latków. – Część z nich boi się, że na bezrobocie trafi jeszcze w tym roku – dodaje Inglot. Według niego w czasie kryzysu łatwiej o pracę może być pracownikom do 26. roku życia – bo dzięki przysługującym ulgom są tańsi. Są też często bardziej elastyczni (zwykle nie mają jeszcze dzieci i kredytów) i chętniej godzą się np. na obniżenie liczby godzin pracy czy pensji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA