- Przerażające jest to, że Sejm zdecydował się w ogóle debatować nad tym projektem – uważa Dziemianowicz-Bąk. - Zdajemy sobie sprawę, że to iż rząd ugiął się pod naporem kobiet, to była wygrana bitwa, nie wojna – mówiła o czarnym proteście.

Według Dziemianowicz-Bąk, prezes PiS wycofał się z wdrażania projektu ze strachu. - To że prezes PiS wycofał się z pomysłu, to nie była empatia, tylko strach – mówiła.  

Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że nie protestowała w czwartek wieczorem pod domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Nie uważam, że protestowanie pod czyimś domem, to jest najlepsza forma protestu - powiedziała.

W opinii przedstawicielki partii Razem, PiS wyklucza osoby niepełnosprawne, ich opiekunów i kobiety. - Takie grupy jak opiekunowie osób niepełnosprawnych, czy kobiety, nie mają swoich reprezentantów w parlamencie – powiedziała Dziemianowicz-Bąk. 

Jej zdaniem, PiS skupia się na innych kwestiach, niż oczekiwałyby tego kobiety. - Młode kobiety nie chcą kultu Żołnierzy Wyklętych – powiedziała gość programu. 

Działaczka lewicowej partii zapowiedziała, że niedługo nadejdzie kolejna fala protestów przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. - Na 24 października są zaplanowane protesty w całej Polsce – powiedziała. - Walka zostanie zakończona dopiero wtedy, gdy obecne prawo zostanie złagodzone, gdy będzie dostępna antykoncepcja dla kobiet. 

Kto zapoczątkowała #czarnyprotest? – Partia Razem, kiedy rozkręciła czarny protest w internecie – mówiła Dziemianowicz-Bąk. - Można powiedzieć, że kobiety wyprowadził na ulicę Jarosław Kaczyński, więc na niego można donieść do prokuratury. 

- Jakiekolwiek zaostrzanie prawa spycha kobiety do podziemia aborcyjnego – mówiła Dziemianowicz-Bąk. Partia Razem popiera aborcję na życzenie – deklarowała członkini zarządu partii. 

Działaczka została zapytana o zawiadomienie do prokuratury z powodu wykorzystania symbolu „Solidarności”. - To pokazuje, że pewien symbol, którego jesteśmy dziedzicami, został zawłaszczony – skomentowała.