fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Oddolny bunt przeciw chińskim inwestycjom

Władywostok
AdobeStock
Ekolodzy alarmują, że Pekin przerzuca szkodliwe chemiczne przedsiębiorstwa na rosyjski Daleki Wschód. Lokalni mieszkańcy protestują.

Sąd kasacyjny we Władywostoku we wtorek ostatecznie stanął po stronie mieszkańców rejonu ajano-majskiego w Kraju Chabarowskim. Miejscowy samorząd przeprowadził tam w niedzielę bezprecedensowy w historii rosyjskiego Dalekiego Wschodu plebiscyt, podczas którego 90 proc. mieszkańców opowiedziało się przeciwko budowie kompleksu gazowo-chemicznego. Miała tam powstać m.in. największa na świecie fabryka metanolu (ale też m.in. amoniaku, aldehydu mrówkowego czy poliestru). Chiński inwestor miał wyłożyć na to w sumie około 10 mld dolarów.

Prawo mieszkańców do przeprowadzania takich plebiscytów podważyła wcześniej prokuratura w miejscowym sądzie pierwszej instancji. Po wtorkowym wyroku w sądzie drugiej instancji po stronie mieszkańców stanął nawet gubernator Kraju Chabarowskiego Michaił Diegtiariow, który oświadczył, że inwestor powinien brać pod uwagę opinię mieszkańców i prowadzić z nimi konsultacje.

Takie podejście gubernatora to rzadkość w rosyjskiej rzeczywistości. Ale to szczególny region, uważany za najbardziej opozycyjny w Rosji. Diegtiariow stoi na jego czele od lata ubiegłego roku, po tym jak aresztowano poprzedniego gubernatora Siergieja Furgała, co spowodowało wielotysięczne protesty w jego obronie w Chabarowsku.

A sprawa mieszkańców rejonu ajano-majskiego jest wyjątkowo drażliwa. I chodzi nie tylko o ekologię. – Zaniepokoił nas chiński inwestor, dobrze wiemy, jak chińscy inwestorzy zachowują się na naszych ziemiach. Przypomnijmy Bajkał, Syberię, Zabajkale – komentowała w lokalnych mediach sprawę Marianna Wołostnikowa, która stoi na czele protestujących mieszkańców.

Na terytorium rejonu o powierzchni połowy Polski mieszka zaledwie 1,8 tys. mieszkańców. A chiński inwestor miał sprowadzić tam 6 tys. robotników, którzy z kolei przeprowadziliby się tam wraz ze swoimi rodzinami. Odpowiednie porozumienie z Chińczykami rosyjska rządowa agencja zajmująca się inwestycjami zagranicznymi podpisała jeszcze we wrześniu 2019 roku podczas Wschodniego Forum Gospodarczego we Władywostoku.

Ekolodzy alarmują, że w dalekowschodnim okręgu federalnym chińscy inwestorzy planują obecnie budowę kilku fabryk metanolu, nie tylko w rejonie ajano-majskim, ale też w obwodzie amurskim i Nachodce (Kraj Nadmorski). Co ciekawe, mieszkańcy Nachodki zebrali już ponad 10 tys. podpisów i również domagają się referendum w sprawie planowanej tam budowy fabryki metanolu i amoniaku. Chiński Bank Rozwoju udzielił na to 1,7 mld dolarów kredytu.

Tydzień temu inwestor zorganizował publiczną dyskusję w sprawie projektu budowy, ale na salę udało się trafić tylko nielicznym aktywistom. Lokalny portal newsvl.ru informuje, że większość miejsc wypełnili „specjalnie zwiezieni tam ludzie". Po głośnej awanturze mieszkańców przedostał się tam znany rosyjski ekolog Anatolij Lebedew, który stoi na czele organizacji społecznej BROK, jednej z największych organizacji ekologicznych na Dalekim Wschodzie Rosji. Przedstawił raport o zagrożeniach ekologicznych, z którymi mieszkańcy będą musieli się zmierzyć w razie realizacji inwestycji.

– To nie jest przypadek, że w tym samym czasie w różnych częściach Dalekiego Wschodu planuje się budowę trzech niemalże takich samych fabryk, w pośredni czy bezpośredni sposób związanych z chińskimi inwestorami. Produkcja z tych fabryk ma również trafiać głównie na chiński rynek. Wygląda więc na to, że Pekin skutecznie realizuje swoją strategię ekologiczną, polegającą m.in. na tym, by przenieść szkodliwe, zabrudzające środowisko zakłady do innych krajów. Rosja również ma ekologiczną strategię, ale wyłącznie na papierze, przyjmujemy szkodliwe chińskie zakłady do siebie i masowo budujemy np. zakłady spalające śmieci. Przy okazji takich inwestycji zawsze w Moskwie zarabiają skorumpowani politycy i urzędnicy – mówi „Rzeczpospolitej" Lebedew.

– Chiński kapitał już dominuje na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Dość powiedzieć, że niemal wszystkie przedsiębiorstwa np. przemysłu drzewnego powstały za chińskie pieniądze lub są zależne od chińskiego kapitału. W ostatnich latach inwestują w przemysł naftowy, gazowy i chemiczny. Eksperci i naukowcy już od dawna alarmują, że nasz region został już gospodarczo całkiem uzależniony od Chin. To przykre, ale Rosja tu nie inwestuje. Miliardy zarobione na naszej ziemi wypływają za granicę – twierdzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA