fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Skutki zmian w konstytucji: Kreml się pogubił

AFP
Deputowani zaostrzają kary za naruszanie integralności terytorialnej kraju, a administracja prezydenta nie wie, co robić.

Pierwszy pakiet projektów ustaw, które trzeba przyjąć po oficjalnym zatwierdzeniu w plebiscycie zmian w konstytucji, został przedstawiony parlamentowi. Najważniejszym z nich są zmiany, według których będzie groziło do dziesięciu lat łagru za naruszanie integralności terytorialnej.

– Za ekstremizm zostanie uznane oddanie części terytorium Rosji – powiedział jeden z inicjatorów projektów, deputowany Paweł Kraszeninnikow.

Były minister sprawiedliwości za prezydentury Borysa Jelcyna chce zmienić zarówno ustawę o zwalczaniu ekstremizmu, jak i kodeks karny. Będą tam wpisane kary za „działania i wezwania do oddania części terytorium". Jedyny wyjątek zrobiono dla „delimitacji, demarkacji, redemarkacji państwowej granicy Rosji z sąsiadującymi krajami".

Większość komentatorów w Moskwie jest przekonanych, że zmiany są skierowane przeciwko tym, którzy nie zgadzają się z aneksją Krymu. Jednocześnie wskazują, że dotychczas co prawda nie było w rosyjskim prawie takiego sformułowania, ale w kodeksie karnym jest artykuł o separatyzmie. Wykorzystując go od sześciu lat, bez przeszkód wsadzano do więzień zarówno mieszkańców Krymu niezgadzających się z rosyjską aneksją, jak i blogerów oraz dziennikarzy w samej Rosji – z tego samego powodu.

– Pod ten artykuł będą podpadać na przykład partie, które zechcą włączyć do swego programu wezwanie do oddania Krymu – potwierdził domniemania drugi inicjator zmian, senator Andriej Kliszas.

– Zmiany nie są po to, byśmy biegali za jakimiś blogerami albo szukali w sieciach społecznościowych, czy ktoś tam nie napisał: oddamy Krym. Robimy to po to, by żaden organ władzy państwowej – włączając w to prezydenta, parlament czy rząd – nie mógł na poważnie prowadzić rozmów na przykład o oddaniu Krymu Ukrainie – dodał.

Jednakże przy prezydencie Władimirze Putinie tego rodzaju zapobiegliwość wydaje się zbędna. – Początkowo te inicjatywy rozpatrywano (na Kremlu – red.) jako element ochrony politycznego spadku Putina, poważnie utrudniające procedurę rewizji granic. Ale po przyjęciu poprawek umożliwiających prezydentowi dalsze sprawowanie władzy te propozycje stały się tylko elementem ideologicznego ornamentu wykorzystywanego do zakrywania prawdziwych zmian w konstytucji – przedłużenia władzy Putina – uważa politolog Michaił Winogradow.

Według badań rządowego ośrodka socjologicznego WCIOM poprawka do konstytucji o ochronie integralności terytorialnej rzeczywiście cieszyła się popularnością i była uważana przez Rosjan za najważniejszą z zaproponowanych, politycznych zmian ustawy zasadniczej. Jednak na liście priorytetów wyprzedziło ją pięć „socjalnych", m.in. zapewnienie „dostępnej opieki medycznej".

Ale prezydent nie był inicjatorem wpisania ochrony terytorium kraju do konstytucji. Zaproponował to w lutym na spotkaniu z szefem państwa aktor Władimir Maszkow. Putin zastrzegł wtedy niepewnie, że „trwają jednak rozmowy z naszymi partnerami w niektórych sprawach".

Nikt na to nie zwrócił uwagi, a wydaje się, że prezydent miał na myśli negocjacje z Japonią w sprawie Wysp Kurylskich. Przyjęcie poprawki do konstytucji i wprowadzenie obecnych zmian w prawie karnym uniemożliwiają jakiekolwiek dalsze rozmowy z Tokio o ewentualnym zwrocie choćby kilku wysp archipelagu. Podrywają też pozycję polityczną japońskiego premiera Shinzo Abe, który z odebrania Kuryli uczynił jeden ze swych priorytetów. Ale kończą również nadzieje Moskwy na wyłuskanie Japonii z obozu sojuszników USA.

Jeden z inicjatorów zmian, senator Kliszas jest znanym przeciwnikiem negocjowania w sprawie archipelagu. – Po przyjęciu poprawek dyplomaci nie będą mogli prowadzić rozmów z innymi krajami o oddaniu ziem, bo to będzie konstytucyjnie zakazane – wyjaśniał jeszcze w lutym.

– To nowa parlamentarna inicjatywa. Najpierw omówi ją parlament, a potem dopiero będzie można mówić o wypracowaniu jakiegoś stosunku do niej przez nas – zastrzegł już obecnie rzecznik Kremla.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA