Reklama

Zamieszki w RPA: Spalone sklepy i wojsko na ulicach

Ponadtygodniowe rozruchy sparaliżowały gospodarkę kraju i zagroziły głodem wielu jego regionom.

Aktualizacja: 18.07.2021 19:55 Publikacja: 18.07.2021 18:22

Zamieszki w RPA: Spalone sklepy i wojsko na ulicach

Foto: AFP

„Płacz, zniszczony kraju" – taki transparent rozwieszony nad sklepem zobaczył korespondent londyńskiego „The Times" w małej mieścinie Bela Bela, dwie godziny drogi na północ od centrum przemysłowego w Johannesburgu.

Sklep i ogromna kolejka przed nim nie bez powodu pilnowane były przez żołnierzy z bronią maszynową. Przy wjeździe do miasteczka dopalała się na stacji benzynowej cysterna z paliwem, podpalona przez rabusiów.

Od 8 lipca przez RPA przetoczyły się rozruchy, których detonatorem było zatrzymanie byłego prezydenta Jacoba Zumy pod zarzutem niestawienia się na przesłuchanie przed sądem. W ciągu jednego dnia zamieniły się one w straszliwą falę pogromów sklepów, stacji benzynowych, ataków na ciężarówki na głównych autostradach kraju.

Do niedzieli rozgrabiono i spalono nie mniej niż 200 hipermarketów oraz 800 sklepów różnych branż. Według wstępnych ocen skradziono i zniszczono towary warte ponad miliard dolarów. Ale najgorsze, że tłumy atakujących sparaliżowały gospodarkę kraju. Zamknięto wszystkie porty RPA (w tym Durban i Kapsztad), gdzie rozkradziono składy na nabrzeżach, przestała działać największa rafineria kraju – zamknięto ją w obawie o bezpieczeństwo pracowników.

Rozruchy zaczęły się w Johannesburgu i objęły głównie dwie prowincje: Guateng (ze stolicą kraju Pretorią i Johannesburgiem) oraz KwaZulu-Natal (z portem w Durbanie). Animozje w kierownictwie rządzącego RPA Afrykańskiego Kongresu Narodowego zamieniły się w bunt bezrobotnych i biednych.

Reklama
Reklama

Za aresztowanym byłym prezydentem ujęła się jego liczna rodzina, zajmująca wysokie stanowiska w Kongresie. Szefostwo partii zmuszone było powołać „mediatora", by uspokoić córkę Zumy Duduzilę Zumę-Sambudla. Ale członkowie plemienia Zulusów – z którego wywodzi się były prezydent – rozpoczęli ataki na sklepy i blokowanie autostrad, które szybko wymknęły się spod kontroli. „Zablokowanie kluczowych dróg transportu może rozerwać łańcuchy dostaw, co doprowadzi do deficytu podstawowych produktów w całym kraju" – uprzedzało południowoafrykańskie Zrzeszenie Handlu Detalicznego. Tak się stało, zmuszając rząd do wysłania wojska na ulice.

W drugiej gospodarce Czarnej Afryki prawie jedna trzecia ludności jest bezrobotna, wśród młodzieży to ponad 42 proc. Położenie najbiedniejszych znacznie pogorszyło się z powodu pandemii Covid-19. Frustracja wylała się na ulice jako fala pogromów, podpaleń, grabieży, a nawet zabójstw. Prawdopodobnie dochodziło do porachunków gangów. Mimo, że policja przez pierwszy tydzień rozruchów nie używała ostrej amunicji, a jedynie gumowych kul, zginęło ponad 100 osób.

– Największe centrum handlowe jest ostatnim otwartym. Jeśli i je zamkną, nic nie zostanie. Wkrótce zaczniemy jeść jeden drugiego – powiedział dziennikarzom mieszkaniec Johannesburga, prawie milionowej metropolii, w której rzeczywiście działa już tylko jedno centrum handlowe.

Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Przestępczość
Kolejny skandal korupcyjny wstrząśnie Ukrainą? NABU i SAP ujawniły proceder w Radzie Najwyższej
Przestępczość
Zamach w Australii. Ofiar mogło być znacznie więcej, ale bomby nie wybuchły
Przestępczość
Afera we Francji. Rezydencja Emmanuela Macrona od lat okradana
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Przestępczość
Atak na polski konsulat w Brukseli. Radosław Sikorski reaguje
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama