fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Berlin traci cierpliwość do Rosji

AFP
Władze Niemiec uznały dwóch rosyjskich dyplomatów za persona non grata. Powodem była odmowa Kremla współpracy w śledztwie o zabójstwo imigranta w centrum niemieckiej stolicy.

Zabójcę szybko złapano, ale dopiero po trzech miesiącach Niemcy zaczęli podejrzewać, że jego dokumenty są fałszywe, a prawdziwe nazwisko brzmi Wadim Krasikow. Tak jak mordercy, który w 2013 roku – jadąc na rowerze – zastrzelił biznesmena w centrum Moskwy. Różne międzynarodowe grupy dziennikarzy śledczych uważają, że w więzieniu Sokołow-Krasikow został zwerbowany przez Rosjan dla dokonania morderstwa w Berlinie. Niemcy oficjalnie wahają się między akcją zorganizowaną przez służby specjalne a zabójstwem na zlecenie czeczeńskiego watażki Ramzana Kadyrowa. W związku z zagranicznym śladem dochodzenie przejął prokurator federalny.

– Tam nie ma i nie może być żadnych poważnych podejrzeń – zapewniał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – To fantazje. Do przeszłości należy wykorzystywanie przez służby tego rodzaju metod – wtórował mu deputowany parlamentu, którego można uznać za pewnego rodzaju autorytet w tej sprawie. Chodzi o Andrieja Ługowoja, którego Brytyjczycy poszukują z powodu otrucia w Londynie w 2006 roku radioaktywnym polonem byłego oficera FSB Aleksandra Litwinienki.

Eksperci wskazują, że deportacja rosyjskich dyplomatów – wraz z pogłoskami o ewentualnym wprowadzeniu przez Niemcy osobnych sankcji przeciw Rosji za zabójstwo Czeczena – świadczy o pogłębiającym się rozdźwięku między Berlinem a Moskwą. Wcześniej, mimo kryzysu spowodowanego wojną na Ukrainie Kreml cały czas uważał Niemcy za kraj, z którym można i należy prowadzić dialog. – Rosja za głównego przeciwnika uznaje USA, a od pewnego czasu również Wielką Brytanię – tłumaczy szef Carnegie Moscow Dmitrij Trienin. – Kreml sądzi, że inni europejscy członkowie NATO uczestniczą w konfrontacji (wywołanej wojną na Ukrainie – red.) głównie z powodu sojuszniczej solidarności – dodaje.

Dotyczyło to przede wszystkim Niemiec, które – mimo konsekwentnej odmowy zniesienia antyrosyjskich sankcji – „chcą rozmawiać". W dodatku oba kraje łączy Nord Stream 2 – ostro atakowany przez USA. Ale w listopadzie Berlin odrzucił rosyjską propozycję wprowadzenia moratorium na rozmieszczenie w Europie rakiet średniego zasięgu (jeśli Waszyngton wypowie traktat INF). Teraz jeszcze obie stolice czeka konfrontacja 9 grudnia na spotkaniu „normandzkiej czwórki" na temat wojny na Ukrainie.

Pięć dni przed nim Berlin postanowił deportować dwóch rosyjskich dyplomatów.

„Stosunki niemiecko-rosyjskie zmierzają w stronę głębokiego zamrożenia" – skomentował berliński korespondent „Financial Times" Guy Chazan.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA