fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Czarne chmury nad hodowcami norek. Strach przed ubojem

Covid-19 u norek w Polsce jeszcze się nie pojawił m
AFP
Służby weterynaryjne sprawdzają, czy na fermach norek w Polsce nie pojawił się zmutowany koronawirus, który mógłby zagrozić skuteczności walki z Covid-19 wśród ludzi.

Zmutowanego wirusa Covid-19 wykryto na fermach norek w Danii latem. Od zwierząt zakaziło się kilkunastu pracowników. Rząd uznał, że to groźne, bo szczepionki, nad którymi pracują koncerny farmaceutyczne na całym świecie, mogą być nieskuteczne w walce z mutacją wirusa. Zapadła decyzja o wybiciu wszystkich norek. To w sumie kilkanaście milionów zwierząt.

Ubój ruszył w październiku. Na fermach wybito blisko 3 mln norek. Wtedy pojawiły się jednak wątpliwości, czy to konieczne. Część naukowców dowodziła, że zmutowany wirus nie zagraża jednak skuteczności szczepionek. Co więcej, później okazało się, że wirus z ferm... zniknął. W zeszłym tygodniu do dymisji podał się duński minister rolnictwa. To skutek, jak oceniono, pochopnej decyzji o wybiciu całej populacji norek.

Czytaj także: Wykryto przypadki zakażeń COVID-19 na polskich fermach norek 

Ale Dania to nie wyjątek. Już wcześniej zakażenia koronawirusem wykryto na fermach w Holandii. Wirus pojawił się także w USA, Hiszpanii, Szwecji i Włoszech. Najświeższy przypadek to Francja, gdzie ognisko na jednej z ferm odkryto w ten weekend. Wybite mają być wszystkie znajdujące się tam norki.

Poszukiwania wirusa trwają także na fermach w Polsce. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało, że po doniesieniach o wykryciu u norek zmutowanego koronawirusa SARS-CoV-2 szef tego resortu Grzegorz Puda zlecił głównemu lekarzowi weterynarii przeprowadzenie badań w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek na fermach w różnych regionach Polski. Do tej pory w Polsce nie odnotowano przypadków zakażenia SARS-CoV-2 wśród norek. – Polska na bieżąco śledzi i analizuje sytuację w tym zakresie oraz przygląda się wszelkim doniesieniom ze świata dotyczącym zakażeń wirusem SARS-CoV-2 u zwierząt oraz jej patogennością dla ludzi – zapewnił główny lekarz weterynarii dr Bogdan Konopka. Zaapelował o zachowanie spokoju i dodał, że jeżeli w Polsce wystąpiłoby podobne zagrożenie, jak w Danii, podejmowane będą wszelkie działania, adekwatne do zagrożenia, niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa zdrowia publicznego obywateli. Zakres tych działań będzie ustalany w porozumieniu z Państwową Inspekcją Sanitarną.

Ewentualne wybicie stad związane z zakażeniem koronawirusem to niejedyne zagrożenie dla branży futerkowej w Polsce. Czarne chmury pojawiły się nad nią także wraz z ogłoszeniem przez rząd tzw. piątki Kaczyńskiego dla zwierząt. Miała ona w ekspresowym tempie zastopować produkcję mięsa z uboju religijnego z przeznaczeniem na eksport. Zakazana miała być także hodowla zwierząt na futra. „Piątka dla zwierząt" wywołała protesty rolników. Mocno wsparli je hodowcy zwierząt futerkowych. Rolnicze ciągniki blokowały drogi w całym kraju. Rolnicy pikietowali biura i domy posłów, którzy wsparli „piątkę Kaczyńskiego". Kilka razy zablokowali Warszawę. Mówili o mordowaniu polskiego rolnictwa.

Zagotowało się też w koalicji rządzącej, bo część jej posłów i senatorów zagłosowała przeciw zapisom z „piątki dla zwierząt". Zostali za to zawieszeni, pojawiła się groźba utraty przez PiS większości parlamentarnej. Ostatecznie kryzys polityczny zażegnano, a prace nad „piątką dla zwierząt" zawieszono.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA