fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Z Rosji znikają autonomie

Wikimedia Commons (Dr. A. Hugentobler/CC BY-SA 3.0)
Z mapy Federacji Rosyjskiej niebawem mogą zniknąć kolejne autonomie, niegdyś zasiedlane przez rdzennych mieszkańców.

Nieniecki Okręg Autonomiczny (NOA) podobnie jak wiele innych regionów w Rosji pojawił się po rewolucji październikowej w ramach tak zwanej polityki narodowościowej.

Nazwa nawiązuje do Nieńców, to naród koczowniczy, mieszkający na najbogatszych terenach rosyjskiej północy. Wydobywane są tam nie tylko ropa i gaz, ale m.in. miedź, złoto i nawet diamenty.

Dość powiedzieć, że średnie wynagrodzenie wynosiło tam w ubiegłym roku ponad 80 tys. rubli (równowartość 5 tys. złotych), to ponad dwa razy więcej niż rosyjska średnia krajowa. Na terenie większym niż połowa Polski mieszka zaledwie 44 tys. ludzi, z czego nieco ponad 7 tys. stanowią Nieńcy. Okręg ma rzeszę urzędników, gubernatora, a nawet parlament.

Dyskusja o połączeniu NOA z sąsiednim o wiele bardziej zaludnionym obwodem archangielskim (1,1 mln mieszkańców) trwa od lat, ale tym razem może dojść do skutku. Lokalne władze alarmują, że z powodu zawalenia się cen ropy budżet NOA skurczył się dwukrotnie. W ubiegłym tygodniu pełniący obowiązki gubernatora obwodu archangielskiego Aleksandr Cybulski oraz pełniący obowiązki przywódcy NOA Jurij Biezdudny podpisali memorandum dotyczące połączenia obu regionów. Biezdudny stwierdził, że sytuacja w NOA jest „katastrofalna" i że połączenie gospodarek jest jedyną deską ratunku. Obwód archangielski z kolei żyje z przemysłu związanego ze zbrojeniówką. Produkowane tam są m.in. atomowe łodzie podwodne.

Co ciekawe, Cybulski jest byłym gubernatorem NOA, został skierowany tam przez prezydenta Władimira Putina po dymisji w kwietniu byłego gubernatora obwodu archangielskiego Igora Orłowa. Już wtedy rosyjska agencja RBK wróżyła, że Kreml dokonał zmian kadrowych, by połączyć regiony. Powstały nawet grupy robocze, które pracują nad utworzeniem nowego subiektu Federacji Rosyjskiej. W lokalnych mediach przewijają się już jego nazwy: „Kraj Arktyczny" lub „Kraj Północny". Grupa robocza, która zasiada w stolicy NOA Narjan-Mar, ostrzega, że mieszkańcy mają „skrajnie negatywny stosunek" do planów zjednoczenia regionów. Sprawa, jak donoszą rosyjskie media, ma ostatecznie zostać rozstrzygnięta podczas plebiscytu jesienią.

W tym samym czasie waży się los sąsiadującej z obwodem archangielskim i NOA Republiki Komi, gdzie na początku kwietnia gubernator również podał się do dymisji. Nazwa tego regionu nawiązuje do autochtonów – Komi. Po utworzeniu republiki przez bolszewików na początku lat 20. XX wieku rdzenni mieszkańcy stanowili tam ponad 90 proc. ludności (w 1926 r. było tam zaledwie 6 proc. Rosjan). Dzisiaj Komi to mniejszość, narodowość tę deklaruje tam zaledwie co piąty mieszkaniec nieco ponad 900-tysięcznego regionu. O możliwym przyłączeniu Komi do powstającego na północy nowego podmiotu federacji mówił kilka dni temu zastępca przewodniczącego parlamentu NOA Matwiej Czupros. W środę pełniący obowiązki przywódcy republiki Władimir Ujba oświadczył, że jest przeciwko i że to powinna być „oddolna inicjatywa". – Status republiki jest o wiele wyższy niż status obwodu czy autonomii – mówił.

Gdyby Komi, obwód archangielski i NOA się połączyły, w Rosji powstałby region o powierzchni dwukrotnie większej, niż ma Francja.

Za rządów Władimira Putina z dziesięciu okręgów autonomicznych pozostały jedynie cztery. Ostatnio zmiany mapy kraju dokonywano w 2008 r., gdy zlikwidowano Ust-Ordyński Okręg Buriacki i Agińsko-Buriacki Okręg Autonomiczny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA